27 stycznia br. dojdzie do konfrontacji byłego prokuratora generalnego Jerzego Engelkinga z byłym szefem resortu spraw wewnętrznych Januszem Kaczmarkiem przed sejmową komisją śledczą do spraw nacisków. Wcześniejsza konfrontacja – w lipcu ubiegłego roku - okazała się formalnie niemożliwa ze względu na brak stenogramu z przesłuchania Engelkinga.

REKLAMA

Teraz komisja będzie już miała protokoły wszystkich zeznań i będzie mogła porównać rozbieżności w zeznaniach obu polityków. Lista nieścisłości jest znacząca. Pierwsza z nich dotyczy suto zakrapianego alkoholem spotkania w służbowym mieszkaniu Kaczmarka. Engelking miał powiedzieć, że – jego zdaniem – 90 proc. społeczeństwa powinno być podsłuchiwane, a pozostałe 10 proc. powinno podsłuchiwać. Tak twierdzą uczestnicy spotkania, czyli były komendant policji Konrad Kornatowski i właśnie Kaczmarek. Engelking przyznał się do wizyty w mieszkaniu Kaczmarka, ale do samej wypowiedzi już nie.

Pozostałe nieścisłości dotyczą okoliczności przygotowania słynnej konferencji multimedialnej, na której ujawniono materiały operacyjne - w tym prywatne rozmowy Kaczmarka, Jaromira Netzla (byłego szefa PZU) i Kornatowskiego. Według Engelkinga prokuratorzy żądali upublicznienia tych materiałów i byli za pokazem multimedialnym. Kaczmarek twierdzi z kolei, że nikt oprócz Engelkinga nie chciał ujawnienia tajemnic.

Sprawa dotyczy słynnej akcji CBA w resorcie rolnictwa z 2007 roku.