Ilkowski: Saddam nie jest stawką w tej wojnie

Poniedziałek, 17 lutego 1997 (17:55)

Sprawami dyktatorów powinny zająć się ich społeczeństwa. Ludzie powinni obalić swoich dyktatorów, czy to w Iraku, czy gdziekolwiek indziej, w całym szeregu krajów, gdzie dyktatury mamy - mówi Filip Ilkowski z Inicjatywy „Stop wojnie” w rozmowie z RMF.

Konrad Piasecki, RMF: W Rzymie 3 miliony, w Warszawie tylko 3 tysiące demonstrantów. Saddam Husajn nie byłby zadowolony z polskich pacyfistów...

Filip Ilkowski: W Warszawie trochę więcej, tak że George Bush i władcy w Polsce mają się czego obawiać. My szacujemy liczbę demonstrantów na 10 tysięcy.

Konrad Piasecki: No ale nawet te 10 tysięcy to w porównaniu z liczbami, które przychodziły ze świata - mało. Dlaczego w Polsce jest tak mało przeciwników wojny w Iraku?

Filip Ilkowski: Ale nie zapominajmy, że jest to największa w historii demonstracja antywojenna w Polsce.

Konrad Piasecki: To była demonstracja antywojenna czy demonstracja poparcia dla Husajna?

Filip Ilkowski: Była to demonstracja jak najbardziej antywojenna, przeciwko atakowi na Irak i Saddam Husajn nie jest stawką w tej wojnie w żaden sposób.

Konrad Piasecki: A jak pan myśli, Saddam cieszy się z takich demonstracji czy jest im przeciwny? Bo wtedy, gdy pan szedł ulicami Warszawy, to ulicami Bagdadu tez szli demonstranci z karabinami, też protestowali przeciwko tej samej wojnie.

Filip Ilkowski: Być może szli ludzie w Bagdadzie. Wcale się temu nie dziwię. Niezależnie od tego, czy lubią Husajna, czy nie lubią – jeżeli kilkaset tysięcy ludzi w Iraku ma zginąć, a być może dalszych kilka milionów może zginąć z powodu użycia niebezpiecznej broni przez Stany Zjednoczone – jak choćby broni uranowej, Rumsfeld wspomniał także o użyciu broni jądrowej – to ja się nie dziwię, że ludzie protestują. Jak mówię, Husajn nie jest stawką w tej wojnie, nie o to tutaj chodzi. My mówimy bardzo głośno: nie wojnie z Irakiem. Podobnie jak większość ludzi na całym świecie.

Konrad Piasecki: Mówiąc "nie wojnie z Irakiem", mówicie tym samym: tak dla Saddama Husajna. Nie ma innego sposobu na obalenie dyktatora Iraku niż wywołanie wojny w Iraku.

Filip Ilkowski: Sprawami dyktatorów powinny zająć się ich społeczeństwa. Ludzie powinni obalić swoich dyktatorów, czy to w Iraku, czy gdziekolwiek indziej, w całym szeregu krajów, gdzie dyktatury mamy.

Konrad Piasecki: Czyli Niemcy powinni byli obalić Hitlera w 1938 roku i dobrze się stało, że świat wtedy nie interweniował.

Filip Ilkowski: Bardzo ważna sprawą było to, ze Niemcy były potężną gospodarką, jedną z największych gospodarek świata i miały faktycznie ogromne arsenały broni – były jednym z głównych mocarstw. Saddam Husajn niczego takiego nie ma. Wręcz przeciwnie, jest lokalnym, małym watażką. Podobnym do wielu watażków w wielu krajach...

Konrad Piasecki: Pokojowo nastawionym do świata, proszę jeszcze powiedzieć.

Filip Ilkowski: Nie bardziej na pewno i nie mniej niż George Bush. Nie zapominajmy, że to USA chce atakować Irak, a nie odwrotnie. Przynajmniej ja nie słyszałem, że mamy desant wojsk irackich gdzieś w Gdańsku...

Konrad Piasecki: Ale o tym, że Husajn zaatakował Kuwejt pan pamięta?

Filip Ilkowski: O tym pamiętam. Nie zapominam też o tym, że Irak był wspierany przez USA w wojnie z Iranem. To, że zaatakował Kuwejt, to tylko dlatego, że trochę źle odebrał intencje Stanów Zjednoczonych. Myślał po prostu – zgodnie ze słowami pani ambasador USA – że Stany nie będą interweniować w wewnętrzne sprawy arabskie. Saddam chciał trochę więcej ropy dla siebie. No, pomylił się, ponieważ USA uznały, że jest to zagrożenie – taka zbytnia niezależność jakiegokolwiek lokalnego, małego watażki, których jest mnóstwo na Bliskim Wschodzie. Mamy Mubaraka w Egipcie, mamy króla Fahta w Arabii Saudyjskiej... Bardzo niemili dyktatorzy, ale wspierani przez USA. Nikt o tym nie mówi. To nie jest sprawa Saddama Husajna – protestujemy przeciwko wojnie, przeciw zabiciu kilkuset tysięcy ludzi tylko po to, by trochę więcej mogły zarobić korporacje naftowe i żeby USA pokazały, że są jedynym supermocarstwem.

Konrad Piasecki: Wierzy pan, że protesty antywojenne w Warszawie, Londynie czy Rzymie rzeczywiście powstrzymają polityków przed wojną?

Filip Ilkowski: Myślę, że protesty już dużo dały. To jest największy protest w antywojenny w historii Polski, który miał miejsce zanim wojna wybuchła. To zupełnie coś niesamowitego. W tym momencie wojnę dalej odwlekamy. Jeżeli ją odwleczemy do kwietnia, to odwleczemy ją o kolejne pół roku, bo amerykańskie wojska nie są w stanie walczyć w Iraku latem.

Konrad Piasecki: Ale patrząc na stronę internetową „Stop wojnie” już możemy przeczytać: W dniu ataku Stanów Zjednoczonych na Irak demonstracja o 17.00. Jeżeli atak nastąpi później, to następnego dnia. To znaczy, że tej wiary w powstrzymanie wojny w panu nie ma.

Filip Ilkowski: Oczywiście jest ta wiara. Ale w trzeba też brać pod uwagę co będzie, jeżeli wojna wybuchnie. Chcemy zrobić wszystko, by powstrzymać wojnę. Jeśli mimo to wybuchnie, będziemy nasilać nasze działania.

17:55

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

-