Drzewiecki: Nie narażajmy Fotygi na poranienie. Zostawmy ją w Polsce

Czwartek, 23 kwietnia 2009 (08:02)

Wystąpienie Anny Fotygi przed komisją spraw zagranicznych było kuriozalne i nie wiem, czy chce ona zostać ambasadorem, czy zamanifestować to, że ma w głębokim poważaniu, jaką politykę zagraniczną prowadzi rząd - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Mirosław Drzewiecki. Minister sportu uważa, że Leo Beenhakker powinien poprowadzić piłkarską kadrę do mundialu w RPA, potem czas na zmiany.

Konrad Piasecki: Ile razy zaśpiewał pan wczoraj „Sto lat”, panie ministrze?

Mirosław Drzewiecki: Ani razu. Nie ma takiego zwyczaju.

Konrad Piasecki: Świętowanie urodzin premiera było tak ciche i skromne?

Mirosław Drzewiecki: Ciche i skromne.

Konrad Piasecki: Kryzysowe takie?

Mirosław Drzewiecki: Polegało głównie - na początku - na pracy, bo wieczorem mieliśmy dużo rzeczy do zrobienia, a dosłownie z 1,5 godziny już posiedzieliśmy i trochę mecz oglądaliśmy przy okazji.

Konrad Piasecki: „Sto lat” nie było, bo premier czuje, że wszedł w smugę cienia już?

Mirosław Drzewiecki: Wie pan, w naszym wieku, bo ja jestem w bardzo zbliżonym wieku do premiera…

Konrad Piasecki: 52 lata – przypomnijmy - ma premier.

Mirosław Drzewiecki: Ja 52 lata już skończyłem również, jak premier. To jest takie poczucie, że niepotrzebnie człowiek się wbija w lata. Może to jest przyjemne, jak się obchodzi cudze urodziny, ale jak się samemu obchodzi, to jest rzeczywiście taka smuga cienia, która coraz dłuższa jest.

Konrad Piasecki: To współczujemy premierowi.

Mirosław Drzewiecki: To jest koszt…

Konrad Piasecki: Życie, życie, życie.

Mirosław Drzewiecki: Tak, to życie.

Konrad Piasecki: Co było ulubionym tematem rozmowy – Anna Fotyga i jej przypadki?

Mirosław Drzewiecki: Nie. To było święto jednak, w związku z tym nie należało tego święta nawet na te 1,5 godziny psuć rozmową o sytuacji, która nie była wymarzoną sytuacją jak na kandydata na ambasadora przy ONZ.

Konrad Piasecki: A czuje się pan poraniony przez Annę Fotygę?

Mirosław Drzewiecki: Ja jestem tak poraniony przez Annę Fotygę, że uważam, że nie powinniśmy narażać Anny Fotygi, żeby dalej się raniła tą polską polityką.

Konrad Piasecki: Czyli uważa pan, że nie powinna zostać polskim ambasadorem?

Mirosław Drzewiecki: Jeżeli ode mnie by to zależało i ja bym decydował, to uważam, że wczorajsze jej wystąpienie przed komisją spraw zagranicznych było kuriozalne i w zasadzie nie bardzo wiem, czy pani Anna Fotyga chce zostać ambasadorem, czy chce zamanifestować to, że ma w głębokim poważaniu to, jaką politykę zagraniczną prowadzi rząd i pan minister Sikorski.

Konrad Piasecki: Czyli Anna Fotyga mówiąc, że czuje się poraniona przez polską politykę zagraniczną, najbardziej zraniła sama i doprowadziła się do politycznego samobójstwa?

Mirosław Drzewiecki: Tego nie wiem, bo to nie są decyzje, które ja podejmuję.

Konrad Piasecki: Ale gdyby to od pana zależało, to pan by jej nie wysyłał do ONZ?

Mirosław Drzewiecki: Nie wysyłał, nie narażał na tę udrękę w związku z nieakceptowaniem polityki zagranicznej, jaką prowadzi dzisiaj rząd.

Konrad Piasecki: Ale pan wie, że to będzie wojna z prezydentem?

Mirosław Drzewiecki: Nie wiem, jakie będą skutki tego wszystkiego. Ja mówię o własnym odczuciu, absolutnie z nikim tego nie konsultowałem, tylko przyznam szczerze, że byłem absolutnie zaskoczony, nie tylko zaskoczony – coś mnie zabolało, bo tak się nie układa współpracy na najbliższe cztery lata, tak się nie robi.

Konrad Piasecki: Ale w tej sprawie nie ma jeszcze żadnej decyzji? Premier nie mówił nic, że w tej sytuacji nie pojedzie?

Mirosław Drzewiecki: Nie. Nie ma takiej decyzji, dlatego mówię tylko i wyłącznie o własnym odczuciu i o wrażeniu, jakie odniosłem.

Konrad Piasecki: Palikot też wczoraj świętował urodziny razem z wami?

Mirosław Drzewiecki: Nie.

Konrad Piasecki: Popadł w niełaskę?

Mirosław Drzewiecki: Nie. Myślę, że to nie ma nic wspólnego. Po prostu te urodziny nie były fetowane przez cały klub, czy wszystkich ludzi, którzy znają premiera.

Konrad Piasecki: Ale Palikot podobno już w tej „dobrej paczce” – jak to pan mówi – wokół premiera jest?

Mirosław Drzewiecki: Palikota wczoraj nie widziałem, nawet nie wiem, czy był wczoraj w Warszawie. Tak jak powiedziałem – to była tylko chwila po bardzo poważnych zajęciach i przy okazji meczu późno wieczorem oglądanego, świętowaliśmy, jeśli tak to ująć.

Konrad Piasecki: Nie jest tak, że partyjni liderzy Platformy mają już dosyć Janusza Palikota i jego kolejnych wybryków i występków?

Mirosław Drzewiecki: Wie pan, czasami się zastanawiam, ale wydaje mi się, że Janusz Palikot jest tak oryginalnym człowiekiem i tak napędzonym w tym wszystkim, że jemu życie i PiS przynosi tyle tematów, że jego świerzbi ręka i ciągle się coś dzieje. Ja nie wszystko podzielam i nie wszystko jest w stylu, jaki ja bym akceptował, ale nie ulega wątpliwości, że w sposób bezwzględny realizuje politykę taką, jaką realizował PiS wobec wszystkich innych i to PiS bardzo wścieka.

Konrad Piasecki: A mi się wydaje, że dzisiaj w sposób bezwzględny odwraca uwagę od własnych problemów. Panie ministrze i panie skarbniku, ilu polityków Platformy zdołało zebrać sumy rzędu 900 tysięcy na własne kampanie wyborcze? Ile osób zdołało namówić inne osoby, żeby wpłacić tak gigantyczne sumy na ich kampanie wyborcze?

Mirosław Drzewiecki: No chyba niewielu, a być może żaden…

Konrad Piasecki: …boję się, że Palikot, a potem długo, długo nic.

Mirosław Drzewiecki: Janusz Palikot jest człowiekiem niezwykłym.

Konrad Piasecki: A nie zastanowiło to pana jako skarbnika?

Mirosław Drzewiecki: Wie pan, ja nie śledzę tych wpłat, dlatego że ja nigdy nie jestem przy wyborach człowiekiem, który jest pełnomocnikiem finansowym. Bo pełnomocnik finansowy przygląda się tym sprawom.

Konrad Piasecki: A nie jest tak, że to była i jest tajemnica poliszynela, że w gruncie rzeczy to były jego pieniądze wpłacane przez inne osoby?

Mirosław Drzewiecki: Tego tak nie możemy powiedzieć, bo nie mamy żadnych dowodów na to. Prokuratura to sprawdzała, sprawdza. Ja jednak się opieram na tym, co mówią urzędnicy, którzy są od tego.

Konrad Piasecki: Ale panie ministrze, jako człowiek z 52-letnim doświadczeniem życiowym – jak się to już dzisiaj powiedziało – wierzy pan, że Palikot rzeczywiście zdołał namówić emerytów i studentów, żeby wpłacali tak gigantyczne sumy na jego kampanię?

Mirosław Drzewiecki: Ale Palikot w jednym miejscu ma rację. Bardzo często bogaci ludzie, którzy znają Palikota, mogą za pośrednictwem swoich dzieci wpłacać. A te dzieci bardzo często są studentami. W związku z tym ja nie wiem.

Konrad Piasecki: A to dlaczego te osoby nie wpłacają, tylko wpłacają za pośrednictwem dzieci? Kupy się nie trzyma to, panie ministrze.

Mirosław Drzewiecki: Ja przyznam, że kompletnie mnie to nie interesuje, dlatego że szkoda czasu na to wszystko. Są od tego instytucje, które to muszą sprawdzić, sprawdzają i na tym trzeba poprzestać.

Konrad Piasecki: Pan jako skarbnik wierzy Palikotowi?

Mirosław Drzewiecki: Ja nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć.

Konrad Piasecki: Czyli wierzy pan w jego niewinność?

Mirosław Drzewiecki: Absolutnie, dopóki nie ma innych faktów, dlaczego mam Januszowi Palikotowi nie wierzyć, który mówi, że jest tak.

Konrad Piasecki: Nie chce pan już Beenhakkera?

Mirosław Drzewiecki: Nie, to nie jest kwestia niechcenia Beenhakkera, tylko…

Konrad Piasecki: W wywiadzie dla „Dziennika” pan mówi, że po eliminacjach mistrzostw świata powinien nastąpić rozwód.

Mirosław Drzewiecki: Wolałbym, żeby to był – jeżeli wywiad – to jednak autoryzowany. Ale niemniej uważam, że Beenhakker powinien dojechać do końca, czyli doprowadzić Polskę – daj Boże – do finałów w RPA, ale później wydaje mi się, że przyszłość już nie powinna być związana Beenhakker – PZPN, dlatego że tyle jest złości i złej krwi w tym obiegu, że to trzeba przeczyścić.

Konrad Piasecki: Ale teraz czas na Polaka?

Mirosław Drzewiecki: Nie wiem, czy na Polaka. Chcę powiedzieć tak, że – oczywiście kilku trenerów mamy bardzo dobrych – natomiast nie ulega wątpliwości, że nie jesteśmy mistrzami świata i to nie jest tak, że polski trener… na świecie rozrywają i wszyscy chcą polskich trenerów, bo są najlepsi – nie. Nie ma polskiej szkoły.

Konrad Piasecki: Marzy się panu jakiś polski Wenger czy Benitez?

Mirosław Drzewiecki: Nie umiem powiedzieć. Bardzo bym chciał tylko, żeby budować z perspektywą jakąś, przyszłością, czyli człowiek, który powinien wziąć reprezentację po Beenhakkerze, to powinien być człowiek, który doprowadzi naszych do Euro 2012.

Konrad Piasecki: Ostatnie pytanie: czy po wizycie Platiniego możemy powiedzieć, że Chorzów nie ma już szans na Euro?

Mirosław Drzewiecki: W żadnym wypadku takiej tezy nie można ukuć…

Konrad Piasecki: …ale nie jest tak, że Chorzów jest ostatni na liście dzisiaj?

Mirosław Drzewiecki: Ja nigdy tak nie powiedziałem wobec żadnego miasta i uważam, że nie ma takiego miasta, które jest pierwsze albo ostatnie, dlatego że…

Konrad Piasecki: …ale jakby Warszawa czy Chorzów, to jednak Warszawa.

Mirosław Drzewiecki: Warszawa jest pierwsza, dlatego że ona ma pewne miejsce.

Konrad Piasecki: Więc pytam, czy Chorzów ostatni.

Mirosław Drzewiecki: Nie. Nie jest ostatni.

Konrad Piasecki: A kto?

Mirosław Drzewiecki: Każde z tych miast ma szansę spełnić oczekiwania i wypełnić zobowiązania.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

RMF FM - newsroom