Choć od klęski mrozów z początku roku minęły już cztery miesiące, to większość poszkodowanych właścicieli gospodarstw nie zobaczyło jeszcze ani złotówki ze specjalnych zasiłków przygotowanych przez rząd. W Kujawsko-Pomorskiem komisje szacujące straty nie dotarły jeszcze nawet do półmetka.

REKLAMA

W województwie, w którym są 144 gminy, raporty o szkodach przyszły dopiero z 21 z nich. Urzędnicy wojewody tłumaczą jednak, że to i tak niezły wynik. Do sprawdzenia jest ponad 50 tysięcy gospodarstw. Mój Boże, to ogromna praca, ale z postępu prac jestem zadowolony - mówi Andrzej Baranowski dyrektor Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Jak zauważa, komisje działają niezwykle drobiazgowo, a uwagi do ich raportów zgłaszają jeszcze później sami rolnicy. Bardziej się boję jeszcze ostatnich przymrozków w tym tygodniu - przyznaje. Mogą one narobić dodatkowych strat i tak już nadwerężonym gospodarstwom.

Pieniądze potrzebne na wczoraj

Rolnicy tymczasem są rozgoryczeni czekaniem, bo pieniędzy potrzebują już od tygodni i to nie tylko za wymarzłe zboża. Przecież paliwo drogie, środki ochrony roślin kosztują, nawozy po przeszło 1400 złotych za tonę - wylicza Waldemar Gmys, gospodarz spod Inowrocławia. Ludziom w miastach się wydaje, że rolnik nie wiadomo jakie kokosy dostaje, a to jest znikoma ilość - podsumowuje.

Rolnicy boją się też, że tegoroczne, suche lato będzie dla ich zbóż zabójcze. Zbierzemy najwyżej połowę tego, co mielibyśmy po oziminach. Pan zwróci uwagę, że już jest sucho, a gdzie dalej? - pyta jeden z gospodarzy.

Nie będą czekać

Dobra wiadomość jest taka, że urzędnicy, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie będą czekali z wnioskami do ministra rolnictwa o uruchomienie pomocy do momentu aż dostaną wszystkie raporty z terenu.

Do tej pory powtarzali, że machina urzędnicza ruszy dopiero wtedy, kiedy pracę zakończą wszystkie komisje. Myślę, że lada dzień pani wojewoda podpisze pierwszy wniosek i najdalej za kilka tygodni rolnicy będą mogli udać się do banku - zapewnia Andrzej Baranowski z Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Szacuje też optymistycznie, że do połowy maja spłynie już 75 proc. raportów o stratach. Wszystkie będą sukcesywnie przekładały się na wysyłane do ministerstwa wnioski. Trudno oczekiwać, żeby rolnicy, których odwiedziła pierwsza komisja czekali na tę sto czterdziestą - przyznaje dyrektor. Przy okazji podkreśla jednak, że uruchamianie milionów złotych na pomoc dla rolników może potrwać. Niewykluczone więc, że ostatni dostaną swoje pieniądze dopiero pod koniec wakacji.