Już w tym tygodniu, w piątek, w Sejmie odbędzie się pierwsze głosowanie nad wprowadzeniem tzw. opłaty drogowej. To będzie nowy podatek dokładany do ceny paliwa, oprócz już istniejącej opłaty paliwowe, VAT-u i akcyzy. Paliwa podrożałoby przez to o 25 groszy za litr, czyli jedno tankowanie kosztowałoby średnio kilkanaście złotych więcej.

REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość ma z tą podwyżką duży problem. Po pierwsze taki, że PiS zapowiadał, że podwyżek podatków nie będzie, a tymczasem posłowie tej partii złożyli projekt ustawy właśnie wprowadzającej nowy podatek. Na polityków posypały się więc gromy. Niektórzy posłowie zapowiadają interwencje w tej sprawie o Jarosława Kaczyńskiego. Zapowiada to na przykład poseł Dominik Tarczyński.

Drugi problem to historia. Politycy PiS wielokrotnie krytykowali podwyżki cen paliw, bo one przekładają się na podwyżki innych towarów. Kiedy wzrasta cena paliwa, wzrastają również i ceny innych produktów, żywności - tak kilka lat temu mówił Mariusz Błaszczak.

Jarosławowi Kaczyńskiemu też wysokie opodatkowanie paliw się w opozycji nie podobało. W cenie benzyny około 50 procent to są podatki - alarmował Jarosław Kaczyński, gdy ceny paliw przekraczały w Polsce 5 złotych.

Trzeci problem to napływające z rządu kolejne komunikaty o fantastycznej kondycji budżetu, świetnie rozwijającej się gospodarce i skutecznym uszczelnianiu budżetu. Nawet niektórzy zwolennicy PiS pytają więc: skoro jest tak dobrze, to po co nowy podatek. Politycy PiS będą więc musieli porzucić projekt albo solidnie wytłumaczyć go wyborcom.

Na razie jednak pomysłodawcy nowej ustawy twierdzą, że podwyżka opodatkowania paliw jest konieczna. Pozyskane w ten sposób pieniądze mają pójść na remonty dróg lokalnych. Ustawa przewiduje wprowadzenie tak zwanej opłaty drogowej wynoszącej 20 groszy za litr. Ponieważ jednak jeszcze mamy podatek VAT, to te 20 groszy rośnie do 25 groszy.

Związkowcy: Proszę nie robić wody z mózgu

Przeciwko nowej opłacie są także związkowcy. Posłowie koalicyjni są nieodłączną częścią tego rządu i proszę tu nie robić wody z mózgu dla obywateli. To jest kolejne podniesienie i kolejne zamieszanie w ostatnich latach, co która ekipa to włącza, a nigdy nie wyłącza. Dodatkowe różne opłaty, a to do cen oleju napędowego, benzyny - przekonuje przewodniczący OPZZ Jan Guz i wylicza skutki regulacji.

To spowoduje zwiększenie kosztu utrzymania polskich rodzin, bo przecież trzeba do lekarza dojechać, czy do pracy dojechać, a kosztów na przykład związanych z pracą nie zwiększa się. W związku z tym, to nie jest dobre. To jest bardzo złe. To jest jakieś cwaniactwo polityczne i cwaniactwo podatkowe - dodaje.

Według przewodniczącego NSZZ Solidarność Piotra Dudy, działania parlamentarzystów przypominają mu lata rządów PO-PSL. Oczywiście taki podatek jest przykry dla obywatela, bo z drugiej strony przecież wszyscy już korzystamy z samochodu. Mało kto samochodu nie posiada i na pewno każda jakakolwiek podwyżka uderza w kieszeń obywatela. Tutaj się trzeba zastanowić faktycznie na co te pieniądze pójdą i tutaj jest sytuacja do przekazania. Co nie znaczy, że jako obywatel uważam że każda jakakolwiek danina jest przykra dla obywatela. Wiem, że jest to projekt poselski, wiem, że jest to na jakimś etapie. Myśmy nie mieli tej możliwości jako Rada Dialogu Społecznego w tym temacie się wypowiedzieć, bo tak jak w poprzednich rządach było bardzo dużo tzw. projektów poselskich, czyli taki bypass, omijanie RDS-u i przygotowanie projektu przez grupę posłów. Tak samo zaczyna się dziać teraz. Wtedy to, za rządu Platformy i PSL-u wiedzieliśmy że to była taka zorganizowana grupa, może nie przestępcza, ale zorganizowana grupa, która tak - w rządzie przygotowała projekt, a później dawała to posłom, że to jest niby projekt poselski, żeby szło szybką ścieżką, omijając Komisję Trójstronną. Także no, nie jest to za dobre rozwiązanie - mówił Duda.

(az)