Zatopiony u wybrzeży Kamczatki rosyjski batyskaf jest holowany na płytsze wody - taką informację przekazały rosyjskie media. Według nich, o okręt udało się zaczepić linę holowniczą. Marynarka wojenna nie potwierdza jednak tych informacji.

REKLAMA

Wiadomość rosyjskich mediów nie została na razie potwierdzona, ponieważ trwa ustalanie, czy lina rzeczywiście zaczepiła o batyskaf. Jednak wysoki oficer floty anonimowo powiedział dziennikarzom, że na 51 proc. udało się zaczepić właśnie o okręt.

Jeżeli informacje się potwierdzą, wojskowi będą chcieli przeciągnąć batyskaf po dnie na płytsze wody, by do akcji mogli wkroczyć płetwonurkowie. Nie będzie to prosta operacja, bo wg niepotwierdzonych danych, batyskaf będzie trzeba holować aż 15 kilometrów.

Wiele wskazuje jednak na to, że Rosjanie ze względów ambicjonalnych będą chcieli sami uratować swoich marynarzy. W drodze na miejsce zdarzenia są transportowane dwa amerykańskie super-batyskafy, ale dowództwo marynarki nie chce na nie czekać.

Pojazd AS-28 utknął u wybrzeży Kamczatki na głębokości 190 metrów. Trudno na razie ocenić, jaka jest szansa na uratowanie żołnierzy. Na pokładzie jest tylko pięć stopni ciepła. Nie wiadomo też, w jakim stanie są marynarze i ile zostało im tlenu.

Rosyjskim marynarzom z pomocą mieli przyjść Japończycy. Będą jednak w stanie dotrzeć na miejsce najwcześniej za trzy dni. Rosyjskie dowództwo zwróciło się o pomoc także do Stanów Zjednoczonych. Jednak, jak podają rosyjskie media, ich okręty są zbyt daleko i nie zdążą dopłynąć na czas. Amerykanie drogą powietrzną przerzucają więc doświadczoną, 30-osobową ekipę wojskowych ratowników podwodnych. Amerykanie zabrali ze sobą dwie bezzałogowe łodzie Super Skorpion, które są wyposażone w kamery i specjalne ramiona, mogące ciąć stal nawet na ekstremalnych głębokościach.

Amerykańscy eksperci oceniają sytuację jako umiarkowanie optymistyczną. Nikt nie ma jednak pewności, czy ratownicy zdążą na czas.

Wśród rosyjskich admirałów widać oznaki desperacji – po katastrofie okrętu podwodnego „Kursk” zapewniali, że zakupili odpowiedni sprzęt ratunkowy. Teraz jednak go nie widać.

Do wypadku doszło wczoraj w czasie ćwiczeń rosyjskiej marynarki wojennej. Batyskaf prawdopodobnie zaczepił się o sieć rybacką. Teraz okręty podwodne bronują kotwicami dno morza w pobliżu tej niewielkiej łodzi podwodnej, by oderwać ją od przeszkody. Jak na razie jednak bezskutecznie.

Zazwyczaj na pokładzie tego typu pojazdów znajdują się nie więcej niż trzy osoby. Nie wiadomo, dlaczego wczoraj do batyskafu wsiadło aż siedmiu żołnierzy.

Sprawa uwięzionych marynarzy przypomina o tragedii sprzed niemal dokładnie pięciu lat. 12 sierpnia 2000 roku zatonął podwodny okręt atomowy „Kursk”. Na pokładzie zginęło 118 osób, a przyczyna jego zatonięcia wciąż nie jest do końca znana.