Ewelina Kobryn: Delikatne sto lat i na zdrowie będzie

Środa, 10 lutego 2010 (22:11)

Koszykarki Wisła Can Pack Kraków po raz pierwszy w historii awansowały do czołowej ósemki rozgrywek Euroligi. W decydującym spotkaniu brązowe medalistki mistrzostw Polski pokonały we własnej hali węgierski MiZo Pecs 69-57. Z jedną z najlepszych zawodniczek tego spotkania Eweliną Kobryn rozmawiał Wojciech Słoń.

Wojciech Słoń: Spodziewałyście się tak trudnego spotkania ?

Ewelina Kobryn: Wiedziałyśmy, co nas czeka, ale na szczęście czwarta kwarta pokazała, jaki potencjał tkwi w naszym zespole. Mamy znakomite zawodniczki rzucające z obwodu. Grało nam się bardzo ciężko i trudno. Niestety, trochę przespałyśmy trzecią kwartę, kiedy wyszłyśmy na prowadzenie. Takie rzeczy nie powinny nam się zdarzać.

Wojciech Słoń: Zwycięzców jednak się nie sądzi.

Ewelina Kobryn: No tak, ale nie wracajmy do tego. Liczy się zwycięstwo i to, że mamy historyczny awans do 1/4 finału. Po raz kolejny okazało się, że bez kibiców nie możemy wygrać. Dziękujemy im, że po brzegi wypełnili dzisiaj halę. To, co dzisiaj pokazali kibice, to było coś pięknego.

Wojciech Słoń: Szkoda jednak i wstyd, że Kraków nie ma hali z prawdziwego zdarzenia.

Ewelina Kobryn: Rzeczywiście to smutna prawda. Zainteresowanie koszykówką trochę mnie oszołomiło, ale mam nadzieję, że niektórzy pójdą po rozum do głowy i Kraków doczeka się nowej hali.

Wojciech Słoń: Były chwile zwątpienia w tym meczu.

Ewelina Kobryn: Nie, nie, absolutnie nie. Ani na moment nie poddawałyśmy się.

Wojciech Słoń: Taką wygraną trzeba "oblać ". Gdzie i kiedy?

Ewelina Kobryn: Nie możemy za bardzo, bo w sobotę jest bardzo ważny mecz w Gdyni, który musimy wygrać, by liczyć się w walce o mistrzostwo Polski. Ale wie pan co? Delikatne sto lat i na zdrowie będzie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady