Choć w woj. kujawsko-pomorskim ferie się skończyły, to dzieci z Szafarnii nie zasiadły w szkolnych ławach. Do budynku nie puścili ich rodzice, po tym jak w nocy placówkę opanowali policjanci i ochroniarze.

REKLAMA

Interweniowaliśmy około trzeciej nad ranem. Na nasze wezwanie ze szkoły wyszedł jeden mężczyzna, który, jak się okazało, w pojedynkę prowadził okupacyjny dyżur - informował wczoraj oficer prasowy komendy policji w Golubiu-Dobrzyniu.

Niewielka szkoła w Szafarni zasłynęła głównie z trwających od ponad dwóch lat walk o istnienie placówki. Nie chcą jej władze gminy Radomin, które już pięć razy podejmowały uchwały o likwidacji szkoły, również wbrew stanowisku NSA. Obrońcy szkoły chcą prowadzić sami podstawówkę, a od gminy domagają się użyczenia budynku.

Władze gminy nawet nie chcą o tym słyszeć. Protesty i okupacja szkoły trwa niemal nieprzerwanie od 520 dni. Z wójtem gminy i protestującymi rozmawiał reporter RMF Marcin Friedrich. Posłuchaj:

Protestujący rodzice nie posłali więc swych dzieci do szkoły, która zgodnie z prawem istnieć ma tylko do końca sierpnia. Poniedziałek jest pierwszym dniem nauki w szkołach regionu kujawsko-pomorskiego po dwutygodniowych feriach.

W szkole pracuje dziewięciu nauczycieli (7,5 etatu), a na liście uczniów figuruje 26 dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych, pobierających lekcje w domu. Po likwidacji placówki, uczniowie mają być przeniesieni do szkoły w Płonnem.

06:45