Nie pora jeszcze o tym mówić – powtarzają politycy. Ordynacja wyborcza mówi jednak, że czas na wskazanie kandydatów i zebranie pierwszego tysiąca podpisów ich poparcia upływa w następny poniedziałek, 26 kwietnia. Czy i kto zdąży?

Kłopotów ani ze wskazaniem kandydata, ani ze zdobyciem podpisów nie będzie miała chyba tylko Platforma Obywatelska. Bronisław Komorowski nie zamierza rezygnować ze startu w wyborach. Poradzi też sobie PSL. Kandydaci tych partii nie zginęli w katastrofie 10 kwietnia. Największe problemy mają dziś PiS i SLD.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości spontanicznie wskazują na prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego. To chyba jedyny oczywisty wybór – najlepszy, jeśli chodzi o osobę kontynuującą dzieło tragicznie zmarłego prezydenta. Prezes PiS pogrążony jest jednak w żałobie, tak głębokiej, że nikt chyba nie potrafiłby postawić się na jego miejscu. W sobotę zginął jego brat, bratowa, najbliżsi współpracownicy w partii, przyjaciele. Jarosław Kaczyński omawia sprawy pochówku, zajmuje się bratanicą, w szpitalu od wielu tygodni leży jego chora mama, która nie wie jeszcze o tragedii. O partii, polityce, jak twierdzą politycy PiS - prezes w ogóle nie mówi.

Czy Jarosław Kaczyński przetrwa wstrząs i podejmie decyzję, która zmusi go do działania mimo osobistej rozpaczy? Dziś nikt nie potrafi udzielić odpowiedzi na to pytanie. Jeśli nie prezes partii, kandydatem PiS mógłby zostać dorównujący jeszcze niedawno popularnością Lechowi Kaczyńskiemu Zbigniew Ziobro. Dla partii jednak powierzenie mu kandydowania w wyborach prezydenckich oznaczałoby istotną zmianę oblicza, dla Jarosława Kaczyńskiego zaś – odejście w cień.

Decyzji nie ma. I zgodnie z zapowiedziami polityków – nie będzie o niej nawet rozmowy. Do poniedziałku, do zakończenia żałoby.

Dla lewicy znacznie większym problemem jest jednoczesna, tragiczna  śmierć i Jerzego Szmajdzińskiego, już wskazanego jako kandydat w wyborach, i Jolanty Szymanek Deresz – jego ewentualnej następczyni w tej roli. Podobnie jak w PiS, także w SLD nikt nie chce oficjalnie omawiać kandydatur do kandydowania. Namawiany nieoficjalnie Włodzimierz Cimoszewicz odmawia. O kandydowaniu nie chcą też jeszcze mówić ani Grzegorz Napieralski, ani Ryszard Kalisz. Rozważa się nawet kandydaturę Bartosza Arłukowicza i poparcie Andrzeja Olechowskiego. Wszystko nieoficjalnie, w cieniu żałoby.

Być może ogólnonarodowym wybawieniem z kłopotów byłoby wystawienie w wyborach ponadpartyjnego kandydata, na którego mogliby głosować wszyscy sympatycy istniejących ugrupowań. Nazwisko szefa PAN, prof. Michała Kleibera, pojawiło się jednak publicznie na tyle szybko, że partie zdążyły się już do niego odnieść i odmówić poparcia, więc – za wcześnie.

Uroczystości pogrzebowe prezydenta wraz z małżonką odbędą się w Krakowie w niedzielę. O północy dobiegnie końca żałoba narodowa. Pogrzeby ofiar katastrofy 10 kwietnia będą się odbywały w całym kraju w przyszłym tygodniu.

Równocześnie PiS i SLD będą musiały podejmować decyzje, do których nie są jeszcze gotowe. Trzeba je będzie podjąć i zrealizować. Tak, by już w kolejny poniedziałek złożyć w PKW tysiąc podpisów poparcia dla kandydatów, których wybiorą.

Jeśli wybiorą.