Schetyna: W PO wszystko wraca do normalności

Piątek, 23 lutego 2007 (08:41)

Kwestia dyskusji wewnętrznej w PO i cichych dni Jana Rokity kończy się i wszystko wraca do normalności - mówi gość Kontrwywiadu RMF FM Grzegorz Schetyna z PO.

Kamil Durczok: Panie pośle, kto się przebrał za Lorda Vadera na wczorajszej Radzie Warszawy?

Grzegorz Schetyna: Może to sam Lord Vader przybył, żeby postraszyć Warszawę.

Kamil Durczok: Nie. Za szybko dał się wyprowadzić. Mówią, że pan.

Grzegorz Schetyna: Nie. To nie ja. To hapenning, który pokazuje absurd tej sytuacji. Myślę, że wszyscy widząc to wczoraj w telewizji zwróciliśmy uwagę na jej nienormalność, na to, że w Warszawie dzieje się coś niedobrego i czemu wszyscy powinniśmy powiedzieć dość.

Kamil Durczok: Kto i za co się przebierze, kiedy wojewoda wystąpi o powołania komisarza?

Grzegorz Schetyna: To jest kwestia, o której rozmaimy i która według nas jest poza sporem. Będziemy czekać na decyzję sądu i każda decyzja odnośnie komisarza przed rozstrzygnięciem sądowym będzie bezprawna.

Kamil Durczok: Tylko gdzie będziecie czekać, albo gdzie będzie czekała Hanna Gronkiewicz-Waltz? W swoim gabinecie w Ratuszu, czy może poza?

Grzegorz Schetyna: Oczywiście, że tak. Tutaj nic się nie zmieni. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest prezydentem miasta stołecznego Warszawy, jej mandat został wczoraj potwierdzony przez uchwałę Rady Miasta i dalej będzie urzędować w swoim gabinecie na pierwszym piętrze w warszawskim ratuszu.

Kamil Durczok: Nawet jak komuś przyjdzie do głowy siłą wprowadzić tam komisarza?

Grzegorz Schetyna: Nawet jak komuś przyjdzie do głowy pomysł, który będzie sprzeczny z prawem i za który przed prawem odpowie.

Kamil Durczok: To wygląda tak, jakby to co się działo wczoraj to była potyczka warszawska, a ca prawdziwa bitwa dopiero przed nami.

Grzegorz Schetyna: Tak, ponieważ politycy PiS nie chcą sobie zdać sprawy z tego, że Polska jest państwem prawa, że prawo jest napisane w konstytucji i w ustawach, a nie opisywane przez posłów czy radnych PiS. Tak się od 17 lat w Polsce dzieje i mimo, że się to PiS-owi nie podoba taka jest w Polsce rzeczywistość.

Kamil Durczok: Ciekawe, że działacze i posłowie PiS mówią dokładnie to samo. Panie pośle a Hanna Gronkiewicz-Waltz nie ponosi żadnej winy za to co się dzieje w tej chwili, za to zamieszanie?

Grzegorz Schetyna: Oczywiście jest tak, że kwestia oświadczenia majątkowego i całego zamieszania z tym związanego wynika z różnej interpretacji zapisu ustawy. Nie chcę o tym mówić, bo ta sprawa jest szczegółowa. Ale co znaczy termin wyborów? Czy jest to termin 30 dni od kiedy były wybory, czy kiedy była uchwała Państwowej Komisji Wyborczej. Ta sprawa jest do interpretacji i do decyzji sądu.

Kamil Durczok: Ale w interpretacji jest to, co mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz, która raz tłumaczy, że źle jej podpowiedział urzędnik. Innym razem tłumaczy, że mąż nie prowadzi działalności na terenie Warszawy.

Grzegorz Schetyna: Dokładnie, ale obie rzeczy są prawdziwe. Nie zmienia to faktu, że o sprawie ma rozstrzygnąć sąd. Czekamy na decyzję sądu i każdej decyzji sądu podda się Hanna Gronkiewicz-Waltz. To jest kwestia czasu. Jeżeli teraz słyszymy, że wojewoda PiS chce wyprzedzać decyzje sądu, chce wyprzedzać decyzje Trybunału Konstytucyjnego to znaczy, że chce się ustawiać ponad prawem. Nie ma takiej sytuacji, nie ma takiej możliwości żebyśmy na to pozwolili. Polska jest państwem prawa i wszyscy musimy to szanować. Także politycy PiS muszą to szanować.

Kamil Durczok: Czy powinna powstać komisja śledcza do spraw raportu WSI?

Grzegorz Schetyna: Na pewno tak. Ta sprawa jest bulwersującą i każdy dzień przynosi coraz więcej szokujących informacji. Jest tylko kwestia, czy powinna być to klasyczna komisja śledcza w rozumieniu ustawy – powołana przez parlament, czy też może – w związku ze szkodami, które już zostały zrobione przez ujawnienie raportu o WSI – powinniśmy się zastanowić w parlamencie, czy nie uzbroić obecnej Komisji ds. Służb w uprawnienie komisji śledczej. To jest kwestia, o której będziemy rozmawiać i o której będziemy decydować w przyszłym tygodniu w parlamencie.

Kamil Durczok: W tym drugim przypadki byłoby inaczej. Ale gdyby Sejm zdecydował się na powołanie komisji śledczej, to czy Jan Rokita powinien być jej szefem?

Grzegorz Schetyna: Myślę, że jest to osoba, która pokazała, że w sposób najbardziej profesjonalny potrafi prowadzić posiedzenie komisji śledczej. Uważam, że na pewno byłby gwarantem tego, że ta bulwersująca sprawa zostałaby w całości wyjaśniona.

Kamil Durczok: Zrobiło się cieplutko. To znaczy, że topory zakopane?

Grzegorz Schetyna: Nie było tak strasznie. Myślę, że kwestia dyskusji wewnętrznej w Platformie i „cichych dni” Jana Rokity kończy się i wszystko wraca do normalności.

Kamil Durczok: Trzeba będzie przeciągnąć – jeśli ewentualnie taka komisja miałaby powstać – Samoobronę na swoją stronę. Kto się tego podejmie?

Grzegorz Schetyna: Myślę, że to nie jest kwestia przeciągania i nie posłów Samoobrony czy LPR, ale całego parlamentu.

Kamil Durczok: Nie, panie pośle. To jest kwestia matematyki: trzeba policzyć głowy, trzeba mieć większość. Na razie w koalicji jest LPR i Samoobrona. LPR mówi, że to niezły pomysł, a Samoobrona na razie się wstrzymuje, więc trzeba ją przekonać.

Grzegorz Schetyna: Ale wystarczą posłowie LPR, którzy będą wspierać taki wniosek złożony w przyszłym tygodniu i matematyka wystarczy.

Kamil Durczok: Żeby się nie okazało, że połowa klubu LPR będzie miała w tym czasie na przykład inne zajęcia. Nie wystarczą, tylko dla pewnej większości – już nie na gruncie matematycznym, ale praktyki politycznej – dobrze byłoby mieć za sobą Samoobronę. Jeśli oczywiście ktoś uznaje, że powołanie takiej komisji to dobry pomysł.

Grzegorz Schetyna: Zgoda. Tylko chcę odejść do matematyki, a powiedzieć, że ta sprawa jest o prostu ważna, musimy ją wyjaśnić. Równo 4 lata temu sprawa Rywina, która wydawała się na początku czymś absurdalnym – bo chodziło o parę słów, pół zdania – okazała się polityczną bombą. Dzisiaj, po 4 latach, w połowie kadencji, mamy podobną, ale już bardzo poważną sytuację. Chcemy jej wyjaśnienia przez komisję śledczą.

Kamil Durczok: Dziękuję bardzo.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

RMF FM - newsroom