Komisja Nadzoru Finansowego wzmacnia zabezpieczenia przed hakerami - dowiedział się reporter RMF FM. KNF wyda ponad 650 tysięcy złotych na rozbudowę systemu bezpieczeństwa. Przetarg w tej sprawie został rozstrzygnięty półtora tygodnia, po ujawnieniu włamania na stronę KNF, która została później użyta do dalszych cyberataków na kilka banków.

REKLAMA

System bezpieczeństwa Komisji Nadzoru Finansowego ma zostać rozbudowany o tzw. moduł anty malware - czyli system chroniący przed złośliwym oprogramowaniem. Obejmuje on sprzęt, licencje na oprogramowanie oraz obsługę specjalistów. Ważnym elementem usługi jest też zapewnienie szybkiej i sprawnej reakcji zespołu specjalistów na krytyczny problem - czyli np. wykrycie groźnego programu - niezależnie od pory dnia i nocy.

Według pracowników KNF, ta duża rozbudowa to ruch zaplanowany wcześniej, trudno jednak nie odnieść wrażenia, że urzędnicy czuli się popędzeni przez ostatnie wydarzenia. Strona Komisji, jako jedna z kilku, została użyta jako swoista furtka do głośnego cyberataku na banki. Ich pracownicy, wchodząc na stronę, nieświadomie pobierali złośliwe oprogramowanie.

Wszystko wskazuje na to, że atak był przeprowadzony przez wyjątkowo utalentowanych specjalistów. Informacje o nim pojawiły się 3 lutego, ale trwał on co najmniej przez kilka tygodni. Złośliwe oprogramowanie miało pojawić się w systemie KNF już w październiku ubiegłego roku. Do dalszego "rozsyłania" oprogramowania, czyli infekowania komputerów w bankach służyło kilka stron - w tym ta należąca do KNF.

Z zaatakowanych banków nie zniknęły żadne pieniądze - to może oznaczać, że atak został wykryty i zablokowany, zanim hakerzy osiągnęli swój cel. Co ciekawe, bardzo podobnej metody użyto na drugim końcu świata - w Meksyku. Tam również zaatakowano banki za pośrednictwem stron centralnych instytucji finansowych.

Śledztwo w sprawie cyberataku prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w najbliższym czasie śledztwo ma też zacząć warszawska Prokuratura Okręgowa.

(az)