"Kwestie odpisu od podatku trzech dziesiątych procent dla kościoła ustaliłem z premierem Tuskiem, nie zdążyłem poinformować ministra Rostowskiego" - tłumaczy w rozmowie z Agnieszką Burzyńską minister administracji i cyfryzacji Michał Boni. "Rostowski pytał mnie dziś, czy się nie gniewam, że powiedział rano, że nie wie o uldze. Ja przeprosiłem Rostowskiego, że o wyborze ostatecznego wariantu ulgi nie zdążyłem go poinformować. Rostowski wszystkie materiały już ma, będziemy dalej pracować. Nie usłyszałem od Rostowskiego sprzeciwu wobec planów związanych z odpisem podatkowym dla kościoła. Wyraził się niezręcznie. Nie sądzę żeby, dystansował się od premiera" - dodaje.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

BONI

Agnieszka Burzyńska: Rozmowa z Jackiem Rostowskim na temat trzech dziesiątych procent odpisu od podatku obiecana stronie kościelnej była bardzo bolesna?

Michał Boni: Nie. Pan minister Rostowski zadał mi pytanie, czy się nie gniewam, że tak rano to skomentował.

Że pan się nie gniewa? A on się nie gniewał?

Nie, my dyskutowaliśmy o wielu wariantach, natomiast to przygotowanie do spotkania było takie bardzo intensywne. W rozmowach uczestniczył premier. Nie wystarczyło może czasu/ Przeprosiłem pana ministra Rostowskiego, że o wyborze ostatecznego wariantu nie zdążyłem go wcześniej poinformować. Wszystkie materiały oczywiście już ma. Myślę, że będziemy dalej pracowali.

Czyli ustalił pan to z premierem?

To jest bardzo ważna sprawa, to sprawa, która była zapowiedziana przez premiera w expose. Było oczywiste, że realizując expose będziemy to bezpośrednio ustalali z premierem.

A minister finansów nie powinien być jednak informowany o takich rzeczach?

Ale my na posiedzeniach Rady Ministrów wcześniej o różnych wariantach rozmawiali. Pan minister wiedział o różnych możliwościach, tylko do końca się ważyły różne możliwe rozwiązania. Pewnie mnie się wydawało, że pan minister wie, ale nie wysłałem odpowiedniego pisma. Mamy już w tej chwili wszystko wyjaśnione.

Jest akceptacja dla tego 0,3? Jacek Rostowski mówi: "Tak, tak, tak. Tak będzie"?

My w ogóle nie wiemy, jak będzie. Jesteśmy na początku drogi. Uważamy, że tak być powinno. Argumentem, że nie może być więcej, jest też i to, że jesteśmy w procedurze nadmiernego deficytu. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych rząd nie może przyjąć projektu, który zmniejszałby dochody albo zwiększał obciążenia budżetowe. Tym ruchem, likwidując Fundusz Kościelny i w tej właśnie wysokości, proponujemy obywatelom, żeby mogli dokonywać odpisu ze swoich podatków w wysokości 0,3 procenta podatków na wskazane kościoły i wyznania.

A wracając jeszcze do ministra Rostowskiego. Minister finansów nie powiedział panu: "Michał, co ty robisz? Dlaczego mi nie powiedziałeś? Dlaczego ja się o takich rzeczach dowiaduję z telewizji?"

W ogóle niczego takiego nie powiedział. Raczej odwrotnie - sympatycznie. My mamy dobre relacje i mamy takie poczucie, że realizujemy bardzo trudne zadania. To maleńkie zdarzenie, z którego media robią nie wiadomo co. To - przepraszam, że tak powiem - nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Wykonywaliśmy trudne zadanie, jeden z wariantów został wybrany, on się mieści w ramach finansowych, czyli w rygorach ustawy o finansach publicznych, tym wymogu, o którym już powiedziałem. Ja nie widzę tutaj problemu.

Ale jest problem, jeśli minister finansów w tym samym rządzie mówi, że nie zna takiego projektu i się od niego dystansuje.

Minister finansów wyraził się niezręcznie, ale merytorycznie się nie dystansuje. Nie sądzę, żeby merytorycznie dystansował się od premiera.

Właśnie. Czy pan usłyszał: "Michał, masz moją akceptację. 0,3 proc. jest ok, jest dobrze?"

Nie usłyszałem żadnego sprzeciwu. Merytorycznie nie było podważenia tego. Nie usłyszałem żadnego takiego zdania, więc czuję się spokojny.

I ma pan pewność, że jak dojdzie do posiedzenia Rady Ministrów, to minister finansów nie powie: "Weto, nie można!"

Myślę, że powinniśmy się zachowywać racjonalnie. Racjonalność polega na tym, aby znaleźć dla spraw, które są ważne publicznie, dobre rozwiązanie. Jest ważne, aby w trakcie debaty o wieku emerytalnym, pokazać, żeby ten model - powszechny, związany z indywidualną oraz pracodawców lub instytucji odpowiedzialnością za składki osób, które wykonują pracę - objął także osoby duchowne kościołów i związków wyznaniowych. Jest również ważne, żeby takie rozwiązanie nie uderzało w te instytucje, bo nie ma takiej potrzeby, natomiast, aby zmieniało model. To nie państwo powinno finansować te składki, tylko ci, którzy wyrażą taką wolę, deklarując swoje uczestnictwo we wspólnocie religijnej.