Stabilnie aż strach

Poniedziałek, 19 listopada 2018 (12:13)

Jeśli Komitet Stabilności Finansowej zbiera się w niedzielę wieczorem, o drugiej w nocy wydaje komunikat o tym, że wszystko jest pod kontrolą, a rano organizuje briefing, na którym szef NBP twierdzi, że KSF musiał się spotkać „ze względu na szum medialny” to tylko ktoś naiwny może sądzić, że wszystko gra.

Wszystko to dzieje się na tle wciąż rozrastającej się afery Komisji Nadzoru Finansowego, która wiąże się z poważnymi problemami dwóch banków. Członkowie KSF zapewniają, że oba banki wywiązują się ze swoich zobowiązań bez żadnych zaległości. Opisany powyżej dość gwałtowny przebieg wydarzeń kompletnie nie pasuje jednak do uporczywego wtłaczania wszystkim wokół komunikatu o stabilności i bezpieczeństwie.

Czerwińska i Glapiński o spotkaniu Komitetu Stabilności Finansowej /TVN24/x-news

Standard

Komitet Stabilności Finansowej pod rządami nowej ustawy (z 2015) zebrał się ledwo kilkanaście razy. Dla przykładu - w 2016 - 4 razy, w 2017 - 5 razy. Każde z tych posiedzeń odbywało się w trybie art. 5 ustawy, tj. w tzw. "zakresie nadzoru makroostrożnościowego", kiedy posiedzenia zwołuje Prezes NBP. To tryb zwykły, związany z przedstawianiem stanowisk i wydawaniem rekomendacji, dotyczących całego rynku.

Pierwszy raz



Wczorajsze posiedzenie KSF po raz pierwszy odbywało się jednak w trybie art. 6 ustawy, związanym z - jak to wprost opisuje - "zarządzaniem kryzysowym". Posiedzenia w tym trybie zwoływane są nie przez Prezesa NBP, ale przez ministra finansów. Szef NBP może więc twierdzić, że Komitet zebrał się "ze względu na szum medialny", nie on jednak o tym decydował, a ten kto decydował - skorzystał wprost z przepisu dotyczącego zarządzania kryzysowego. 

Czyli?

Zarówno minister finansów, jak szefowie NBP, KNF i Bankowego Funduszu Gwarancyjnego zgodnie i po wielokroć zapewniali, że sytuacja jest opanowana, na bieżąco kontrolowana i konsultowana, stale i z użyciem pełnego instrumentarium monitorowana i nade wszystko stabilna.

Słowo "stabilność" podczas trwającego 11 minut spotkania z dziennikarzami padło 17 razy, o "bezpieczeństwie" mówiono 8 razy. Jeśli dodać do tego nagłą wizytę Prezesa NBP w niedzielnej wieczornej rozmowie w TVP i rozesłany o drugiej w nocy komunikat, kojący kolejnymi "stabilnościami" od samego rana - możemy wierzyć, że wszystko jest w porządku i nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego.

Poza pierwszym od lat posiedzeniem Komitetu Stabilności Finansowej, zwołanym w związku  z zarządzaniem kryzysowym. Ale to pewnie "szum medialny".

Artykuł pochodzi z kategorii: Tomasz Skory - blog

Tomasz Skory