„Władimir Putin musi mieć bardzo dobry powód, żeby ukrywać przyczyny swojej nieobecności. Jeżeli się pojawi to będzie musiał taki dobry powód podać” – mówi w rozmowie z RMF FM Piotr Kościński, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. „Takie rzeczy jak nieobecność to nie są sprawy budujący autorytet. To są sprawy raczej podważające autorytet. Myślę, że ostatnia rzecz na jakiej Putinowi zależy, to jest osłabianie swojego autorytetu” - podkreśla.

REKLAMA

Grzegorz Kwolek, RMF FM: Zacznę od banalnego pytania. To że od 5 marca nie widzieliśmy Władimira Putina jest znaczące?

Piotr Kościński, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: To jest na pewno znaczące. To jest przywódca dużego państwa kreującego się na mocarstwo. Zwykle nie dzieje się tak, że tego typu postać znika bez wieści. Zawsze coś wiadomo - urlop, choroba, cokolwiek.

Dziwią pana te sygnały docierające z Kremla - zdjęcia, nagrania wideo... O czym one świadczą?

To by raczej świadczyło o chaosie. Jeżeli jako aktualne pokazywane są zdjęcia sprzed tygodnia to oznacza, że być może takiego spotkania wcale nie było. Pojawia się jakieś oświadczenie Putina, życzenia dla prezydenta innego kraju - takie życzenia zwykle są pisane przez urzędników, a prezydent zazwyczaj je podpisuje, jeżeli w ogóle. Poza tym mieliśmy do czynienia z takimi dosyć zabawnymi historiami w rodzaju pojawienia się informacji, że doszło do spotkania, które ma być za tydzień. Nic nie wiemy. To, że nic nie wiemy jest bardzo dziwne.

Do tej pory Kreml wydawał się być takim monolitem pod władzą Władimira Putina. Czy można podejrzewać, a może jest taka wiedza, że są tam jednak jakieś frakcje? Była nawet plotka o spisku kierowanym przez ministra obrony.

Doskonale wiemy, że na Kremlu są frakcje. Przecież nie są to ludzie o identycznych poglądach, być może poza tymi najbliżej Putina. Pozostali mają niekoniecznie diametralnie, ale dosyć odmienne wizje funkcjonowania państwa. Jedno jest pewne. Putin musi mieć bardzo dobry powód, żeby ukrywać przyczyny swojej nieobecności. Jeżeli się pojawi, co jest chyba bardziej prawdopodobne niż to, że się w ogóle nie pojawi, to będzie musiał taki dobry powód podać.

"Ostatnia rzecz na jakiej Putinowi zależy, to jest osłabianie swojego autorytetu"

Jeżeli Putin nie pojawi się w poniedziałek, w rocznicę przyłączenia Krymu, to już będzie mocny sygnał?

To będzie oznaczało, że coś się z Putinem stało. On na pewno nie zrezygnowałby z udziału w takich uroczystościach, zważywszy na film w którym przyznaje się do tego, że to on podjął decyzję o wysłaniu żołnierzy na Krym. Ten film dokumentalny z jego udziałem przygotowywał do tych uroczystości, był zresztą bardzo szczególnym wydarzeniem, bo oto Putin przyznał się, że kłamał. Przecież pamiętamy doskonale, jak mówił, że te zielone ludziki na Krymie to wcale nie są rosyjscy żołnierze. To ma bardzo poważne konsekwencje. Jeżeli wtedy kłamał, to być może teraz kłamie w sprawie Doniecka i w ogóle Donbasu. Jeżeli się nie pojawi to będzie znaczyło, że coś złego się z nim dzieje. Wszyscy więc czekają do jutra, chociaż dzisiaj miło być jakieś oświadczenie. Rzecznik Putina odmówił komentowania miejsca jego pobytu. Stwierdził że Putin nie jest chory, nie ma dziecka nowonarodzonego, czyli nic nie wiemy.

A na ile jest to doskonale przygotowana operacja rosyjskiej propagandy, która właśnie ma skupić uwagę całego świata na tych uroczystościach jutrzejszych?

Myślę że bez tego uwaga świata jest wystarczająca skupiona na Kremlu. Nie trzeba żadnych specjalnych działań. Takie rzeczy jak nieobecność to nie są sprawy budujący autorytet. To są sprawy raczej podważające autorytet. Myślę, że ostatnia rzecz na jakiej Putinowi zależy, to jest osłabianie swojego autorytetu.

Czy rosyjska opinia publiczna zwraca uwagę na takie rzeczy? Czy to jest rzecz, którą się fascynuje Zachód?

Każdy może patrzeć na to z innego punktu widzenia. Jeżeli ludzie, a ponad 88 proc. według najnowszych badań popierają Putina, no to oni mogą czuć się w uzasadniony sposób zaniepokojeni. Oto człowiek, któremu ufają, zniknął. Co będzie jeśli zniknie na zawsze? Na Zachodzie politycy, komentatorzy czy zwykli ludzie patrzą na to inaczej, ponieważ Putin nie cieszy się tam specjalną sympatią. W Rosji być może są obawy. Nie znamy żadnych danych, które by nam pozwoliły stwierdzić, że te obawy rzeczywiście są, ale one mogą funkcjonować w rosyjskim społeczeństwie. Obawy przed jakąś destabilizacją. Przecież nawet jeżeli oficjalnie nikt nie mówi, że jest wojna i że Rosja bierze w niej udział, no to jednak ta wojna jest tuż za granicą Rosji. Jeżeli w tej sytuacji znika szef państwa, no to jest problem.

(MN)