Zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych usłyszała dziś była dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Pucku - dowiedział się dziennikarz RMF FM Kuba Kaługa. Prokuratura zarzuca jej szereg zaniedbań i zaniechań ws. dwójki dzieci zamordowanych przez rodziców zastępczych.

REKLAMA

Śledczy zarzucają Renacie B. między innymi niewłaściwe wyszkolenie rodziców zastępczych, a także nieprzeprowadzenie wywiadu dotyczącego podejrzanych - Anny i Wiesława C. Byłej dyrektor puckiego PCPR grożą trzy lata więzienia. Kobieta nie przyznała się do winy, odmówiła też składania wyjaśnień. Nie zastosowano wobec niej żadnych środków zapobiegawczych. Renata B. będzie odpowiadać z wolnej stopy. Śledczy nie wykluczają, że wkrótce podobne zarzuty w tej sprawie mogą usłyszeć kolejne osoby.

Proces rodziców zastępczych ruszy w kwietniu

Proces Anny i Wiesława C. ruszyć ma w Gdańsku 12 kwietnia. Anna C. odpowie za zabójstwo 5-letniej dziewczynki. Oboje rodziców zaś za pobicie ze skutkiem śmiertelnym 3-letniego chłopca, a także znęcanie się psychiczne i fizyczne nad piątką maluchów, które puckie PCPR powierzyło im pod opiekę i dwójką własnych dzieci.

Po śmierci 3-latka prokuratura umorzyła śledztwo

W styczniu do rodziców zastępczych: 32-letniej Anny C. oraz 39-letniego Wiesława C., którzy mają dwójkę swoich dzieci w wieku 2 i 9 lat - trafiła piątka rodzeństwa w wieku od roku do 6 lat. 3 lipca w domu rodziny C. zmarł 3-letni chłopczyk. Pucka prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie, ale śledczy uwierzyli wówczas opiekunom, którzy wyjaśnili, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.

12 września w tej samej rodzinie zmarła 5-letnia siostra 3-latka. Małżeństwo C. utrzymywało, że to także był wypadek. Sekcja zwłok dziecka wykazała jednak, że przyczyną śmierci było pobicie. Wtedy zdecydowano o zatrzymaniu rodziców. Ich proces rozpocznie się 12 kwietnia.

11 grudnia opublikowano druzgocący raport po rozszerzonej kontroli wojewody pomorskiego w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Pucku - placówce, która opiekowała się rodziną zastępczą. Z dokumentu wynika, że jej pracownicy dopuścili się zaniedbań także w przypadku innych rodzin.