Rafineria Nafty „Glimar” S.A. w małopolskich Gorlicach chce ogłosić upadłość. Wcześniej z kieszeni podatników na program naprawczy firmy wydano kilkaset milionów złotych. Planu nigdy nie wykonano.

REKLAMA

Właścicielem "Glimaru" jest Nafta Polska. W porównaniu z dwiema największymi rafineriami w Polsce – PKN Orlen i Rafinerią Gdańską – „Glimar” jest niewielką firmą. Rocznie przerabia ok. 140-160 tys. ton ropy, czyli ok. 1% przerobu ropy naftowej w Polsce.

Na prostą miała wyprowadzić firmę budowa instalacji do produkcji nowoczesnych wyrobów petrochemicznych. Do tej pory wydano na nią 300 mln zł, nikt nie jest jednak w stanie podać, ile jeszcze będzie kosztować.

Pan mnie uprzejmie takich pytań nie zadaje. To komisja Rywina, czy inna jest do takich pytań - powiedział RMF Bogdan Janicki, prezes firmy. Według naszych informacji, potrzeba co najmniej drugie tyle, by zakończyć inwestycję. Firma nie zmodernizowała też instalacji i nie wprowadziła nowych technologii.

„Glimar” do dziś bazuje na ulgach transportowych, które za kilka dni mogą zostać zniesione. Kolejne zarządy, zamiast inwestować pozyskane z ulg pieniądze, po prostu je przejadały. W efekcie zadłużenie spółki sięgnęło miliarda złotych. Jeśli zakład upadnie, na bruk może trafić prawie 500 osób.

Zdaniem analityków biznesu paliwowego, sprawą rafinerii "Glimar" dawno powinna zająć się prokuratura.