Kolejna grupa polityków różnych opcji zmierzyła się z ortografią ojczystego języka. Urzędujący minister i były minister i wojewoda - polegli.

Starannie wysławiający się prawnik o wyglądzie i manierach prymusa, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zderzony z tekstem nieco brutalnym, acz wyrazistym:

Zainkasowawszy haka prosto w podbródek uprzytomnił sobie, że zaprzepaścił niniejszym szanse na przywództwo. Narzekanie na stronniczego arbitra i przekupioną publiczność będzie mógł wszcząć dopiero odzyskawszy przytomność. Jego adwersarz zdąży zaś do tego czasu poprzekonywać nawet wahających się, że zwyciężył. Nim zapadł w niebyt półprzytomnie orzekł, że go przechytrzono.

Niestety, nie można powiedzieć, że członek rządu wyszedł ze starcia z tekstem obronną ręką. PODBRUDEK w miejsce poprawnego PODBRÓDKA może nasuwać dość paskudne skojarzenia. A skąd ministrowi wzięło się słowo WACHAJĄCY SIĘ w miejsce poprawnego WAHAJĄCEGO SIĘ - nie sposób dociec. Faktem jest, że oba błędy są dość kompromitujące, bo nie dotyczą słów rzadkich czy szczególnie trudnych. Słabiutko!

Minister Kwiatkowski się waha... a może wacha?

Poddaliśmy też egzaminowi z ortografii byłego zastępcę szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, byłego wojewodę mazowieckiego - Jacka Sasina. Tekst wygląda banalnie:

W czym jest Polska? Pytał panią pierwszoklasista Pawełek. W budowie, nie w budowie, czy jeszcze w czymś innym? A może jest wręcz w planach, albo w ogóle gdzie indziej? Pani chciała odrzec wprost, bez ogródek, bez owijania i być może nawet w dwójnasób bezceremonialnie. Ale po prostu nie mogła. Pani była w kropce.

Tekst może i banalny, niebanalna za to pisownia. Tam, gdzie słowa pisane są rozłącznie, minister zapisuje je razem. I nie jest to raczej przypadek, bo aż dwukrotnie; WOGÓLE zamiast W OGÓLE i POPROSTU zamiast PO PROSTU oznaczają, że kandydat PiS jest zdecydowanym przeciwnikiem dzielenia...

Na koniec króciótki, choć nie najłatwiejszy tekścik, podyktowany kandydującemu do Sejmu z Krakowa rzecznikowi SLD, Tomaszowi Kalicie:

Fotoradarystyka rozwija się w Polsce nader wybornie. Wzdłuż i wszerz naszych dróg rosną jak grzyby po burzy nowiutkie, świeże fotomechanizmy. Każdy premier, czy ma prawo jazdy, czy nie ma, ma prawo je stawiać i stawia. Bo to dochód i korzyść i kapucha dla kraju. Oj, najeżone te nasze dróżki nimi. Jeżą się i szoferzy.

Jedynym problemem był dla Kality neologizm FOTORADARYSTYKA. Zapisaliśmy to słowo łącznie, jako jedno, kandydat napisał rozłącznie FOTO RADARYSTYKA, zupełnie tak, jakby RADARYSTYKA rzeczywiście występowała w polskim jako osobne słowo. Trudno to jednak uznać za błąd, zatem - nie uznajemy!

Czerwony Smok - Tomasz Kalita