W nadchodzącym tygodniu spodziewajmy się protestów branży narciarskiej i całych obszarów mocno uzależnionych gospodarczo od zimowego wypoczynku. To przeważnie niewielkie firmy, pensjonaty, wyciągi, instruktorzy, przerażeni wizją skumulowania ferii w dwóch tygodniach, a być może kompletnego odwołania zimowych wakacji. W innych nastrojach mogą być, w dużej mierze zagraniczni, właściciele galerii handlowych oraz sklepów sieciowych. Rząd pozwala im działać przed świętami, powołując się na troskę o miejsca pracy.

REKLAMA

Zacznijmy od końca... tygodnia. W sobotę mają ruszyć sklepy w galeriach handlowych i wielkie magazyny meblowe. Rząd zdecydował się otworzyć je na okres przedświąteczny, mimo że postrzega to jako czynnik ryzyka, który może doprowadzić do skoku liczby zachorowań i nawet konieczności wprowadzenia lockdownu w styczniu.

Właściciele galerii i sieciówek są zachwyceni, chociaż oczekują szczegółów; zwłaszcza dotyczących tego, co ma oznaczać "najwyższy reżim sanitarny" wymagany przez premiera, zwłaszcza że ten zapowiedział kontrole i kary.

Przed sobotnią wyprawą do galerii będzie można skorzystać z okazji na Black Friday. W tym roku spodziewany jest szczególny wysyp promocji w internecie i już od kilku dni widać zalew reklam szalonych wyprzedaży.

Czarna rozpacz spadła natomiast na żyjących z białego szaleństwa. Ferie dla wszystkich uczniów w tym czasie oznaczają, według organizacji branżowych, katastrofalne skumulowanie gości w dwa tygodnie i pustki na stokach przez kolejne tygodnie zimy. W rzeczywistości może być jeszcze gorzej, bo nie jest pewne, czy rząd pozwoli na otwarcie ośrodków narciarskich, no i czy w ogóle pozwoli wychodzić w styczniu z domów gdzieś indziej niż do pracy, apteki oraz sklepu spożywczego. Zima bez wyjazdów dla setek firm i tysięcy pracowników oznaczałaby finansową katastrofę, a dla rządu nową kolejkę żądających pomocy.

O sytuacji gospodarczej w Polsce dowiemy się więcej dzięki przewidywanej na nowy tydzień publikacji danych o bezrobociu oraz sprzedaży detalicznej. Wedle przewidywań ekspertów należy się spodziewać utrzymania stopy bezrobocia na poziomie nieco powyżej 6 proc. oraz lekkiego spadku sprzedaży.

Poza tym spodziewajmy się manewrów wokół unijnego budżetu, którego terminowe wdrożenie od nowego roku jest zablokowane przez weto Polski i Czech. Być może odpowiedzi doczeka się wyłowiona przez internautów wypowiedź ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, który miał m.in. wspominać o cłach na towary sprowadzane z Francji i Holandii, czyli sytuacji, w której Polska jest poza Unią Europejską.

Na świecie dalsze starania sztabu Donalda Trumpa o zakwestionowanie przez sądy wyniku wyborów zapewne zostaną przyćmione przez doniesienia z firm pracujących nad szczepionkami na koronawirusa. Nie spodziewajmy się poprawy sytuacji epidemicznej w krajach zachodu.

Nie spodziewajmy się też, przynajmniej na razie, triumfalnego pochodu idei autora "Ekonomii Franciszka". Z Asyżu, ze spotkania pod takim hasłem, wyjadą jednak w świat setki młodych ekonomistów, których papież przekonuje, że aktualny model rozwoju ludzkości jest nie do utrzymania, z powodu nadmiernego wykorzystania środowiska naturalnego oraz rażąco nierównego dostępu do dóbr.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gowin: Wyciągi narciarskie będą zimą zamknięte