Pojawiają się nowe spekulacje na temat motywów zabójstwa Jacka Dębskiego. Były minister sportu mógł zginąć dlatego, że nie dotrzymywał obietnic złożonych gangsterom, zwłaszcza tym związanym z "Pruszkowem". W związku z zabójstwem byłego ministra zatrzymano kobietę, która była razem z nim na krótko przed śmiercią. Kobieta składa jednak sprzeczne zeznania. "Prokuratura nie podjęła jeszcze żadnej decyzji, co do dalszego postępowania z Inką G." - powiedziała sieci RMF FM rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Dukiewicz. Ewentualne decyzje zostaną podjęte dzisiaj.

REKLAMA

"Dębski dużo obiecywał przestępcom - zwłaszcza z „Pruszkowa”. Powoływał się na swoje kontakty w administracji państwowej, mówił, że nie ma dla niego spraw nie do załatwienia. Brał duże zaliczki, które wydawał na wystawne życie" - mówił pragnący zachować anonimowość informator związany z organami ścigania. Tymczasem kontakty i wpływy byłego ministra sportu były coraz mniejsze - nie mógł załatwić spraw, za które już wziął pieniądze. Policja od dłuższego czasu wiedziała o kontaktach Dębskiego z gangiem pruszkowskim. "Był jednym z tych biznesmenów, którzy robili z gangsterami interesy" - mówią funkcjonariusze.

Kobieta, która być może jako ostatnia widziała przed śmiercią byłego ministra sportu, została zatrzymana na 48 godzin. "Prokuratura nie podjęła jeszcze żadnej decyzji, co do dalszego postępowania z Inką G." - powiedziała wczoraj sieci RMF FM rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Dukiewicz. "Jeżeli zaistnieje taka potrzeba to nie wykluczone, że będzie przesłuchiwana ponownie" – dodała rzecznik. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, kobieta kilkakrotnie wychodziła z restauracji Casa Nostra, gdzie bawił się Dębski ze swoimi znajomymi, aby się przewietrzyć. Ostatnim razem wyszedł z nią były szef UKFiT-u. Policjanci chcą dowiedzieć się od Inki G. co stało się później. Kobieta, która sama zgłosiła się na policję, na razie składa sprzeczne zeznania. Twierdzi, że była pijana i nic nie pamięta, a równocześnie ze szczegółami opowiada o nieistotnych rozmowach. Posłuchaj relacji warszawskiego reportera sieci RMF FM, Marcin Firleja:

Policja praktycznie wykluczyła już, że zabójstwo Dębskiego miało motyw polityczny. Pod uwagę brane są bliskie - według policjantów - związki z gangsterami z Pruszkowa. Nie wyklucza się też motywu "towarzysko - obyczajowego": mogło chodzić o zbyt bliskie kontakty Dębskiego z Inką G. Nie jest tajemnicą, że odkąd Jacek Dębski wycofał się z polityki nawiązał wiele kontaktów, których czynny polityk mógłby się powstydzić – o tym mówili minister sprawiedliwości Lech Kaczyński i były wicepremier Janusz Tomaszewski. Policja przypuszcza, że to właśnie te kontakty doprowadziły byłego ministra do restauracji Casa Nostra. Tezie o specjalnie zorganizowanym zamachu na Dębskiego przeczy ilość śladów pozostawionych na miejscu zbrodni. Jest wśród nich łuska pocisku, który śmiertelnie ranił Dębskiego.

"Porachunki polityczne nie mogły być powodem śmierci Jacka Dębskiego" - twierdził też gość Krakowskiego Przedmieścia 27 Janusz Tomaszewski, którego Dębski uważał za swojego przyjaciela. "Nie mam żadnych podejrzeń związanych z tą śmiercią ale na pewno wątpię, żeby to były porachunki polityczne jak niektórzy zaczynają sugerować i to jest dla mnie aż trochę zaskakujące, że próbuje się z pewnej tragedii wyciągać jeszcze jakieś odgrzane kasztany polityczne. To jest nie fair." – uważa Janusz Tomaszewski. Były wicepremier podkreślał też, że ostatnio jego kontakty z Jackiem Dębskim były sporadyczne i przypadkowe.

Przypomnijmy: Jacek Dębski ostatnie godziny przed śmiercią spędził w towarzystwie dwóch mężczyzn, w tym znanego dziennikarza sportowego, oraz młodej kobiety. Gościł w mało znanej, niedawno otwartej włoskiej restauracji na warszawskiej Pradze. W pewnym momencie opuścił lokal. Nieoficjalnie mówi się, że towarzyszyła mu kobieta - Inka G. - z którą gościł w restauracji. Godzinę później jego ciało leżące w kałuży krwi niedaleko mostu Poniatowskiego znalazł przypadkowy przechodzień. Ktoś strzelił w głowę Dębskiego z bliskiej odległości. Został przewieziony do warszawskiej kliniki wojskowej. Tam podczas trwającej trzy godziny operacji zmarł, nie odzyskawszy przytomności.

O Jacku Dębskim stało się głośno, kiedy przeszło rok temu w wywiadzie ujawnił, że "wysoki funkcjonariusz AWS" zażądał od niego "kwitów" na Aleksandra Kwaśniewskiego. Po publikacji wywiadu Dębski został odwołany ze stanowiska szefa UKFiT-u i wyrzucony z Ruchu Społecznego AWS. Śledztwo w tej sprawie umorzono, ponieważ Dębski odmówił ujawnienia prokuraturze nazwiska szantażysty. Następnie na polecenie ministra sprawiedliwości śledztwo wznowiono. W międzyczasie zawieszono śledztwo w sprawie zatajenia prawdy przez Dębskiego.

foto RMF FM

00:05