Skruszony złodziej i poseł rozmiłowany w pisaniu zawiadomień do prokuratury - oto dwaj główni bohaterowie weekendowych wydań dzienników. Szczegóły w naszym przeglądzie!

REKLAMA

Skruszony złodziej oddał telefon chorej dziewczynce

W weekendowym wydaniu "Faktu" znajdziemy niezwykłą historię z Lubelszczyzny. 9-letnia Julia z Lubartowa padła ofiarą złodzieja, który zabrał jej telefon komórkowy. Dziewczynka jest chora na cukrzycę i potrzebuje regularnego kontaktu z bliskimi. Rodzice Julii zaalarmowali o kradzieży dyrekcję szkoły i policję. Sprawa stała się bardzo głośna w całej okolicy. "Złodzieja najwyraźniej ruszyło sumienie. Podrzucił telefon do sklepu znajdującego się niedaleko szkoły Julii. Poinformował o tym policję w specjalnym liście, żałując tego, co zrobił" - relacjonuje "Fakt".

Długa lista donosów

"Gazeta Wyborcza" poświęca obszerny artykuł działaniom posła PiS, a niegdyś agenta CBA Tomasza Kaczmarka. "Poseł bije rekordy w liczbie doniesień o przestępstwach. Zasypał prokuratury 144 donosami. W większości spraw prokuratura odmawia śledztw lub umarza postępowanie. Ale każdy donos musi dokładnie sprawdzić" - informuje w tekście pt. "Agent Tomek nadaje".

Czego dotyczą zawiadomienia Kaczmarka? Sprawy Beaty Sawickiej, oświadczenia majątkowego szefa CBA Pawła Wojtunika, działań służby Kontrwywiadu Wojskowego, a nawet publikacji niektórych mediów. Takie działanie pociąga za sobą dość duże koszty.

"Sprawdzenie prostej sprawy zajmuje przeciętnie miesiąc. Jeśli jest odmowa wszczęcia śledztwa, prokuratura ponosi koszt 20 zł na listy. Plus oczywiście czas pracy prokuratora,
który sprawdza podstawowe fakty. Jeśli jest zarzut fałszowania dokumentów, prokuratura je ściąga i ogląda. Czasem konieczna jest ekspertyza. Grafologiczna kosztuje ok. 5 tys. zł" - wylicza "GW". "Odrywa się śledczych od innej pracy. Ważne sprawy leżą i czekają na swoją kolej" - dodają cytowani przez nią anonimowo śledczy.

Poręba: PiS będzie konsekwentne

"Prawo i Sprawiedliwość jest realnym zagrożeniem dla establishmentu, dlatego pojawiają się osoby, które chcą PiS skłócić wewnętrznie. Będziemy jednak konsekwentni" - mówi w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" europoseł PiS Tomasz Poręba. "Osoby te próbują obecnie rozgrywać PiS od środka to ludzie, którzy w brutalny sposób w momencie kluczowym dla PiS‑u, a więc po katastrofie smoleńskiej, zdradziły" - podkreśla. Dodaje też, że mimo fiaska referendum jego formacja będzie dalej patrzyć na ręce Hannie Gronkiewicz-Waltz i rozliczać ją ze złożonych obietnic.