Olejniczak: Powrót Millera i Oleksego do SLD to pomysł Napieralskiego

Sobota, 21 marca 2009 (09:02)

To wysoka specjalizacja Grzegorza Napieralskiego - tak Wojciech Olejniczak skomentował ideę powrotu Leszka Millera i Józefa Oleksego do SLD. Szef klubu parlamentarnego Lewicy odciął się od tego pomysłu. Gość Kontrapunktu RMF FM i Newsweeka skrytykował również szefa Sojuszu za brak jednej lewicowej listy kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego: Zabrakło doświadczenia (...) Błędy zostały tutaj popełnione.

Agnieszka Burzyńska: Podszlifował już pan swój angielski?

Wojciech Olejniczak: Szlifuję – oczywiście. To jest ciężka praca, którą powinien każdy wykonać.

Agnieszka Burzyńska: A jest pan gotowy na debatę po angielsku z Dariuszem Rosatim – pańskim konkurentem w walce o mandat europosła?

Andrzej Stankiewicz: On rzucił panu już taką rękawicę.

Wojciech Olejniczak: Akurat nie Dariusz Rosati. Dariusz Rosati był tą osobą, która wielokrotnie namawiała mnie do startu do Parlamentu Europejskiego. Dzisiaj kandydujemy z różnych list, pewnie jakaś rywalizacja jest.

Agnieszka Burzyńska: Ale debata po angielsku będzie czy nie?

Wojciech Olejniczak: Pamiętajmy o tym, że debatować to trzeba dzisiaj z prawicą – z Michałem Kamińskim z PiS-u i z Platformą Obywatelską, gdzie jest pani Danuta Hübner. Tu są zdecydowane różnice.

Agnieszka Burzyńska: Czyli nie podejmuje pan tej rękawicy?

Wojciech Olejniczak: Nie. Nie ma takiej potrzeby. Na razie trzeba poczekać, czy lista Dariusza Rosatiego zbierze podpisy i czy się w ogóle zarejestruje, bo na razie czarno to widzę, ale to już nie mój problem.

Agnieszka Burzyńska: A co jest pociągającego w Brukseli oprócz muli i pięknej pensji?

Wojciech Olejniczak: Nie jadłem w Brukseli muli, ale muszę powiedzieć, że kiedy patrzymy na to, co dzieje się – choćby ostatnio – w Unii Europejskiej na szczycie w Brukseli, to widać, że – jeżeli mówimy o kryzysie, o problemach związanych z kryzysem dla zwykłych obywateli – to tam jest miejsce, gdzie te problemy wszystkie będą rozwiązywane.

Agnieszka Burzyńska: Ale naprawdę tam pan widzi swoje miejsce?

Andrzej Stankiewicz: Mówi się raczej, że pan ucieka przed Napieralskim. „Napieralski chce wsadzić Olejniczaka na wściekłego ogiera, Olejniczak chyba widzi tandetność tej propozycji”.

Agnieszka Burzyńska: To recenzja pańskiego startu do europarlamentu by Tomasz Nałęcz. Nie dostrzegł pan tandetności?

Wojciech Olejniczak: Ja myślałem od dłuższego czasu o kandydowaniu do europarlamentu w kontekście tych problemów, które borykają dziś Polskę, Europę, świat.

Agnieszka Burzyńska: Ale starcie z Hübner, Rosatim może się zakończyć katastrofą dla pana.

Wojciech Olejniczak: Spokojnie trzeba do tego wszystkiego podejść.

Agnieszka Burzyńska: Ale pan wie, że niektórzy mówią, że pan kopie sobie grób?

Wojciech Olejniczak: Mam swoją bazę, jeżeli chodzi o poparcie – nie tylko w Warszawie, ale i w Polsce. Dzisiaj będę robił wszystko, żeby wynik wyborczy lewicy był jak najlepszy. Kilkadziesiąt propozycji w postaci ustaw, które złożyliśmy do laski marszałkowskiej – one są integralnie związane z rozwojem całej Unii Europejskiej, np. równy start edukacyjny młodego pokolenia.

Andrzej Stankiewicz: A my znowu z Tomasza Nałęcza. „Ja bardzo lubię Olejniczaka, ale gdyby przyszedł i zapytał: Czyje kompetencje w europarlamencie uważam za większe – jego czy Rosatiego? Odpowiedziałbym: Wojtek! Chyba na łeb upadłeś!”.

Agnieszka Burzyńska: Zadając takie pytania – to niezbyt miłe, prawda?

Wojciech Olejniczak: To jest język Tomasza Nałęcza. Pamiętajmy o tym, że wtedy, kiedy niektórzy politycy wygodnie zasiadali w ławach poselskich bądź w ławach eurodeputowanych, ja jako minister rolnictwa zrobiłem bardzo dużo, żeby zreformować polski system związany z rolnictwem – żeby były dopłaty, fundusze unijne. To jest ta perspektywa, która jest za mną, a przede mną – tak jak powiedziałem – nowe wyzwania związane z rozwojem, funduszami strukturalnymi, funduszami unijnymi. Naprawdę jest co robić.

Agnieszka Burzyńska: A kto panu pomoże w kampanii? Aleksander Kwaśniewski pomoże swojemu wychowankowi?

Andrzej Stankiewicz: Czy może wybierze Danutę Hübner, która kierowała jego kancelarią?

Agnieszka Burzyńska: A może byłego, zaufanego współpracownika Dariusza Rosatiego?

Andrzej Stankiewicz: Wszyscy przeciwko sobie startujecie. Przecież to nie jest normalne.

Agnieszka Burzyńska: Obłęd?

Wojciech Olejniczak: Ja startuję z tego miejsca dokładnie, z którego wyszli Danuta Hübner i Dariusz Rosati.

Andrzej Stankiewicz: Czyli oni zdradzili SLD?

Wojciech Olejniczak: Nie. Oni odeszli, wybrali inną drogę – mówię tutaj o Lewicy w stosunku do pani Danuty Hübner. Osobami, które namawiały mnie i udzieliły pełnego wsparcia w ostatnich rozmowach, które przed decyzją odbyłem, to na pewno Aleksander Kwaśniewski…

Andrzej Stankiewicz: Czyli on zagłosuje na pana? Obiecał: „Zagłosuję na ciebie, pomogę ci w kampanii”?

Wojciech Olejniczak: On to nawet publicznie powiedział – to po pierwsze, a po drugie, jego argumenty były jak najbardziej słuszne. Wczoraj rozmawiałem z panem profesorem Belką – byłym premierem, który będzie głosował za granicą, czyli na okręg warszawski, i też powiedział, że zagłosuje. Tego typu głosów jest naprawdę bardzo dużo i ja sobie je bardzo cenię – to mobilizuje mnie do ciężkiej pracy.

Agnieszka Burzyńska: A kto ponosi odpowiedzialność za brak jednej wspólnej listy – Napieralski czy Cimoszewicz?

Andrzej Stankiewicz: Zdania są podzielone.

Wojciech Olejniczak: Zdania są podzielone.

Andrzej Stankiewicz: A co pan sądzi?

Wojciech Olejniczak: Źle się stało, że do tej jednej listy nie doszło. Myślę, że brakło tutaj doświadczenia w konstruowaniu tej wspólnej listy.

Andrzej Stankiewicz: Komu zabrakło – Napieralskiemu?

Wojciech Olejniczak: W tym wypadku i premierowi Cimoszewiczowi, bo nigdy tego nie robił, i Napieralskiemu, dlatego że sprawy, które potem wzbudziły tak wielkie kontrowersje, powinny być uzgodnione na samym początku, jak np. starty z listy ludzi, którzy mieliby inną frakcję w europarlamencie.

Agnieszka Burzyńska: Czyli Napieralski popełnił błąd?

Wojciech Olejniczak: Błędy zostały popełnione od samego początku, że po męsku nie zostało ustalone na początku to co wzbudzało kontrowersje, jak choćby nazwa listy.

Andrzej Stankiewicz: A co będzie, jeśli przegra pan w Warszawie z Rosatim?

Agnieszka Burzyńska: Odejdzie pan z SLD?

Wojciech Olejniczak: Ja tego typu pytania bardzo lubię, ale…

Agnieszka Burzyńska: Może jakieś spektakularne przejście do Platformy się szykuje?

Wojciech Olejniczak: Nie zakładam, że przegram.

Andrzej Stankiewicz: To my panu podpowiemy. Platforma już podobno panu proponowała start wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jest coś na rzeczy?

Agnieszka Burzyńska: Nie skusił się pan?

Wojciech Olejniczak: Pojawiały się takie sugestie, nawet publicznie, wyrażane przez różnych polityków, ale nigdy tego nie brałem poważnie.

Andrzej Stankiewicz: My pytamy, czy z panem rozmawiał.

Agnieszka Burzyńska: Czy ktoś panu sugerował, sondował pana?

Wojciech Olejniczak: Rozmawiam z politykami Platformy Obywatelskiej, ale żadna taka propozycja nie padła.

Andrzej Stankiewicz: Palikot mówił jasno: „Potrzebujemy takich ludzi jak Olejniczak”.

Wojciech Olejniczak: Tak, ale nie padła też z tego powodu, że myślę, że politycy Platformy Obywatelskiej i premier i inni traktują serio to, co robię dzisiaj, więc tego typu propozycje są, myślę jakieś „science-fiction”.

Agnieszka Burzyńska: A kogo pan bardziej lubi: Napieralskiego czy Tuska?

Wojciech Olejniczak: Ja już kiedyś powiedziałem, że w polityce nie ma miłości i to nie jest tak, że są jakieś wielkie przyjaźnie.

Agnieszka Burzyńska: Ale jednym słowem będzie pan trwał u boku Napieralskiego, u boku Millera, który już do SLD już powrócił i Oleksego, który ma powrócić w przyszłym tygodniu. A powróci w ogóle w przyszłym tygodniu?

Wojciech Olejniczak: Ja, kandydując do europarlamentu zakładam również, że chcę rozszerzać środowisko lewicy o kolejne osoby, o kolejne grupy…

Agnieszka Burzyńska: O Oleksego, Millera…

Wojciech Olejniczak: Nie. To jest wielki potencjał i akademicki, ale też właśnie i młodych ludzi, i starszych, i środowiska kultury. I kiedy mówię o kandydowaniu do europarlamentu odbyłem wiele rozmów z profesorami, z instytucjami i ze światem kultury, i muszę powiedzieć, że to jest też szansa, żeby wokół Wojciecha Olejniczaka, tutaj w Warszawie, budować właśnie takie środowiska i rozszerzać Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Andrzej Stankiewicz: A nie widzi pan, że śmieszne jest to, że jednoczycie się na lewicy ściągając Millera do SLD?

Agnieszka Burzyńska: My tylko nie wiemy, czy jest to bardziej śmieszne czy bardziej straszne.

Wojciech Olejniczak: Ta umowa i ta koalicja, to naprawdę wysoka specjalizacja Grzegorza Napieralskiego, ja w tej sprawie…

Agnieszka Burzyńska: Umywam ręce?

Wojciech Olejniczak: Nie. Nic nie robiłem i nic nie wiem.

Agnieszka Burzyńska: Ale sprzeciwiał się pan chociaż?

Wojciech Olejniczak: Nie. I jeszcze raz chcę podkreślić, że to jest wysoka specjalizacja Grzegorza Napieralskiego i jego proszę o to pytać.

Agnieszka Burzyńska: A zna pan taką opinię: „Niech Olejniczak i Napieralski jak najdłużej budują potęgę SLD, bo to na pewno zakończy się piękną katastrofą tej partii i całej lewicy”?

Wojciech Olejniczak: Różne opinie zawsze padały na temat SLD. W przeciągu ostatniego kwartału złożyliśmy w Sejmie kilka ważnych projektów ustaw.

Agnieszka Burzyńska: To zawsze pan powtarza.

Wojciech Olejniczak: Ale ja mogę wymienić, np. ostatnia ustawa niezwykle ważna, o którą upominały się środowiska kobiece…

Andrzej Stankiewicz: Ale nie liczycie się w politycznej grze – 6%.

Wojciech Olejniczak: Liczymy się w politycznej grze. Chodzi tutaj o poparcie – liczymy się w politycznej grze. Choćby weto prezydenta związane z ustawą o sześciolatkach i nasze projekty, które zostały w tej ustawie zapisane, generalnie zmieniają ten system na lata. I to jest projekt SLD, to jest projekt Lewicy.

Agnieszka Burzyńska: Jeśli SLD poniesie w eurowyborach porażkę, to kto za nią odpowie?

Wojciech Olejniczak: SLD nie poniesie w eurowyborach porażki.

Agnieszka Burzyńska: Jest pan tego pewien mimo tych 6% w sondażu?

Wojciech Olejniczak: Jestem pewien, że osiągniemy dobry wynik. Te 10%, które ostatnio było, jeżeli chodzi o Warszawę, myślę, że będzie większe i chciałbym to uczynić. Stąd też nasza determinacja w merytorycznej pracy i w dyskusji publicznej również z politykami Platformy Obywatelskiej i PiS-u.

Andrzej Stankiewicz: Podobno zbliżacie się do koalicji, było jakieś ognisko z rożnem z politykami PO i PSL-u. Pan był jednym z uczestników. Jakieś toasty za nową koalicję z SLD – było coś takiego?

Agnieszka Burzyńska: Był rożen, piwo może?

Wojciech Olejniczak: Było spotkanie, było niezwykle sympatycznie, gospodarzem spotkania był Stasiu Żelichowski.

Andrzej Stankiewicz: Gdzieś w lesie podobno…

Wojciech Olejniczak: W lesie, bardzo sympatycznie.

Agnieszka Burzyńska: Ale wznosiliście toasty za koalicję?

Wojciech Olejniczak: Wznosiliśmy toast za…

Andrzej Stankiewicz: Za Tuska?

Wojciech Olejniczak: Za ludzi tam zgromadzonych. Tuska akurat nie było. Naprawdę było bardzo fajnie, warto takie spotkania odbywać, bo to co ostatnio w Sejmie ma miejsce, jakby ciągła nagonka, kłótnie, spory.

Andrzej Stankiewicz: Ale wejdziecie do koalicji w jakiejś przewidywalnej przyszłości?

Wojciech Olejniczak: W tej kadencji koalicji z udziałem SLD na pewno nie będzie.

Agnieszka Burzyńska: Na pewno?

Wojciech Olejniczak: Tak, bo tak ukształtowała się sytuacja i nie sądzę, żeby mogła się zmienić.

Agnieszka Burzyńska: Ilu posłów SLD ma udziały w spółkach lub zasiada w radach nadzorczych?

Wojciech Olejniczak: Jest to kilku posłów, ale ja z przerażeniem obserwuję to co dzieje się obecnie…

Agnieszka Burzyńska: Będą musieli zbyć swoje udziały czy nie?

Wojciech Olejniczak: Jeżeli wejdzie ustawa, to oczywiście będą musieli zbyć. Dziś nikt nie będzie tego nagle oczekiwał. Ale muszę powiedzieć, że z przerażeniem obserwuję to co dzieje się ostatnio w tej sprawie, dlatego, że my przestaliśmy kontrolować system legislacyjny, przygotowanie ustaw, kontrole nad tym, a zajmujemy się zupełnie czymś innym – odwrotnością. Nie tu szukamy problemy.

Agnieszka Burzyńska: Czyli listy SLD z wykazem takich osób nie ma?

Wojciech Olejniczak: Jest, jest ta lista.

Agnieszka Burzyńska: I będzie ujawniona?

Wojciech Olejniczak: Jest ujawniona, dlatego, że każdy składa oświadczenie majątkowe.

Agnieszka Burzyńska: Nowych oświadczeń jeszcze nie mamy, więc nie wiemy co tam jest. Więc może warto ją ujawnić.

Wojciech Olejniczak: Nie przybyło, a ubyło na pewno, także dajmy spokój. Ale – i to mówię do polityków Platformy Obywatelskiej, PiS-u i PSL-u: „Panowie, nie tu są problemy, bo zepsujemy wszystko i będzie dużo problemów”.

Agnieszka Burzyńska: I nie idźcie tą drogą…

Wojciech Olejniczak: I nie idźcie tą drogą.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

RMF FM - newsroom