Szymczycha: Dobry rząd, choć w stanie dymisji

Wtorek, 1 czerwca 2004 (08:00)

Mamy rząd, który co prawda jest w stanie dymisji, ale jest dobrym rządem, a wskaźnikiem tego są nie tylko kwestie badań opinii publicznej – bardzo ciekawe i pozytywne - a także brak afer - powiedział minister Dariusz Szymczycha, gość porannych Faktów RMF.

Tomasz Skory: Dlaczego chociaż rozpad państwa trwa już od dobrych paru tygodni, prezydent uaktywnia się dopiero wtedy, kiedy to Sejm nadeptuje mu na odcisk i grozi Trybunałem Stanu?

Dariusz Szymczycha: Prezydent jest aktywny od początku swojej prezydentury...

Tomasz Skory: Ale nie tak rozpaczliwie...

Dariusz Szymczycha: ...w sytuacji tej trudnej jaką mamy, kiedy podjął próbę formowania rządu fachowego, o zapleczu politycznym, parlamentarnym – rządu, który ma doprowadzić Polskę w perspektywę przyszłego roku, tego drugiego roku członkostwa w Unii Europejskiej. To jest inicjatywa rządu Marka Belki. Natomiast prezydent wczoraj wystąpił, ponieważ miał okazję reagowania na bieżąco na te niegodziwości, głupoty jakie słychać było z okolic sejmowych.

Tomasz Skory: Prezydent kolejny raz zapewnił wczoraj, że nie złamał prawa w sprawie Rywina, jednak uważni obserwatorzy pamiętają, że w sprawie nowej komisji śledczej – tej zajmującej się sprawą Orlenu, która została powołana już niemalże, to u prezydenta miało się odbywać spotkanie, na którym z udziałem doktora Kulczyka decydowano przyszłości firmy.

Dariusz Szymczycha: Takiego spotkania nie było panie redaktorze, proszę nie powielać tej fałszywej informacji. Nie było takiego spotkania.

Tomasz Skory: A czy nie to właśnie spowodowało, że prezydent nagle zrobił się taki aktywny?

Dariusz Szymczycha: Nie. Nie to spowodowało. Spowodowało to to, że pan Leszek Miller podjął decyzję o dymisji siebie i swojego rządu. Prezydent uznał, że Polsce należy się lepszy rząd. Polska potrzebuje rządu, który będzie stabilizował sytuację polityczną i sprzyjał dobrym tendencjom ekonomicznym i rozwiązywał problemy społeczne takie jak bezrobocie i kwestia systemu ochrony zdrowia. Wyszedł z własną inicjatywą – to jest ten przejaw większej aktywności – własną inicjatywą tworzenia rządu rzeczywiście fachowego, choć o zapleczu politycznym.

Tomasz Skory: To w takim razie dlaczego prezydent zwleka ze wskazaniem w trwającym już trzecim kroku tego samego kandydata, którego wskazał w pierwszym – Marka Belki. Przecież od tygodni wiadomo, że to Marek Belka zostanie wskazany, a prezydent wczoraj mówi, że pod koniec przyszłego tygodnia. Czas leci.

Dariusz Szymczycha: Marek Belka jest premierem. Chociaż to jest stan dymisji, to trzeba pamiętać o tym, że prezydent powierzył misję prowadzenia spraw rządowych panu premierowi Belce i jego ministrom i jak widzimy państwo rząd administruje. Co ciekawsze, od czasu kiedy mamy rząd pod kierownictwem Marka Belki jakoś nie ma afer. Nie ma ze strony mediów zarzutów, że ministrowie a to „b”, a to „c”.

Tomasz Skory: Ja zapytałem dlaczego prezydent zwleka, nie pytałem o afery.

Dariusz Szymczycha: Zwracam panu uwagę, że mamy rząd, który co prawda jest w stanie dymisji, ale jest dobrym rządem, a wskaźnikiem tego są nie tylko kwestie badań opinii publicznej – bardzo ciekawe i pozytywne, a także brak afer.

Tomasz Skory: A prezydent zwleka dlatego, że?

Dariusz Szymczycha: Dlatego, że konstytucja pozwala mu zwlekać jeszcze kilkanaście dni.

Tomasz Skory: Ale czy to nie jest wykorzystywanie sztuczek proceduralnych po to, żebym wotum zaufania mogło być głosowane już po wyborach europejskich, kiedy stanowisko może się zmienić?

Dariusz Szymczycha: To nie są sztuczki proceduralne. Sejm też mógł w ciągu 14 dni powiedzieć, że go nie stać na wyłonienie kandydata na premiera, tylko mógł to powiedzieć w ciągu dnia. Skoro jest taki termin instrukcyjny w konstytucji to prezydent tego terminu się trzyma. Ponadto proszę pamiętać też o tym, że jak słyszmy polityków parlamentarnych to oni ciągle nie chcą poprzeć koncepcji rządu Marka Belki, który wszedłby z Polską w przyszły rok kalendarzowy. Prezydent potrzebuje więc trochę czasu na prowadzenie rozmów, konsultacje, i ciągłe przekonywanie do swojej koncepcji, która jest być może kiepska dla paru partii politycznych, ale na pewno jest koncepcją dobrą dla Polski.

Tomasz Skory: Jak do tej pory, prezydent nie tylko nikogo dodatkowego nie przekonał, ale i w SLD pojawiły się wątpliwości, czy aby wybory nie są tym, co jest w tej chwili dla Polski najlepsze.

Dariusz Szymczycha: Pan prezydent nie jest aniołem stróżem każdego posła i każdego polityka. Moim zdaniem argumenty prezydenta są w tej sytuacji jaką obserwujemy od kilku dni jeszcze bardziej przekonywujące, są jeszcze bardziej znaczące, bo one rzeczywiście pokazują, że trzeba ostudzić polską politykę, że trzeba schłodzić głowy politykom sejmowym, że potrzebujemy pewnego opamiętania, po to, żeby sprawy ważne z punktu widzenia obywateli były zrealizowane.

Tomasz Skory: Panie ministrze, ale z jednej strony prezydent mówi, że politycy zatracili instynkt państwowy i nie wyłącza z tego rządzącego SLD, ale z drugiej strony opowiada się za utrzymaniem obecnego dość zdegenerowanego i skompromitowanego układu władzy do przyszłego roku. Nie widać w tym konsekwencji.

Dariusz Szymczycha: Ja bym nie nazywał tego degeneracją, bo ten układ władzy pochodzi jednak z wyborów powszechnych więc możemy oceniać czy ten układ władzy się podoba ludziom i prezydentowi. Natomiast to nie jest układ zdegenerowany. Nie mamy pewności jaki będzie nowy układ władzy. Ja bardzo się obawiam o to, że ten nowy układ władzy, który mógłby się wyłonić w wyniku szybkich wyborów będzie z punktu widzenia obywatele jeszcze gorszy.

Tomasz Skory: Dziękuję za rozmowę.

Fot. Marcin Wójcicki RMF

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

-