Studencie! Licencjat to nie wszystko [PRASA]

Wtorek, 1 października 2013 (23:00)

Środowa prasa przynosi dobrą radę dla studentów na początek roku akademickiego, porównanie wzrostu płac w budżetówce i sektorze prywatnym oraz bilans aktywności Polaków-konsumentów. Szczegóły znajdziecie w naszym przeglądzie.

Licencjat się nie opłaca?

Absolwentom studiów licencjackich powodzi się coraz gorzej - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna". "Szansa na dobre zarobki i pracę zgodną z kwalifikacjami w przypadku absolwentów studiów licencjackich spadła dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. Pierwszy stopień wyższego wykształcenia daje pięciokrotnie mniejszą stopę zwrotu niż magisterka" - pisze gazeta, powołując się na Diagnozę Społeczną 2013. Licencjat się nie opłaca - twierdzi profesor Janusz Czapiński, współautor badania. Jeśli firma ma do wyboru osobę z dyplomem magisterskim lub licencjackim, wybiera oczywiście tę pierwszą - dodaje. Nawet przedstawiciele szkół wyższych przyznają, że dla wielu pracodawców, licencjat nie jest pełnowartościowym wyższym wykształceniem. Wśród małych i średnich przedsiębiorstw, których szefowie i pracownicy kończyli naukę w starym systemie, nie jest on doceniany - przyznaje w rozmowie z "DGP" Dorota Pisula, kierownik biura karier na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Na państwowych posadach zarobki rosną najszybciej

Lepiej zatrudnić się w budżetówce niż u prywatnego pracodawcy - informuje środowy "Fakt". Podkreśla, że średnia pensja w sektorze publicznym to ponad 4, 5 tysiąca złotych, a w ciągu roku zarobki w budżetówce wzrosły o prawie 3 procent. Dla porównania - u prywatnego pracodawcy zarobimy średnio prawie 3400 złotych. Tu, w najlepszych wypadkach, można mówić o wzroście zaledwie na poziomie 2,5 procent.

Polacy polubili bojkoty konsumenckie

"Nie lubisz koszulek z Che Guevarą? Bojkotuj ich producenta. Nie podoba ci się, że Nergal promuje napój energetyczny? Nie kupuj produktu tej firmy" - radzi "Gazeta Wyborcza" w artykule poświęconym bojkotom konsumenckim. Podkreśla, że Polacy coraz częściej przekonują się do tej formy wyrażania swoich opinii o produktach i usługach. "Przeglądając internetowe strony czy serwisy społecznościowe, gdzie popularne stało się nawoływanie do bojkotów, można zauważyć, że chętnie tego typu akcje organizują środowiska prawicowe i katolickie" - precyzuje.

"Jeden z największych bojkotów konsumenckich przeprowadzono w 2010 r. w Stanach Zjednoczonych przeciwko firmie paliwowej BP. Obwiniano ją o doprowadzenie do wybuchu na platformie wiertniczej Deepwater Horizon i gigantycznego wycieku ropy do Zatoki Meksykańskiej. Obroty stacji z logo BP spadły nawet o 40 procent" - przypomina "GW".

Artykuł pochodzi z kategorii: Tylko w RMF24

Maciej Nycz