Wassermann: Ustąpiliśmy w sprawie Macierewicza – to był błąd

Środa, 4 czerwca 2008 (08:02)

Idea kontroli polega na tym, że to opozycja kontroluje rządzących, a nie rządzący zamykają opozycję pod kloszem, bo mają wiele do ukrycia. Dlatego nie zrezygnujemy z walki o szefa komisji do spraw specsłużb. Jak przegramy, PiS-u w komisji nie będzie – zapowiedział w Kontrwywiadzie RMF FM Zbigniew Wassermann, były koordynator do spraw służb specjalnych.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, czy polskie służby przewidziały, że to właśnie Barack Obama będzie kandydatem Demokratów na prezydenta? Były takie informacje w raportach wywiadu?

Zbigniew Wassermann: Ja aktualnych raportów nie znam.

Konrad Piasecki: Pytam o te raporty sprzed pół roku.

Zbigniew Wassermann: Taka wersja także była rozważana. To rzeczywiście jest przedmiotem analiz służb.

Konrad Piasecki: Czyli służby takie rzeczy też dostarczają rządzącym?

Zbigniew Wassermann: Tak. To jest ich zadanie. One mają także ułatwiać w zakresie polityki międzynarodowej.

Konrad Piasecki: Trafnie przewidywały rozstrzygnięcia Demokratów i Republikanów w Stanach Zjednoczonych?

Zbigniew Wassermann: Chyba będziemy musieli się na pewnym etapie zatrzymać, bo nie wszystkie informacje są informacjami do publicznej dyskusji. Polski wywiad, a mówimy tutaj o tego rodzaju służbach, jest bardzo sprawną służbą, cenioną za granicą i jej analizy są analizami trafnymi.

Konrad Piasecki: Tu się zatrzymujemy. A Julia Pitera się nie zatrzymuje. Dziś ma się pojawić jej raport o kuriozalnych wydatkach poprzedników. Zbigniew Wassermann ma się czego obawiać?

Zbigniew Wassermann: Nie. Nie mam się czego obawiać.

Konrad Piasecki: Żadnych dorszy, perfum, drinków z palemkami pan za służbowe pieniądze nie kupował?

Zbigniew Wassermann: Nie. Żadnych takich sytuacji nie było. Nie miałem karty. Jestem spokojny. Z resztą powiem szczerze, że to jest pewnego rodzaju kompromitacja, że trzeba wymuszać na pani Piterze ujawnienie tego dokumentu. To jest taka recydywa…

Konrad Piasecki: Czyli teraz Prawo i Sprawiedliwość domaga się jak najszybszego ujawnienia tego dokumentu? Wcześniej mówiliście, że to prześladowanie dzisiejszej opozycji, a dawnych rządzących.

Zbigniew Wassermann: Panie redaktorze, tak samo prześladowała nas pani Pitera, kiedy ogłaszała raport w sprawie CBA. Prześladowała w ten sposób, że z raportu, który miał zdruzgotać szefa Kamińskiego, zrobiła się notatka, musiała się zrobić tajna, żeby nie skompromitować jej autora.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, ale ci, którzy kupowali te perfumy czy drinki, powinni być napiętnowani? Pan się cieszy, że ten raport się ukazuje?

Zbigniew Wassermann: Myślę, że to jest dobra rzecz. Jeżeli doszło do pewnych naruszeń prawa, nieprawidłowych działań, to ci, którzy się tego dopuścili, powinni sytuację naprawić. To jest poza wszelkimi dyskusjami.

Konrad Piasecki: A powinni odejść z polityki? Powinien ten raport złamać komuś polityczną karierę, jeśli wykaże rzeczywiście kuriozalne wydatki?

Zbigniew Wassermann: Nie chciałbym się bawić w panią Julię Piterę, wolałbym zobaczyć jej dzieło, ale także mieć pewną ocenę z drugiej strony – widzieć, jak do tego odnoszą się ci, którym taki zarzut się stawia, bo tego wymaga nie tylko elegancja, ale także rzetelne wyjaśnienie sprawy.

Konrad Piasecki: Ministerstwo Obrony Narodowej chce, by już dalsza weryfikacja oficerów WSI odbywała się bez wysłanników prezydenta. Zwiastuje to wojnę na linii Pałac – ministerstwo, pańskim zdaniem?

Zbigniew Wassermann: To jest cały czas kontynuacja takich działań, które pokazują, że rząd Tuska nie toleruje nowych służb specjalnych, w tym szczególnie wojskowych.

Konrad Piasecki: Albo chce coś zrobić z tą weryfikacją, która się ślimaczy od dwóch lat i cały czas ponad 50 proc. oficerów nie zostało zweryfikowanych?

Zbigniew Wassermann: To bardzo trudny proces. Nikogo nie było stać przez 19 lat, żeby tego dokonać. Nie mieli odwagi. Myśmy to zrobili, ale nie dano nam dokończyć. Proszę sobie przypomnieć zachowanie pana Reszki - atakowanie członków komisji, odbieranie im dostępu do tajemnic, niedopuszczanie do oprogramowania komputerów, wycofywanie personelu, który ułatwiał sprawę.

Konrad Piasecki: To wszystko wiem, ale wcześniej było 1,5 roku na weryfikację. Ona strasznie wolno idzie.

Zbigniew Wassermann: A wie pan, ilu było tych żołnierzy i jak trudny to jest proces, żeby komuś udowodnić, że postępował w taki sposób, który go eliminował z tego.

Konrad Piasecki: A wie pan, jak ciężko być niezweryfikowanym oficerem WSI i nie wiedzieć, czy się pracuje czy nie. Nie żebym jakoś strasznie trzymał kciuki za oficerów WSI, ale wydaje mi się, że to też sytuacja życiowo katastrofalna.

Zbigniew Wassermann: Dlatego też panie redaktorze, najlepszym rozwiązaniem jest przywrócenie WSI, mówię to oczywiście z pewnym sarkazmem.

Konrad Piasecki: A ja pana chwytam za słowo; tam będzie wojna pańskim zdaniem? Będzie wojna na gesty i słowa, czy prezydent może jakimś cięciem pokrzyżować rządowi szyki?

Zbigniew Wassermann: Myślę, że nie będzie wojny, bo tutaj mamy do czynienia z pewną degrengoladą prawa, bo jeżeli proces weryfikacji jest regulowany ustawą, a tylko po to, żeby nie można było złych rozwiązań ustawowych zaskarżyć jako sprzecznych z konstytucją, to schodzi się na poziom aktu wykonawczego, który daje po pierwsze możliwość bardzo szybkiego rozwiązania sprawy, a po drugie usuwa spod kontroli Trybunału (Konstytucyjnego).

Konrad Piasecki: Ale prezydent może w tej sytuacji coś zrobić, czy jest bezradny, czy wszystkie karty są w rękach rządu?

Zbigniew Wassermann: Pan prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, może zgłosić rozwiązanie prawidłowe, czyli ustawowe. Ja myślę, że podejmie takie działania, żeby nie dopuścić do zniszczenie tego, co z takim trudem staraliśmy się zrobić.

Konrad Piasecki: Pan myśli, pan wie, czy pan sugeruje prezydentowi?

Zbigniew Wassermann: Ja nie współpracuję na co dzień w tym zakresie z panem prezydentem.

Konrad Piasecki: Ale prezydent czasem się pana radzi.

Zbigniew Wassermann: Wiem, jakie są uprawnienia pana prezydenta, wiem, że pan prezydent, w każdej sytuacji, w której dochodzi do naruszenia standardów, także prawnych, podejmuje działania. Myślę, że i w tej sytuacji.

Konrad Piasecki: Podpowiada mu pan, żeby zgłosił własny projekt ustawy?

Zbigniew Wassermann: Myślę, że to jest inicjatywa, która ma do końca rozburzyć to, co w sprawie utworzenia nowych służb, po likwidacji WSI, PiS zrobił.

Konrad Piasecki: Ja próbuję postawić kropkę nad „i”: powinien zgłosić własny projekt ustawy?

Zbigniew Wassermann: Myślę, że tak.

Konrad Piasecki: A czy Prawo i Sprawiedliwość powinno zrezygnować z walki o szefa speckomisji?

Zbigniew Wassermann: Nie, to by było znowu oddanie całkowitej inicjatywy tym, którzy nie tylko nie potrafią zarządzać służbami, kontrolować i koordynować służb, to jeszcze do tego usiłują złamać standardy, które od kilku lat obowiązują.

Konrad Piasecki: Z tymi standardami różnie bywało, bo pamiętam jak Roman Giertych został szefem komisji i mimo standardów, że szef komisji jest zmieniany, mówił, że on będzie do końca kadencji, bo tak się umówił z Prawem i Sprawiedliwością.

Zbigniew Wassermann: Ale pan rozmawia ze mną, a nie z Romanem Giertychem.

Konrad Piasecki: Ale to było dzięki głosom Prawa i Sprawiedliwości.

Zbigniew Wassermann: Chciałem panu zwrócić uwagę, że idea kontroli na tym polega, że to opozycja kontroluje rządzących, a nie rządzący zamykają pod kloszem opozycję, bo mają bardzo wiele rzeczy do ukrycia i tak jest w tej sytuacji.

Konrad Piasecki: I jeśli rządzący nie pozwolą PiS-owi szefować komisji, to z niej odejdziecie?

Zbigniew Wassermann: To służby dalej będą bez kontroli, bedą dalej tak zarządzane, będą tymczasowe, będą walczyły między sobą, będzie zagrożone bezpieczeństwo i to będzie kompromitacja rządzących.

Konrad Piasecki: I PiS-u w komisji nie będzie?

Zbigniew Wassermann: I PiS-u w komisji, na takich warunkach, nie będzie.

Konrad Piasecki: To się długo komisja PiS-em nie nacieszyła.

Zbigniew Wassermann: Sprawa jest jeszcze w rękach marszałka Komorowskiego, który już wypowiedział się, że zrobi wszystko, żeby wrócić do tej dobrej, demokratycznej reguły i mam nadzieję, że skoryguje działania posła Miodowicza i kolegów z Platformy, bo to było szokujące, a zaczynamy wejście od tego, żeby się dowiedzieć, że Miodowicz będzie szefem komisji.

Konrad Piasecki: Na razie marszałek Komorowski mówi: na ogół komisją owszem kierowali posłowie opozycji, ale o umiarkowanych poglądach. Najwyraźniej posłów PiS-u do takich nie zalicza.

Zbigniew Wassermann: Widać, że chciałby kontynuować eliminację kolejnych kandydatów, my ustąpiliśmy w sprawie posła Macierewicza i wygląda na to, że to był błąd.

Konrad Piasecki: Dziękuję za rozmowę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

RMF FM - newsroom