Pięcioosobowy zarząd irańskiej spółki przyjechał do Inowrocławia na rozmowy o zakupie huty szkła "Irena". W trzech kolejnych przetargach upadła huta nie znalazła żadnych nabywców. Jedynym chętnym jest irański inwestor, który do czasu sfinalizowania transakcji, pragnie zachować anonimowość. Iran stoi jednak na krawędzi wojny: czy oddawanie huty firmie z tego kraju nie jest więc zbyt ryzykowne?

REKLAMA
Zobacz również:

Intensywne poszukiwania inwestora trwają od początku lutego 2012 roku, kiedy wygaszono piece i zwolniono blisko dwustuosobową załogę. Huta pozostaje jednak w stanie upadłości od dwóch lat i przez ten czas nie znalazł się nikt, kto byłby gotowy wyłożyć na jej zakup pieniądze. Sumy zaś są niebagatelne: w pierwszym przetargu syndyk zażądał za zakład prawie 40 milionów złotych. To było za dużo, inwestorzy liczyli na lepszą okazję - przyznaje dzisiaj Grzegorz Floryszak.

Jednak pomimo obniżenia ceny wywoławczej prawie o połowę, nie pojawili się chętni gotowi do przetargu. Najpoważniejsi inwestorzy rezygnowali zwykle po dokonaniu audytu. Zakup upadłej huty oznaczałby bowiem dla nich konieczność zaciągnięcia kredytów na blisko 30 milionów złotych. Na to z kolei nie chciały zgodzić się banki.

Odbiorca inwestorem

Mimo upadłości huta funkcjonowała aż do stycznia dzięki odbiorcy z Iranu. To tam wysyłanych było 80 proc. produktów inowrocławskiego zakładu. Irańczycy wycofali się jednak z interesu na początku roku, tłumacząc się napiętymi relacjami ich kraju z Unią Europejską. Huta musiała więc wstrzymać produkcję i zwolnić załogę.

Zwrot w sprawie nastąpił, gdy Irańczycy, dotychczasowi odbiorcy, zainteresowali się zakupem huty. Założyli w Polsce spółkę i chcą kupić zakład z wolnej ręki za 17 milionów złotych. Domagają się jednak rozłożenia płatności na raty. I o ile w czasie procedury przetargowej nie było to możliwe, o tyle po trzech nieudanych aukcjach sędzia komisarz zgodził się na taką formę sprzedaży.

Na własność dopiero w 2015

Jak przyznaje syndyk upadłej huty, Grzegorz Floryszak, sprzedaż zakładu Irańczykom niesie z sobą pewne ryzyko. Niewykluczone bowiem, że sytuacja międzynarodowa ulegnie pogorszeniu i wówczas plany przywrócenia huty do życia pozostaną na papierze. Podpisanie umowy sprzedaży nie będzie jednak automatycznie oznaczało przeniesienia prawa własności huty na Irańczyków. To uzyskają dopiero po zapłaceniu ostatniej raty za "Irenę" w 2015 roku - zapewnia w rozmowie z reporterem RMF FM. Do tego czasu irańska firma będzie miała prawo do inwestowania w zakład, a i to tylko w ramach określonego umową profilu produkcji, czyli wyrobów szklanych. Przed nami jeszcze spotkanie z niemiecką firmą, która ma dostarczyć linie technologiczne do produkcji szkła - mówi Floryszak.

Jeśli negocjacje pójdą dobrze, a umowa na dostawę maszyn dojdzie do skutku, najdalej we wtorek możliwe będzie podpisanie umowy z Irańczykami. Syndyk szacuje, że wznowienie produkcji potrwa około 3 miesięcy.