Zarówno PO, jak i PiS powinny uderzyć się w pierś, a mądrzejszy powinien być pierwszy. Mam nadzieję, że będzie to Prawo i Sprawiedliwość - mówi gość Kontrwywiadu RMF FM Joanna Kluzik-Rostkowska. Pogrzeb Marka Rosiaka powinien być ponadpolityczny, jeśli rodzina wyrazi zgodę - dodaje. W wyborach samorządowych przydałoby się dostać 40 procent. Jeżeli nie, to trzeba zastanowić się, gdzie zostały popełnione błędy.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

kontrwywiad

Konrad Piasecki: Bez ochrony?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Oczywiście, że bez ochrony.

Konrad Piasecki: Nie zaproponowano, czy pani się nie zgodziła?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Nie, w ogóle nie było mowy na ten temat, także mam nadzieję, że jestem poza agresją w polityce.

Konrad Piasecki: Dzisiaj jest trochę takie poczucie, że kto bez ochrony, ten jakby się trochę mniej liczył.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Nie, bardzo dobrze się z tym czuję.

Konrad Piasecki: A widzi pani sens takiej ochrony? Bo trochę to, mówiąc szczerze, wygląda na akcję pokazową. Tzn. BOR chroni polityków przed człowiekiem, który i tak siedzi w areszcie i chroni dlatego, że jacyś politycy byli na liście, którą sporządził.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jestem w komfortowej sytuacji, ponieważ nie muszę się nad tym zastanawiać. Rozumiem, że jeżeli minister spraw wewnętrznych doszedł do wniosku, że taka ochrona pewnym osobom by się przydała, z powodu poczucia bezpieczeństwa, to rozumiem, że taką decyzję podjął, wystąpił z propozycją do tych kilkunastu osób i ona została przyjęta.

Konrad Piasecki: A zastanawia się pani nad szczerością gestu premiera, prezydenta, marszałka Sejmu, którzy w sobotę o świcie złożyli kwiaty w Łodzi?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Chciałabym wierzyć w szczerość tego gestu.

Konrad Piasecki: Ale chciałaby pani wierzyć, czy wierzy pani?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Chcę wierzyć, że to było szczere, natomiast okoliczności wydają się trochę dziwne, że to z pewnego zaskoczenia, wcześnie rano. Nie wiem, czy to wynikało z pewnych obaw napięć, które ta wizyta mogłaby wywołać, gdyby była przygotowana.

Konrad Piasecki: Ale gdyby było tak, że byśmy wiedzieli dwa dni wcześniej, iż złożą te kwiaty, to byście mówili, że to teatr i to wszystko zrobiono na polityczne potrzeby. Nie ma dobrej sytuacji.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Sytuacja jest bardzo trudna, niedobra. Przysłuchiwałam się debacie w Sejmie, kiedy była mowa o tym, co się wydarzyło w Łodzi i miałam poczucie, że w nas politykach grają takie dwojakie emocje. Z jednej strony bardzo silne poczucie, że czas te emocje wyciszyć. Ale z drugiej strony taka pokusa, żeby ta polityka, a Sejm jest miejscem do uprawiania polityki, ciągle była obecna. W związku z tym mam poczucie, że być może bardzo drobnymi kroczkami dochodzimy do sytuacji, w której uznamy, że naprawdę wyciszenie emocji jest ważniejsze niż polityka.

Konrad Piasecki: To chyba dochodzicie na okrągło, bo jak słyszę polityków PiS, to oni nie tylko są rządzeni emocjami - które są gdzieś tam zrozumiałe, bo tragedia dotknęła osobę związaną z PiS - ale oni są dotknięci głównie złymi emocjami, tzn. emocjami oskarżania, obwiniania, ferowania wyroków zanim się czegokolwiek dowiemy. Oni wiedzą. Pani koledzy już wiedzą. Pani prezes już wie.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Mam takie poczucie, że tutaj naprawdę wszyscy są ogarnięci tymi emocjami. Przypominam sobie wystąpienie premiera Tuska właśnie w tym dniu, kiedy była mowa o wydarzeniach łódzkich. Ono było spokojne, nawołujące do koncyliacji. Pół godziny później była wypowiedź do dziennikarzy już w zupełnie innym tonie. Powiem tak: najwięcej rezerwy tutaj, zdrowego rozsądku wykazuje PSL.

Konrad Piasecki: To deklaracja polityczna?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Nie, ale oni są trochę z boku i rzeczywiście mam poczucie, że apelują unikając polityki.

Konrad Piasecki: Ale jak pani patrzy na swojego prezesa, który już w godzinę po tej tragedii łódzkiej feruje wyroki, wie, że to Platforma Obywatelska jest odpowiedzialna za to, co się stało, nie jest pani przerażona?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ja jestem posłanką ziemi łódzkiej, akurat tak się składa, że moje biuro poselskie nie mieści się w tym samym gmachu, w którym jest główne biuro Prawa i Sprawiedliwości. Przez moment sobie pomyślałam, co by się stało, gdyby to się wydarzyło u mnie i gdyby to dotknęło moją najbliższą współpracowniczkę. I wiem, wyobrażam sobie, że Jarosław Kaczyński, który jest szefem PiS, czuje się w głębi odpowiedzialny za całe Prawo i Sprawiedliwość.

Konrad Piasecki: Jak pani sobie myślała co się stało, to pierwsze, co by pani zrobiła, to by było powiedzenie, że to Platforma Obywatelska za to odpowiada? Moralnie i politycznie?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jestem przekonana, że ta kilkuletnia wojna nerwów pomiędzy dwoma głównymi ugrupowaniami miała tutaj bardzo duże znaczenie jeżeli chodzi o wydarzenia łódzkie, ponieważ nakręciła te emocje. I ja nie odbieram ludziom prawa do emocji. Jest tak, że jeżeli wydarza się coś wyjątkowo strasznego, to mamy prawo w emocjach mówić różne rzeczy. Natomiast to, co w tej chwili jest bardzo ważne, to to, żeby naprawdę usiąść na chwilę w kąciku, wziąć głęboki oddech i powiedzieć sobie szczerze: tak, jeżeli chcemy, żeby polskie życie polityczne było normalne, żeby można było mówić o różnych ważnych rzeczach, na przykład o budżecie, który będzie naprawdę straszny, to musimy szczerze chcieć wyciszyć emocje.

Konrad Piasecki: A nie jest ważne, żeby obie strony uderzyły się w pierś? I po jednej stronie słyszymy słowa przeprosin, widzimy jakieś gesty, które są gestami przyjaznymi, a po drugiej stronie widzimy żądania, domagania się odwołania kolejnych osób, nieprzyjmowanie zaproszeń, stawianie żądań przed przyjęciem zaproszenia.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jak to zwykle w takich emocjonujących sporach bywa, obie strony powinny uderzyć się w pierś. Mądrzejszy powinien być pierwszy, więc bardzo chciałabym, żeby Prawo i Sprawiedliwość było tą stroną, która wyciągnie rękę do zgody.

Konrad Piasecki: Ale już się daliście wyprzedzić, bo prezes tę rękę odrzuca.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Cała scena polityczna jest ciągle na etapie jednak przeciągania liny, a nie pokory wobec wygaszenia emocji.

Konrad Piasecki: Prezydent powinien pojechać na pogrzeb pana Rosiaka do Łodzi?

Joanna Kluzik-Rostkowska: To powinien być rzeczywiście ponadpolityczny pogrzeb. Uważam, że wszyscy ważni politycy powinni na tym pogrzebie być.

Konrad Piasecki: A nie jest tak, że rodzina nie chce obecności polityków Platformy?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jeżeli rodzina nie będzie chciała obecności czyjejkolwiek na tym pogrzebie, to oczywiście powinno to zostać uszanowane, ale uważam, że ten gest sobotni spod biura byłby lepszym gestem, gdyby tam się znaleźli politycy różnych opcji. Byłby rzeczywiście sygnałem pojednania.

Konrad Piasecki: Ale politycy pani partii nie chcą współuczestniczyć w wykonywaniu takich gestów.

Joanna Kluzik-Rostkowska: No dobrze, ale ja słyszałam, że Grzegorz Napieralski również chciał się pod tym biurem znaleźć, że była rozmowa o tym, żeby to właśnie była delegacja ponadpartyjna i nagle się okazało, że są tam politycy Platformy. Ja nie chcę w to już wnikać, bo dużo rzeczy się wydarzyło, dużo emocji ciągle jest w nas i to nie są dobre emocje.

Konrad Piasecki: Jeszcze poza sferą tych emocji. Co będzie jeśli PiS nie powtórzy w wyborach samorządowych wyniku z wyborów prezydenckich?

Joanna Kluzik-Rostkowska: No ja po pierwsze mam nadzieję, że on ten wynik...

Konrad Piasecki: No ale jeśli nie powtórzy? Bo pani mówi: powinniśmy powtórzyć. A jak nie powtórzymy to...

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ja mówię, że jeżeli w krótkiej kampanii prezydenckiej w pierwszej turze było 36 procent, w kampanii dosyć nagłej, w szczególnych okolicznościach, to tutaj te 40 procent by się przydało.

Konrad Piasecki: A jeśli nie, to rozliczenie prezesa?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jeśli nie, to w oczywisty sposób trzeba będzie usiąść i zastanowić się jakie błędy zostały popełnione w czasie kampanii, ale ja nie chce tego rozstrzygać w tej chwili. Ja wierzę w to, że Prawo i Sprawiedliwość, że dzisiejszy sztab weźmie się do roboty i te 40 procent ugramy.

Konrad Piasecki: I wierzy pani? Z ręką na sercu pani to powie? Wierzy pani w 40 procent w wyborach samorządowych?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Wierzę, że moi koledzy zrobią wszystko, żeby ten wynik był maksymalnie dobry. Biorąc pod uwagę 36 procent w pierwszej turze wyborów prezydenckich, jest to osiągalne przy ciężkiej pracy.