Niestety nie mamy dobrych wiadomości dla kierowców. Potwierdzają się złe prognozy cen paliw, które stopniowo idą w górę. Nasz reporter odwiedził jedną ze stacji benzynowych w Warszawie. Jak usłyszał od jednego z tankujących, "jest drogo, ale nie ma wyjścia". I właśnie ten brak wyboru to główny powód tego, że może nieznacznie, ale jednak ceny na stacjach przed świętami wzrosły.

REKLAMA

Boli jak paliwo tyle kosztuje. Nie stać mnie, ale trzeba lać, trzeba jechać na święta - mówi jeden z kierowców, którzy - niestety - płaczą i płacą. Jeszcze rok temu chyba nikt nie wyobrażał sobie, że za litr paliwa trzeba będzie zapłacić 6 złotych. Analitycy BM Reflex przypominają, że przed ostatnimi Świętami Wielkanocnymi zastanawiano się, czy ceny przebiją poziom 5 zł za litr.

Obecnie w kraju za litr benzyny Pb95 płacimy średnio 5,87 zł za litr i jest to prawie 80 groszy (+15 proc.) więcej niż przed rokiem. W tym roku drożej jest w całej Europie. Ceny benzyny w UE w skali roku wzrosły ponad 12 proc. Zdecydowanie mniej podwyżki cen odczują nasi sąsiedzi. W Niemczech ceny wzrosły o 4 proc., w Czechach i Słowacji o 8 proc. We Włoszech natomiast ponad 22 proc. i jest to najwyższy wzrost cen spośród wszystkich krajów UE - twierdzą eksperci BM Reflex.

Analitycy e-petrol.pl podkreślają natomiast, że jedynym paliwem, które potaniało ostatnio na polskich stacjach, jest autogaz z ceną 2,83 zł za litr. Gwałtowne skoki jego cen hurtowych mogą niebawem spowodować, że i ten bastion niskich cen nie zostanie utrzymany. Dla paliw tradycyjnych także trudno wskazywać górne limity, te bowiem coraz częściej muszą być korygowane przez analityków - oceniają eksperci e-petrol.