Ratownicy pracujący w wypalonym tunelu świętego Gotharda nie znaleźli żadnych nowych ciał osób uczestniczących w środowym wypadku - twierdzi szwajcarska policja. W tragedii tej zginęło 11 osób. Są to obywatele Niemiec, Włoch, Francji, Szwajcarii i Luksemburga.

REKLAMA

Ratownikom pracującym w tunelu świętego Gotharda w Szwajcarii udało się wreszcie ugasić szalejące od dwóch dni płomienie. Nie oznacza to jednak, że można wreszcie przystąpić do poszukiwania ofiar przedwczorajszej katastrofy. Najpierw trzeba zabezpieczyć 250-metrowy odcinek tunelu, gdzie doszło do karambolu i pożaru. Z powodu wysokiej temperatury runęła tam część stropu. Eksperci obawiają się teraz dalszych zawalisk. Tragedia w tunelu św. Gotharda będzie miała z pewnością negatywny wpływ na transport samochodowy z i do Włoch. W obecnej sytuacji, przez zamykanie alpejskich tuneli, Półwysep Apeniński jest praktycznie "drogowo" odizolowany od reszty kontynentu. W ostatnich latach przez tunel św. Gotharda przejeżdżało dziennie średnio 18 tysięcy 700 pojazdów. Po wypadku będzie on zamknięty przez kilka miesięcy. Nieczynny jest też tunel pod Mont Blanc oraz tunel św. Bernarda, gdzie wczoraj też doszło do wypadku. Spoglądając na mapę widać, że samochody z Półwyspu Apenińskiego na północ mogą przejechać w niewielu miejscach. Najlepszą przeprawą pozostaje przełęcz Brenner na granicy austriacko-włoskiej, ale przejazd TIR-ów jest tam limitowany. Firmy spedycyjne wystosowały dziś list do premiera Berlusconiego, w którym proszą o zniesienie tych ograniczeń. Co roku około 5 milionów ciężarówek przejeżdża przez Alpy na Półwysep Apeniński przewożąc 70 milionów ton towaru. W obecnej sytuacji nie ma tego po prostu którędy wozić. Oczywiście nie jest to tylko problem firm spedycyjnych, ale też włoskiej gospodarki, dlatego transportowcy liczą na szybką decyzję rządu. Francuski minister transportu - Jean Claude Gayssot postuluje, by przekształcić alpejskie tunele w drogi jednokierunkowe. Zmniejszyłoby to prawdopodobieństwo kolejnego tragicznego wypadku.

rys. RMF

17:50