Piętnaście osób zgłosiło w Ministerstwie Zdrowia swoje kandydatury na stanowisko szefa Narodowego Funduszu Zdrowia - dowiedziała się reporterka RMF FM Agnieszka Burzyńska. Resort nie ujawnia jednak nazwisk.

REKLAMA

W ministerstwie odbędzie się teraz "pseudokonkurs". Zespół ludzi wskazany przez ministra zdrowia wybierze nie więcej niż trzy kandydatury, które następnie przedstawi Bartoszowi Arłukowiczowi. Jednak również dobrze taka rekomendacja może dotyczyć tylko jednej osoby.

Po zapoznaniu się z opinią zespołu szef resortu zdrowia musi sporządzić wniosek, który następnie trafi do premiera. Ostateczną decyzję w kwestii powołaniu nowego szefa Funduszu podejmie Donald Tusk.

Nieoficjalnie wiadomo, że faworytką Arłukowicza była obecna wiceminister Agnieszka Pachciarz. Wszystko zależeć będzie jednak od premiera, który już raz utarł nosa szefowi resortu zdrowia zwlekając dwa tygodnie z podpisaniem pilnego wniosku o odwołanie Jacka Paszkiewicza.

Tusk odwołał Paszkiewicza na początku czerwca

Premier Donald Tusk na początku czerwca odwołał Jacka Paszkiewicza ze stanowiska prezesa NFZ. Wniosek Bartosz Arłukowicza w tej sprawie pozytywnie zaopiniowało siedmiu członków Rady NFZ, jeden był przeciw. Do czasu powołania nowego prezesa Funduszu jego obowiązki pełni dotychczasowy zastępca Zbigniew Teter.

Paszkiewicz był w ostatnich miesiącach krytykowany przez Naczelną Radę Lekarską i związki zawodowe medyków. NRL wezwała lekarzy, by nie podpisywali umów na wypisywanie recept refundowanych na warunkach, które przedstawił prezes NFZ. Medycy domagali się odwołania Paszkiewicza. Podkreślali, że samowolnie wprowadził on do umów zapisy dotyczące karania lekarzy, pomimo że zostały one usunięte z ustawy refundacyjnej.

Z kolei Paszkiewicz krytykował niektóre rozporządzenia MZ. Prezes NFZ informował w marcu, że resort nie uwzględnił jego uwag do projektu rozporządzenia w sprawie recept. Zdaniem Paszkiewicza, bez tych zmian nowe przepisy nie powinny wejść w życie.