Wczorajsze expose premier Kopacz zawierało „dla każdego coś miłego”, ale przede wszystkim zwracały uwagę daty realizacji zapowiedzianych poszczególnych przedsięwzięć, a kończyły się one nawet na roku 2020.

REKLAMA

1. Te odległe daty świadczą o tym, że rząd premier Kopacz do końca tej kadencji parlamentu, zamierza zrobić niewiele, ale z jakiś nieznanych nam powodów jego szefowa liczy, że będzie premierem także po wyborach na jesieni 2015 roku.

Widać, że pani premier nie zdaje sobie sprawy, że wyciągając do swego rządu "z politycznego grobu" Grzegorza Schetynę i wyrzucając z niego Radosława Sikorskiego już w najbliższym czasie doprowadzi do sojuszu tych dwóch polityków przeciwko sobie i w rezultacie przy najbliższych wyborach w Platformie straci stanowisko przewodniczącej, a to przekreśli jej szansę na dłuższe premierowanie.

2. Zadziwiającym jest, że przy takiej nawałnicy obietnic o charakterze socjalnym (np. środki na dodatkowe żłobki, przedszkola w tym na przyzakładowe żłobki, na które ma pójść aż 2 mld zł, roczne urlopy macierzyńskie także dla rodzin rolniczych, dla niepracujących matek a także dla matek pracujących na umowy zlecenia i umowy o dzieło, finansowanie studiów młodych Polaków za granicą), na które potrzeba dodatkowych przynajmniej kilku miliardów złotych, premier Kopacz nic nie powiedziała o zmianach w projekcie budżetu państwa na 2015 rok.

Projekt ten wpłynął do Sejmu 30 września, jednak zgodnie z zapisami konstytucji nowy rząd może go złożyć jeszcze raz do 30 października, ale jak widać nowej pani premier na tym nie zależy, co podważa realność wcześniejszych obietnic o charakterze socjalnym.

3. Było w expose odniesienie do członkostwa Polski w strefie euro. Takie zadanie postawił przez premier Kopacz prezydent Komorowski w momencie wręczania nominacji członkom nowej Rady Ministrów.

Bardzo nierealistycznie oceniała sytuację w strefie euro mówiąc, że wyszła ona wzmocniona z kryzysu. Nic bardziej błędnego, kraje strefy euro dotknęła deflacja, a recesji doświadczają jedne z największych unijnych gospodarek: Włochy, a w tym roku prawdopodobnie i Francja.

A już mówienie o konieczności spełnienia przez Polskę tzw. kryteriów z Maastricht umożliwiających wejście do strefy euro w sytuacji, kiedy poprzedni rząd zaproponował na 2015 rok projekt budżetu z deficytem wynoszącym blisko 50 mld zł, zakrawa wręcz na kpinę.

4. W związku z tym, że przed Sejmem ponad 2 tysiące górników słuchało wystąpienia premier Kopacz było coś miłego dla nich (choć czy realistycznego, to się dopiero okaże).

Było więc o bezpieczeństwie energetycznym i ochronie polskiego górnictwa przed nieuczciwą konkurencją a także zapowiedź sprzeciwu wobec zaostrzenia polityki klimatycznej przez Unię Europejską.

O ile o stawianiu na polski węgiel zapewniał już od miesięcy górników premier Donald Tusk (szczególnie w okresie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego) i nic z tego nie zrealizował, to sprawa sprzeciwu Polski wobec zaostrzenia polityki klimatycznej przez UE, będzie sprawdzona już pod koniec tego miesiąca.

Otóż unijny szczyt w tej sprawie ma zdecydować, że celem polityki klimatycznej do roku 2030, będzie redukcja CO2 o 40 proc. (poziomem odniesienia jest rok 2005), co musiałoby spowodować likwidację w Polsce energetyki opartej na węglu.

Premier Tusk nie protestował wiosną tego roku, kiedy ten cel redukcyjny został zaproponowany przez Komisje Europejską, teraz niezwykle trudno będzie to zablokować, bo Polska będzie najprawdopodobniej osamotniona w tym sprzeciwie.

5. Ponieważ większość deklaracji, jakie złożyła premier Kopacz, ma być realizowanych po roku 2015, to być może wydawało się jej, że ten rok jej premierowania przebiegnie spokojnie, nie trzeba będzie rozliczać się ze składanych obietnic.

Ale już w sprawie polskiego węgla sprawdzian przyjdzie bardzo szybko, bo pod koniec tego miesiąca i jeżeli Polska nie zablokuje zaostrzenia unijnej polityki klimatycznej, to górnicy dalej nie dadzą się wodzić za nos.

Swoje do powiedzenia na ulicach w Warszawie tej jesieni będą mieli także polscy rolnicy, którzy, jak wszystko na to wskazuje, wskutek nieudolności ministra rolnictwa Marka Sawickiego, zostaną pozbawieni unijnej pomocy.

Już ta jesień dla premier Kopacz zapowiada niezwykle ciężko, trudno więc nawet myśleć o kolejnych jej jesieniach.