Brudziński: Profesorowie błądzą

Czwartek, 22 marca 2007 (08:39)

Profesorowie i pracownicy naukowi czasami wchodzą w rolę komentatorów politycznych. Czasami nie mają racji - tak Joachim Brudzinski, sekretarz generalny PiS komentuje uchwałę władz Uniwersytetu Warszawskiego.

Senat uczelni napisał o zagrożonej demokracji, instytucjach publicznych zawłaszczonych przez rządzące partie i traktowanym instrumentalnie prawie. Zdaniem Brudzińskiego pracownicy naukowi w tym przypadku nie mają racji: Tych wszystkich pracowników naukowych chętnie wysłałbym na spotkanie z tym wszystkimi, którzy zostali w mniejszy lub większy sposób skrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości, przez niemożliwość wyegzekwowania podstawowej sprawiedliwości.

Brudziński uważa, że w sporze premiera z Trybunałem Konstytucyjnym racja stoi po stronie Jarosława Kaczyńskiego, a mediom zarzuca stronniczość: A jeśli na trzy godziny przed rozstrzygnięciem (...) przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego biega z jednej redakcji do drugiej i opowiada różne – powiedziałbym – polityczne dyrdymały, to wszystko jest w porządku? (…) Były Rzecznik Praw Obywatelskich wychodzi z tezą, że należy zmusić premiera do złożenia dymisji. Obecny szef TK na antenie jednej z komercyjnych rozgłośni wzywa do postawienia przed Trybunałem Stanu ministra sprawiedliwości – tego jakoś państwo nie dostrzegacie. Jego zdaniem powinno się zmienić zasady wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Po tym, jak Liga Polskich Rodzin odrzuciła wczoraj prezydencki projekt zmian w konstytucji w sprawie ochrony życia Joachim Brudziński stawia pytania. Trzeba by zadać publiczne pytanie kolegom z Ligi Polskich Rodzin, czy tak naprawdę chodzi im o ochronę życia, czy tak naprawdę cynicznie próbują spolaryzować scenę polityczną. Sekretarz generalny PiS wierzy, że uda się uzyskać przychylność posłów Platformy Obywatelskiej do zmian w konstytucji.

Kamil Durczok: Ataki na niezależność Trybunału Konstytucyjnego, likwidacja służby cywilnej, brak respektowania domniemania niewinności, instrumentalne traktowanie prawa. Senat Uniwersytetu Warszawskiego mówi o zagrożeniu dla demokratycznego państwa prawa. Czy pan się poczuł adresatem tego listu?

Joachim Brudziński: Już od kilku lat obserwuję taką tendencję – nie tylko ja, mam nadzieję, że opinia publiczna też to dostrzega – iż kreuje się taki obraz: pod rządami PiS Polska cofa się do stanu, który można odszukać czy to na Białorusi, czy w Zimbabwe.

Kamil Durczok: Profesorowie, pracownicy naukowi nie mają racji?

Joachim Brudziński: Czasami wchodzą w rolę komentatorów politycznych. Każdy profesor, pracownik naukowy ma prawo do poglądów politycznych.

Kamil Durczok: Ma, ale pytanie czy mają rację?

Joachim Brudziński: Nie. Jestem absolutnie przekonany, a to przekonanie czerpię choćby ze spotkań z wyborcami, z ludźmi spoza wielkich metropolii, którzy uważają, że zarówno minister Zbigniew Ziobro czy szef MSWiA dobrze przysłużyli się przeciętnemu obywatelowi.

Kamil Durczok: Zwykle ludzie, którzy pana popierają, są wyborcami PiS. Zastanawiam się, czy tysiące pracowników naukowych UW się myli, a Joachim Brudziński się nie myli.

Joachim Brudziński: Tych wszystkich pracowników naukowych chętnie wysłałbym na spotkanie z tym wszystkimi, którzy zostali w mniejszy lub większy sposób skrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości, przez niemożliwość wyegzekwowania podstawowej sprawiedliwości...

Kamil Durczok: Pewnie ma pan rację, tylko czy to się da wyleczyć groźbami pod adresem Trybunału Konstytucyjnego?

Joachim Brudziński: Ale kto używa gróźb?

Kamil Durczok: „Zastanowić się nad nową konstrukcją Trybunału Konstytucyjnego” – jak premier na trzy godziny przed rozstrzygnięciem bardzo ważnej kwestii tak mówi, to oczywiście nie jest groźba? To są ciepłe słowa?

Joachim Brudziński: A jeśli na trzy godziny przed rozstrzygnięciem tej kwestii, o której pan mówi przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego biega z jednej redakcji do drugiej i opowiada różne – powiedziałbym – polityczne dyrdymały, to wszystko jest w porządku?

Kamil Durczok: Ale nie mówi, że będzie wprowadzał taką zmianę władzy, która pozbawi władzy premiera. A premier wyraźnie mówi, że tak zmieni prawo, by zmienić TK.

Joachim Brudziński: Były Rzecznik Praw Obywatelskich wychodzi z taką oto tezą, że należy zmusić premiera do złożenia dymisji. Obecny szef TK na antenie jednej z komercyjnych rozgłośni wzywa do postawienia przed Trybunałem Stanu ministra sprawiedliwości – tego jakoś państwo nie dostrzegacie.

Kamil Durczok: Poza apelami o zmianę nie mogą niczego zrobić, a premier ma w ręku władzę – koalicję – większość w Sejmie i może po prostu zmienić prawo.

Joachim Brudziński: Takie są reguły demokracji.

Kamil Durczok: Pytanie, czy zawsze można zmienić prawo?

Joachim Brudziński: Jeśli się je zmienia na lepsze, to tak. Pytanie, czy jest w tej chwili zgoda, większość na to, by podejmować takie działania. Tu do końca przekonany nie jestem, natomiast jestem przekonany, że w Polsce nie powinno być takich sytuacji, iż ci, którzy tak naprawdę nie są od uprawiania polityki, tylko od sprawdzania ustaw, zgodności ich z konstytucją, wchodzą w rolę polityków. Być może państwo też powinni dostrzec, że sama formuła, która pozwala na to, by aktywni politycy, o wyrazistych poglądach politycznych trafiali do TK i uprawiali politykę, przy życzliwości mediów, które zapraszają członków trybunału.

Kamil Durczok: Ten sam demokratyczny Sejm, na który pan się przed chwilą powoływał, powołuje ich w skład tegoż Trybunału.

Joachim Brudziński: Dokładnie tak jest. Dlaczego pan redaktor odmawia prawa dyskusji nad tym, czy taka formuła powoływania członków Trybunału Konstytucyjnego jest formułą optymalną? Być może właśnie z tych powodów, o których tutaj rozmawiamy, warto by się zastanowić? Nie widzę tu żadnego zagorzenia demokracji, żadnego naruszenia instytucji państwa prawa, jeżeli politycy – podkreślam: politycy – się na ten temat wypowiadają. A wracając do środowiska akademickiego – bardzo to środowisko szanuję, sam z tym środowiskiem byłem związany zanim trafiłem do parlamentu, do dużej polityki. Znakomicie zdaję sobie sprawę, ile w tym środowisku jest postaw, ile jest w tym wszystkim nie zawsze dobrych emocji.

Kamil Durczok: Ale to duży uniwersytet. Kolejne – z tego, co dziś rano się dowiedzieliśmy – w kolejce. Zobaczymy jak to się będzie zmieniało. Premier mówi: Zmiany w konstytucji to jest dobry pomysł, Tusk: Nie zmieniać konstytucji ani ustawy antyaborcyjnej. Gdzie jest pole do porozumienia?

Joachim Brudziński: Nad tym cały czas pracujemy, bo rzeczywiście nie da się zmienić konstytucji głosami tylko i wyłącznie koalicji. Tym bardziej, że w łonie samej koalicji…

Kamil Durczok: …jest LPR, który ma krańcowo różne stanowiska.

Joachim Brudziński: I tutaj trzeba by zadać publiczne pytanie kolegom z Ligi Polskich Rodzin, czy tak naprawdę chodzi im o ochronę życia, czy tak naprawdę cynicznie próbują spolaryzować scenę polityczną.

Kamil Durczok: To może trzeba by zadać pytanie PiS-owi: co was jeszcze łączy z LPR-em?

Joachim Brudziński: Nas łączy przede wszystkim wiara – póki co – iż można przeprowadzić w tym Sejmie czy z tą większością, przy tej koalicji ważne dla Polski ustawy, bo do tej pory takie ustawy udało się przeprowadzić. Mimo wszystko wierzę, że tak samo uda się uzyskać większość również przy udziale Platformy Obywatelskiej do zapisu w konstytucji.

Kamil Durczok: No właśnie. A propos Platformy – ten wysyp spotkań to jest dowód tego, że zatęskniliście za sobą? Lipiński za Schetyną, szefowie klubów, Tusk z premierem albo premier z Tuskiem?

Joachim Brudziński: Ale to pytanie pokazuje, do jakiej kuriozalnej sytuacji doszło w Polsce, gdzie naturalna – wydawałoby się – rozmowa liderów opozycji z przedstawicielami partii, która w tej chwili ma większość budzi aż taką sensację.

Kamil Durczok: Bo nas przyzwyczailiście do tego, że lider opozycji i szef koalicji raczej na siebie pokrzykują via media niż rozmawiają.

Joachim Brudziński: Namawiałbym do obiektywizmu, jeżeli chodzi akurat o ten obszar, bo wielokrotnie – i przypominam ile razy już po wygranych wyborach – zwracaliśmy się z apelem, z prośbą do Platformy Obywatelskiej o rozpoczęcie rozmów. Nie w świetle kamer, ale rozmów, które będą owocowały, dobrymi rozwiązaniami w parlamencie – poparciem dla dobrych ustaw, dla dobrych pomysłów.

Kamil Durczok: Dziękuję bardzo.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady

RMF FM - newsroom