Dogtrekking, czyli weź psa na długi spacer

Piątek, 14 listopada 2014 (06:51)

Dogtrekking to nic innego, jak długa wędrówka z psem. Idealna propozycja na wspólne spędzenie czasu - rodziny ze swoim czworonogiem. Chodzi tylko o to, żeby wyjechać z miasta, zapiąć psa na uprząż i pozwolić mu się zmęczyć. Sobie też. Dla tych, którzy lubią lekką zadyszkę, organizowane są nawet zawody. Rasa i wielkość psa nie ma znaczenia. Ważny jest zapał.

Dogtrekking to jest zabawa dla każdego właściciela psa?

Zdecydowanie tak. Zabawa dla każdego właściciela psa. Zwłaszcza, że w dobie zdrowego trybu życia jest to idealne rozwiązanie.

Są takie rasy psów, które się nie nadają do takiego biegania?

Dogtrekking to niekoniecznie jest bieganie. Myślę, że od tego powinniśmy zacząć, bo też wiele rodzin, wiele osób spaceruje w dogtrekkingu. Jakie rasy mogą się nie nadawać? Takie delikatne rasy, małe pieski, aczkolwiek w naszym pucharze stratują też yorki. Na najkrótszym dystansie. To jest dystans 10 km. Jeśli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych u psa, to każdy pies jest w stanie przejść spokojnie 10 km. Tak jak i człowiek.

Jak zacząć tę zabawę?

W dogtrekkingu chodzi o to, żeby poruszać się po lesie z mapą i z psem na smyczy, na uprzęży. Przede wszystkim trzeba by zacząć od nawigacji, orientowania się w terenie i odpowiedniego użycia mapy. Trzeba trochę postudiować, pojechać na jakieś warsztaty i podszkolić się w posługiwaniu się mapą - żeby się w tym lesie nie zgubić.

Mapa drukowana czy GPS w telefonie?

Na zawodach GPS jest zabroniony, bo chodzi o zabawę, więc tylko mapa drukowana.

Zostawmy zawody, skupmy się na codziennej rekreacji.

Dogtrekking jak najbardziej jest formą rekreacji. Może być nawet dogtrekking w mieście. Chodzi o to, żeby piesek był na smyczy lub szelkach. Chodzenie, szybki marsz czy też bieganie, według uznania.  

Jaki sprzęt jest nam potrzebny?

Potrzebne są na pewno szelki. To dlatego, że zadaniem psa na dogtrekkingu jest wspieranie przewodnika. Pies powinien troszeczkę ciągnąć, a zwłaszcza pod górkę. To jest bardzo przydatne, jeśli mamy na przykład słabszą kondycję. Na obroży pies się będzie dusił. I może być to zwykła smycz, więc niewielkie nakłady finansowe. Szelki w  kwocie 20-50 złotych. Są i droższe, ale w tym przedziale kwotowym możemy takie szelki znaleźć. I zwykła smycz. Chociaż jeżeli chcemy biegać, to smycz w ręku będzie nam przeszkadzać. Warto więc zaopatrzyć się w specjalny pas biodrowy do dogtrekkingu. To jest już rząd kwot powyżej 70 zł. Ograniczeń cenowych chyba nie ma... i smycz z amortyzatorem. Gdyby nas piesek pociągnął, żeby nie było żadnych urazów na kręgosłupie i też, żeby była wygoda dla psa. Czyli do biegania smycz z amortyzatorem, pas biodrowy i szelki.

Bywa, że to człowiek narzuca tempo psu w takim biegu?

Tak, ale nie powinno się tak dziać. Powinniśmy patrzeć na dobro naszego czworonoga. Pies może być zmęczony i po prostu nie mieć siły. Żeby nas ambicja nie przerastała, że my dzisiaj zaplanowaliśmy trening dogtrekkingowy, który ma trwać godzinę a naszego pieska na przykład boli brzuszek i nie chce iść, a my go ciągniemy na siłę. Tego nie robimy.

Jakie korzyści daje dogtrekking?

Multum korzyści. Po pierwsze jesteśmy zdrowsi. Jeśli biegamy w terenach leśnych to wdychamy czyste, świeże powietrze. Poprawiamy naszą kondycję fizyczną, wzmacniamy serce i układ krwionośny, budujemy masę mięśniową, pozbywamy się tkanki tłuszczowej. Generalnie prowadzimy zdrowy tryb życia. I bardzo ważny aspekt - budujemy więź z naszym psem. Jest radość ze wspólnych spacerów, ufa nam. Pies robi potem dla nas fantastyczne rzeczy, bo ten czas to jest właśnie nasz czas - mój i mojego psa.

Jeżeli już pies przyzwyczai się do takiego biegania, a nam zabraknie zapału, to jak to wpływa na psa?

Jeśli pies widzi szelki, to wykazuje nam swoją radość i gotowość do spaceru. Myślę, że pies nas mobilizuje, sam przyzwyczaja się do pewnego rodzaju aktywności. Swoją energię spożytkowuje podczas tych spacerów i kiedy mamy przysłowiowego lenia, to pies nas zachęca poprzez demolowanie domu czy przynoszenie nam sprzętów dogtrekkingowych, przypominając o treningu.

Jeśli już ktoś zdecyduje się i będzie chciał próbować, to od jakich dystansów powinien zacząć, żeby nie zamęczyć ani siebie ani psa?

Zdecydowanie radziłabym na początek zacząć od aktywnych spacerów, nie od razu od biegania. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie miał wcześniej do czynienia z żadną aktywnością. Spokojne spacery. 5 km na początek. Potem przyspieszamy tempo, nie zwiększając dystansu. Dopiero jak czujemy się dobrze, nie łapiemy zadyszki, to możemy zwiększyć dystans. To samo tyczy się piesków, chociaż one zwykle są zdecydowanie lepiej przygotowane do takich spacerów niż my.

Mimo wszystko trzeba psa jakoś szczególnie obserwować? Jakie oznaki mogą wzbudzić niepokój?

Jak pies zostaje z tyłu, trzeba się zastanowić czy wszystko jest dobrze. Może coś się psu w łapę stało, albo po prostu jest zmęczony.

Na taki godzinny na przykład wypad powinniśmy zabierać wodę ze sobą?

Tak powinniśmy zabrać wodę dla siebie i dla psa.

Po jakim czasie pies powinien się napić?

Jak nam pokaże, że chce. Jak będzie miał zadyszkę. Tylko też proszę pamiętać, że w trakcie takiego wysiłku, już jak zaczynamy biegać, nie dajemy psu za dużo wody, żeby się nią nie opił. Bo to niezdrowe. Parę łyczków, parę machnięć języczkiem. To powinno wystarczyć. Po dużym wysiłku bezpośrednio, po 10 km przebiegniętych, też nie dawać się opić. To tak jak u człowieka. Powinniśmy stopniowo uzupełniać te płyny.

To jest rodzinna aktywność?

To jest zdecydowania rodzinna aktywność. Dzieci mogą spacerować z rodzicami i z psami. To jest fantastyczne budowanie takiej więzi i uczenia odpowiedzialności, jaką powinny dzieci już ponosić za pieska.

Nie we wszystkich miastach mieszkańcy mają do dyspozycji tereny zielone, lasy czy parki. Czy bieganie po mieście z psem wchodzi w grę? Jeżeli nie mamy lasu w okolicy, jaki teren wybrać?

Na pewno w każdym mieście jest jakiś park. Lub trochę po za miastem. Niefajnie jest biegać w smogu. Tak samo jak i nam, tak samo dla psa. Dla psa jeszcze gorzej. Jak wszyscy się orientują, pies ma dużo lepszy węch od człowieka. Też wdycha spaliny. Polecam tereny pozamiejskie albo parki, w których również się świetnie biega.

Dogtrekking to sport?

Tak, jest to forma aktywności, są organizowane zawody dogtrekkingowe, więc jak najbardziej to jest sport.

Jak takie zwody wyglądają?

Spotykamy się w lesie, na polanie gdzieś koło wiaty. Spotykamy się w takiej nieprzesadzonej liczbie osób, bo 100-120 osób. Wciąż te zawody są kameralne i rodzinne myślę, że jest to duży plus. Zawodnicy rejestrują się, pokazują zaświadczenie o szczepieniu pieska. Dostają mapy, na których zaznaczone są punkty kontrolne i ich zadaniem jest, w przeciągu określonego czasu, dotarcie do wszystkich punktów kontrolnych. Są specjalne kategorie dla krótkodystansowców i długodystansowców oraz dla rodzin z dziećmi.

I biegnie się z kompasem czy bez?

Najlepiej by było z kompasem, ale obsługa kompasu wielu ludziom przysparza trudności, aczkolwiek to naprawdę nie jest trudne. Kompas i mapa to jest duże ułatwienie.

Kompas jest dopuszczalny?

Tak, jak najbardziej. Nawet jest wskazany. Jeśli ktoś nie posiada tych umiejętności, to można znaleźć partnera, który będzie się znał na mapie i który nas poprowadzi, a my będziemy aktywnym towarzyszem.

I takie zawody na Pomorzu jutro?

Zawody na Pomorzu jutro. Pomorski Puchar Dogtrekkingu w Gdyni. Serdecznie zapraszam. Start Gdynia- Pustki Cisowskie, wszelkie informację można znaleźć na stronie internetowej pomorskidogtrekking.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Tylko w RMF24

Kuba Kaługa