W Nowym Jorku i Waszyngtonie cały czas trwa akcja ratunkowa na gruzach budynku World Trade Center i w częściowo zniszczonym Pentagonie. Wciąż nie wiadomo ile osób zginęło we wtorkowych atakach terrorystycznych. Mówi się o dziesiątkach tysięcy ofiar. Zszokowany świat zastanawia się, jak mogło dojść do takiej tragedii?

REKLAMA

W tej sprawie pojawiło się mnóstwo pytań, na które być może jeszcze długo nie uzyskamy jednoznacznej odpowiedzi. Nadal nie wiadomo ile dokładnie jest ofiar zamachów. W samym tylko budynku World Trade Center mogło zginąć kilkanaście tysięcy ludzi. W wieżowcu codziennie pracowało około 40 000 osób. Na szczęście w chwili ataku nie wszyscy pracownicy byli już w biurach, część z obecnych tam ludzi zdołała się 4763 osoby. Wśród nich jest około 300 strażaków i ponad 70 policjantów, którzy rzucili się na ratunek uwięzionym. Według danych burmistrza, wydobyto i zidentyfikowano dotąd ciała 94 ofiar. Kolejne 64 ciała czekają na identyfikację - dodał Giuliani. Eksperci twierdzą, że wydobywanie ciał ofiar spod gruzów World Trade Center może potrwać nawet dwa miesiące. Szacuje się, że w Pentagonie mogło zginąć od 200 do 800 osób.

W jaki sposób terroryści dostali się na pokłady aż czterech samolotów, dwóch różnych linii lotniczych? Wiele wskazuje na to, że kontrola pasażerów na amerykańskich liniach wewnętrznych jest pobieżna, zwłaszcza na uznawanym za najgorzej chronione lotnisku w Bostonie, z którego właśnie terroryści porwali dwa samoloty. W czasie kontroli sprawdza się praktycznie tylko to, czy ktoś nie wnosi na pokład broni albo materiałów łatwopalnych.

Jaką bronią dysponowali? Według doniesień pasażerów, którzy zdołali zadzwonić z pokładów porwanych samolotów, terroryści mieli noże, być może ze specjalnego plastiku. W akcji musiało brać udział bezpośrednio od 12 do 50 osób.

Według specjalistów, żaden pilot nie skierowałby ponad 100-tonowej, wypełnionej pasażerami i wyładowanej paliwem maszyny na obiekty publiczne. Terroryści musieli więc zabić pilotów i sami przejąć stery. Gdzie i jak się szkolili, by umieć pilotować samolotem? Okazuje się, że do takiego aktu terroru nie musieli posiadać umiejętności ani startu maszyną, ani też lądowania. Wystarczy kierowanie maszyną w czasie lotu, a z kolei do tego wystarczy trening na symulatorach. Taki kurs szybkiego pilotażu, w USA kosztuje 5 tysięcy dolarów.

Dlaczego Manhattan i - zwłaszcza - Pentagon nie były bronione? Większość wojskowych odpowiada na to pytanie w ten sposób, że teren Pentagonu jest broniony, ale przed rakietami i samolotami wroga. Nie jest broniony przed ewentualnymi atakami cywilnych samolotów. Poza tym nikt nie spodziewał się wykorzystania samolotów cywilnych do samobójczych ataków.

I w końcu dlaczego spadł samolot pod Pittsburghiem? Czy spadł sam czy też został zestrzelony? Nie wiadomo. Informacje o zestrzeleniu nie zostały potwierdzone przez Departament Obrony, a pasażerowie dzwoniący z samolotu mówili, że maszyna pikuje. Pojawiły się też pogłoski, że na pokładzie wybuchł bunt, a pasażerowie zmusili porywaczy do uderzenia w zielony teren, po to by ocalić inne budynki, w które zamierzali uderzyć.

I chyba najważniejsze pytanie: kto za tym zamachem stoi? Większość poszlak (bo cały czas nie mówi się o dowodach) wskazuje na siatkę saudyjskiego terrorysty Osamy bin Ladena ukrywającego się w Afganistanie. Ale arabscy obserwatorzy wątpią, by jakakolwiek organizacja fundamentalistów muzułmańskich była zdolna do operacji o takiej skali. Mówi się też nie tyle o organizacjach terrorystycznych, ale o wielkich organizacjach finansowych.

Co zrobią Amerykanie Czy kogoś zaatakują? Najbardziej możliwym celem odwetu wydaje się być Afganistan. Amerykańscy eksperci utwierdzają się w przekonaniu, że za zamachami stoi bin Laden, którego afgańscy Talibowie nie zgadzają się wydać żadnemu trybunałowi świata. Ale cały czas nie ma na to dowodów.

17:45