​"Muszę rozdawać ulotki, żeby spłacić komornika. Zarabiam 8 złotych za godzinę. Stoję przez sześć godzin dziennie" - mówi w rozmowie z RMF FM 83-letnia pani Maria z Warszawy. Przyglądamy się historii tej starszej kobiety, którą codziennie - bez względu na pogodę - można spotkać przed Sądem Okręgowym przy alei Solidarności w stolicy.

REKLAMA

Stoję w miejscu i ludzie biorą ode mnie ulotki. Nie narzekam na zbyt trudną pracę - podkreśla pani Maria w rozmowie z reporterem RMF FM. Rozdaję tyle ulotek, ile ludzie wezmą. Nie wpycham ich na grandę. Wtedy jest większa szansa, że ktoś skorzysta z tego, co jest na ulotce. Pracuję od poniedziałku do piątku, od 9 do 15. Zarabiam 48 zł dziennie - dodaje. Ta kwota musi mi wystarczyć, nie mam wyjścia. Nie piję alkoholu, nie palę papierosów. Pieniądze, które zarabiam wydaję po prostu na życie. Nie narzekam, chcę tylko normalnie pracować - podkreśla.

Obok pani Marii ulotki przechodniom rozdaje też kilka innych osób. Wszyscy są młodsi od pani Marii. Są tu dwudziestolatkowie, są nastolatkowie. Są też osoby starsze, nawet takie, które skończyły 60 lat. Pani Maria jest zdecydowanie najstarsza, nie pamiętam, żeby osoba w takim wieku tak wytrwale pracowała tutaj, i to w każdych warunkach - mówi jedna z osób spotkanych przed gmachem Sądu Okręgowego.

W czasie największych mrozów pani Maria regularnie chowała się do budynku Sądu. Widzimy ją tu bardzo często. Wygląda zawsze tak samo: przygarbiona, nie patrzy przechodniom w oczy, twarz ma zwróconą w kierunku ulotek kancelarii prawnej, dla której pracuje - zauważa jeden z pracowników pobliskiego biura. Jestem zadowolona z miejsca, w którym pracuję. Nikt mnie nie oszukuje, wiele osób chwali tę firmę - mówi pani Maria.

(az)