Rosjanie, jeśli chodzi o Polskę, to się zabezpieczyli na dobre 20 lat dzięki inicjatywie pana Pola. Mają kontrakt. Pol podpisał, zadowolony był – mówi Aleksander Gudzowaty, szef Bartimpexu. A my - dodaje gość RMF - powinniśmy mieć swoje warianty wyjścia awaryjnego z każdej sytuacji.

Konrad Piasecki: Niezły numer nam pana rosyjscy przyjaciele wywinęli dzisiaj, prawda?

Aleksander Gudzowaty: To nie nam ten numer... Nam to niezły sygnał dali. Natomiast numer był dla Białorusinów.

Konrad Piasecki: A uważa pan, że to jest tak, że to my dostaliśmy tylko odłamkami? Rykoszetami?

Aleksander Gudzowaty: Nie, nie dostaliśmy, bo gaz już wrócił. Natomiast to z całą pewnością nie jest język na dzisiejsze czasy. To trzeba sobie wyraźnie powiedzieć. Nie rozmawia się metodą siły i nie daje się sygnału, że wszystko można i w tym sensie ten gest był naganny bardzo.

Konrad Piasecki: Ale to o co chodzi Rosjanom, oni takimi sztuczkami, takimi historiami powodują, że tracą wiarygodność.

Aleksander Gudzowaty: Rosjanie, jeśli chodzi o Polskę, to się zabezpieczyli na dobre 20 lat, dzięki inicjatywie pana Pola.

Konrad Piasecki: Czyli są już tak pewni swego, że mogą robić co chcą?

Rosyjska kompania Transnafta i białoruski Biełtransgaz podpisały umowę o tymczasowym wznowieniu dostaw rosyjskiego gazu na Białoruś. Z kontraktu wynika, że dostawy gazu będą zapewnione do końca lutego. Dalsze losy umowy zależą od tego, co zrobi Łukaszenko. czytaj więcej

Aleksander Gudzowaty: Mają kontrakt. Pol podpisał, zadowolony był, sam się chwalił, więc...

Konrad Piasecki: Czują się bezkarni.

Aleksander Gudzowaty: Czują się zagwarantowani. Rosjan trzeba podziwiać za konsekwencję, siłę. Tu się nie ma co obrażać, tutaj trzeba myśleć głową, nie wojować, bo się nie wygra. Więc my po prostu powinniśmy mieć swoje warianty wyjścia awaryjnego z każdej sytuacji, o czym kiedyś było głośno. Jak pan pamięta, nikt w Polsce tej naszej propozycji nie podtrzymał. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy byli przeciw, a chodziło o techniczne połączenie z siecią Unii Europejskiej i zaledwie tylko 20 km za małe pieniądze, na niezabudowanym terenie, a mimo to i rządy prawicowe, i - teraz muszę się skorygować – także lewicowe nie okazały estymy dla tego projektu. Bernau-Szczecin.

Konrad Piasecki: Ale pan ma takie poczucie wstydu za swoich rosyjskich przyjaciół, że oni takie rzeczy robią?

Aleksander Gudzowaty: Nie, ja mam poczucie wstydu za swoich polskich przyjaciół, którzy namawiani do tego, żeby się jednak asekurować, wymyślili – naszej inicjatywy w ogóle nie podjęli – wymyślili jakiś fikcyjny gazociąg norweski.

Konrad Piasecki: Dlaczego fikcyjny?

Aleksander Gudzowaty: Dlatego że on nigdy nie zostanie zbudowany. O tym wszyscy wiedzieli. Za długi, za drogi, niepotrzebny.

Konrad Piasecki: Dzisiaj by się okazało, że potrzebny. Bylibyśmy uniezależnieni od Rosjan.

Aleksander Gudzowaty: Gaz norweski można było sprowadzić przez Bernau-Szczecin. Od dawna się też się sprowadza gaz norweski, tylko w mniejszej ilości. Bernau-Szczecin powstał dla gazu norweskiego. To było uzgodnione z Norwegami.

Konrad Piasecki: Ale gdyby powstał taki rurociąg jak ten z Norwegii, to byłby to jasny i czytelny sygnał dla Rosji – zobaczcie Polska jest uniezależniona od waszych dostaw, nie róbcie im takich rzeczy.

Aleksander Gudzowaty: Nie wracajmy już do czegoś, co już wiadomo, że nie zdało egzaminu i było blefem międzynarodowym, bo sztywne połączenie ze źródłem gazu w sytuacji, gdy weszliśmy do Unii Europejskiej, gdzie jest liberalizacja rynku gazu, gdzie każdy ma dostęp do transportu gazu, to mówienie teraz o gazociągu norweskim jest archaizmem. Po prostu nie ma sensu i nie miało.

Konrad Piasecki: To dlaczego nie ma tego odcinka Bernau-Szczecin? Bo to były odcinek, który łączyłby nas z systemem gazowym UE?

Aleksander Gudzowaty: Dlatego, że PGNiG odmówiło podpisania umowy na zakup gazu w ilości 1,5 mld m sześciennych rocznie. Teraz mamy sygnały pozytywne, że ponoć są, ale jeśli pan to złączy z datą, faktem podpisania przez pana Pola układu 20-letniego z Gazpromem, to znaczy, że to zdecydowało, że teraz już można.

Konrad Piasecki: Panie prezesie, pan, kiedy Leszek Miller bardzo krytykował rządy poprzedników i ich politykę gazową, sekundował pan wtedy. Dzisiaj pan pochwali politykę dt. gazu rządu Millera?

Aleksander Gudzowaty: Leszek Miller uznał nasze argumenty za słuszne, nie my Leszka Millera wtenczas. A teraz Leszek Miller, jakoś ten rząd dopóki Pol nie podpisał tego kontraktu, 2 lata był przeciwny gazociągowi Bernau-Szczecin. W każdym razie pasywny, może nie przeciwny.

Konrad Piasecki: To, co się takiego dzieje z Leszkiem Millerem? Dlaczego nie chce się uniezależnić od dostaw rosyjskich.

Aleksander Gudzowaty: To nie jest sprawa Leszka Millera, ale sprawa Leszka Millera, pana Buzka, Steinhoffa. To jest sprawa nie dla polityków, tylko specjalistów od... nie dokończę tego słowa.

Konrad Piasecki: To nie może pan zastukać do drzwi swego przyjaciela Leszka Millera i powiedzieć mu tego wszystkiego?

Aleksander Gudzowaty: Ja stukałem do wszystkich drzwi. Teraz robimy swoje i po prostu. Myśmy zresztą nigdy nikogo nie prosili o nic. Politycy mają obowiązek myśleć w kategoriach racji stanu. Mam nadzieję, że tak myślą. Teraz to się okazuje. Może to jest brak wyobraźni? Może to jakieś inne sprawy, ale to niech pan to odnajduje, co ja tam...

Fot. Marcin Wójcicki RMF