"Czy Chińczykom uda się złamać monopol dolara do końca tego roku? Nie wiem, ale ja im kibicuję. Amerykanie wspierają rozwiązania, które mają powoli wypierać ropę, choćby elektromobilność. Według mnie, pewnie spodziewają się, że zapotrzebowanie w przyszłości na ropę będzie coraz mniejsze" - mówi w rozmowie z RMF FM ekonomista Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski. To komentarz eksperta na wyzwanie rzucone przez Chińczyków Ameryce i zapowiedź, że do połowy wieku to Chiny będą "dumnie górować wśród narodów świata". Chińczycy chcą uwalniać się od gospodarczej zależności od Ameryki, porzucając dolara. Ze specjalistami sprawdzamy, na ile ten scenariusz może się spełnić.

REKLAMA

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Chiny rzucają wyzwanie Ameryce. I zapowiadają, że że do końca tego roku złamią ten monopol dolara na światowym rynku ropy. To jest realny scenariusz, pana zdaniem?

Robert Gwiazdowski, Centrum im. Adama Smitha: Kilka lat temu ten monopol petrodolara na rynku ropy chciał złamać Muammar Kaddafi. Skończył tak, jak skończył. Niektórzy wierzący w spiskowe teorie twierdzą, że właśnie dlatego. Chińczycy raczej nie skończą, tak jak skończył Kaddafi, bo to jest dzisiaj inna siła polityczna, ekonomiczna i militarna. Czy uda im się złamać monopol dolara do końca tego roku? Nie wiem, ale ja powiem, że im kibicuję.

Jeśli dobrze rozumiem, według pana, nie jest to wykluczone?

Z całą pewnością petrodolar nie przestanie być do końca tego roku dominującym pieniądzem rozliczeniowym, ale być może pojawi się w większym stopniu jakiś inny i z czasem będzie petrodolara wypierał.

PRZECZYTAJ ROZMOWĘ MICHAŁA ZIELIŃSKIEGO Z EKSPERTAMI WS. CHIN>>>

A czy to oznacza, że zbliża się scenariusz, w którym hegemonia Stanów Zjednoczonych zostanie naruszona? Bo według niektórych, ta hegemonia opiera się na tym, że obrót tym podstawowym surowcem ropą, odbywa się właśnie w dolarach.

Zwróćmy uwagę, że Amerykanie wspierają rozwiązania, które maja pomału wypierać ropę. Więc jeżeli poczytamy sobie doktrynę Monroe’a sprzed 300 lat, to trudno zakładać żeby nagle Amerykanie przestali być przewidujący, przestali myśleć w kategoriach długookresowych. Jeżeli zatem wspierają rozwiązania elektromobilności - bo tak należy odczytywać te pieniądze, które są wydawane chociażby na "Teslę" - to pewnie spodziewają się, że zapotrzebowanie w przyszłości na ropę będzie coraz mniejsze. Więc tym samym rynek, który dotąd był tradycyjnym rynkiem dolarowym, nie będzie odgrywał, nawet jeżeli pozostanie rynkiem dolarowym, takiej roli w gospodarce, jaką odgrywał wcześniej. (...) W dłuższej perspektywie, podejrzewam, że nawet szejkowie arabscy, zdają sobie sprawę z tego, że może nastąpić przesunięcie, i że ropa naftowa przestanie odgrywać taką rolę, jaką odgrywała wcześniej. Powinni wobec powyższego poszukiwać jakiś innych mechanizmów. Przy czym, o ile 20 lat temu, to szejkowie byli dominujący, o tyle dzisiaj mogą to być Chińczycy, bo zdaje się, że metale ziem rzadkich będą odgrywały większą rolę niż w przeszłości odgrywała ropa naftowa.

To może się jakoś odbić na nas? Na Polakach? Na naszych portfelach? W dalszej perspektywie? Bliższej?

To będzie miało z całą pewnością przełożenie na nasze portfele, ale czy się odbije w sposób pozytywny czy negatywny, to trudno powiedzieć, bo zmiennych jest za dużo.

Jakie to zmienne?

Na tym cały dowcip polega, że przyszłość jest nieprzewidywalna. Zwłaszcza jak jest tyle czynników, które tę przyszłość kształtują. Gdy bieżąca rzeczywistość zmienia się tak szybko. Pamiętajmy, że dawno temu ludzie umierali w takich samych warunkach, w jakich się rodzili. Dzisiaj, w trakcie życia jednego pokolenia, zmienia się otoczenie, rzeczywistość zmienia się w sposób diametralny. Więc takie przypuszczenia futurologiczne zostawmy futurologom.

A przywidywania zmian dotyczących petrodolara to bardziej ewolucja pana zdaniem czy rewolucja? czy Chiny szykują rewolucję?

Jeżeli spojrzymy na pojęcie rewolucji z punktu widzenia szybkości to raczej będzie ewolucja.

Ewolucja?

Ewolucja. Jeżeli zaś spojrzymy na głębokość przemian to, to będzie rewolucja.

A czemu Chińczycy chcą ten system podważyć? Można to jakoś krótko powiedzieć? Po co im to tak naprawdę?

Mieli bardzo duży dług, bardzo duże wierzytelności amerykańskie w dolarach. Amerykanie postanowili Chińczyków troszeczkę oszukać, to znaczy ten dług zmonetyzować. To znaczy nadrukować tych dolarów tyle, żeby było łatwiej Chińczykom te długi zwrócić, bo to przecież Amerykanie są emitentem tego dolara. Jak się Chińczycy zorientowali, to doszli do wniosku, że trzeba coś z tym fantem zrobić. A Chińczycy mają coś czego my nie mamy w cywilizacjach naszych, w cywilizacjach zachodnich. Kilkanaście lat temu będąc w Londynie ówczesny prezydent Chin powiedział ówczesnemu premierowi Wielkiej Brytanii: Wy macie piękne zegarki, a my mamy czas. No i ten czas jest czynnikiem, które może mieć istotne znaczenie.


(j.)