"Koń, jaki jest, każdy widzi". Tak Jerzy Białobok, cytując księdza Benedykta Chmielowskiego, odpowiada na pytanie, czy swoim następcom w Michałowie zostawił konie, które nie są tak doskonałe jak te, które razem z Markiem Trelą za grube miliony euro sprzedawali na aukcjach Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Anna Stojanowska, która im doradzała, twierdzi, że żadne z nich nie myślało, że po 3 latach, jakie mijają od ich zwolnienia, polska hodowla znajdzie się w tak złej sytuacji.

Na ostatniej aukcji, jaką organizowali w 2015 roku, jeden koń - klacz Pepita kosztowała 1 400 000 euro. Dwa lata po ich odwołaniu, w roku 2018, ostateczny dochód z całej aukcji zamknął się sumą 254 tys. euro. Janów i Michałów sprzedały dwa konie: Pilarosa z Janowa Podlaskiego kosztowała 133 tys. euro, Foggita z Michałowa - 56 tys. Ta ostatnia dochowała się w tym roku źrebaka. Urodził się w zeszłym tygodniu. Tylko w jednej stadninie w Michałowie urodzi się ponad 90 źrebaków. Który z nich zostanie championem?

Jerzy Białobok w Paryżu cztery razy odbierał tytuł Hodowcy Roku. Marek Trela dwukrotnie... Ale 19 lutego 2016 roku i jeden i drugi zostali zwolnieni. Razem z nimi tego samego dnia pracę w Agencji Nieruchomości Rolnych straciła Anna Stojanowska - główny specjalista do spraw hodowli koni arabskich. Pierwszy w Michałowie spędził 39 lat, Marek Trela w Janowie 38, Anna Stojanowska w ANR 21. Ten, który zwolnienie firmował - minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel - twierdził, że zwalniał ich za złodziejstwo, a nie za niefachowość.

Krzysztof Jurgiel: Zwolniłem za złodziejstwo

Pinga budziła w sejmie takie zainteresowanie, bo w 2015 roku sięgnęła w Paryżu po tytuł Platynowej Czempionki Świata, a potem po "dobrej zmianie" ta wielokrotna czempionka długo nie wracała do kraju z dzierżawy do Arabii Saudyjskiej. Wspomnianego "złodziejstwa" do dziś nikomu z odwołanej trójki nie udowodniono. W CBA, jak się dowiedzieliśmy, trwa analiza dokumentów dotyczących działalności obu stadnin w Janowie i Michałowie, cały czas jest uzupełniania i nie wiadomo, kiedy się zakończy i z jakim efektem.

Śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności w Stadninie Koni Janów Podlaski postanowieniem Prokuratora Krajowego z 8 października 2018 roku przedłużono do 9 kwietnia 2019. Ostatnia kontrola NIK była publikowana w roku 2014. W trzecim kwartale tego roku ruszyć ma kolejna, ale wyniki poznamy dopiero w połowie roku 2020.

Tymczasem Krzysztofa Jurgiela w ministerstwie już nie ma. Jego następca, Jan Krzysztof Ardanowski, za słowa poprzednika przeprosił Annę Stojanowską i Jerzego Białoboka i zaprosił ich do nowej Rady do spraw Hodowli Koni. Tyle, że obie strony - i minister i zwolnieni - wiedziały, że to PR-ski błysk, tak potrzebny ministrowi przed kolejną aukcją Pride of Poland 2018. Dumy na Służewcu i w Janowie zabrakło.

W Warszawie araby biegały po kałużach przy garstce widzów. Były efektownym dodatkiem do zgiełku toczących się tuż obok tradycyjnych gonitw. Dla osłody została darmowa wata cukrowa od hostess "Polskiego Cukru". Kto pokrzepiony ruszył wcześniej z Warszawy miał szansę, by na czas dotrzeć na organizowaną tego samego dnia aukcję Pride of Poland do odległego o 180 kilometrów Janowa. Ale tam - być może z nadmiaru cukru - energią emanował odpowiedzialny za organizację przedsięwzięcia były prezes SK Michałów Maciej Grzechnik.

Maciej Grzechnik: Co chcesz ode mnie?

Takie pytania usłyszał dziennikarz TVN. Grzechnika w Michałowie zastąpiła Monika Słowik, on zastąpił Annę Durmałę, ta zastąpiła w stadninie Jerzego Białoboka. W Janowie Podlaskim odwołanego Marka Trelę w 2016 roku zastąpił Marek Skomorowski - ekonomista z Lublina, bez doświadczenia w hodowli koni arabskich. Usłyszeliśmy, że one miały być jego nowym hobby. Wytrzymał od lutego do czerwca. Dłuższy staż miał Sławomir Pietrzak - do marca 2018 roku. Fotel stracił tuż po tym, jak w RMF FM jednoznacznie potwierdził, że w 2018 roku nie będzie rozdzielenia pokazu i aukcji koni arabskich miedzy Janów i Warszawę.

Sławomir Pietrzak

To był 6 marca. 7 marca 2018 roku Sławomir Pietrzak był już byłym prezesem Janowa. Jego następcą został Grzegorz Czochański. Trzy lata, trzech prezesów i według nieoficjalnych informacji RMF FM 3 miliony złotych strat. W 2015 roku Marek Trela zostawiał Janów z ponad 3 milionami złotych na plusie. Co zrobi teraz prezes Grzegorz Czochański? Próbowałem się z nim umówić na rozmowę proponując Janów, Warszawę, Kraków albo dowolne miejsce, jakie wskaże. Ostatecznie przestał odbierać telefon. Pewnie pracuje, by poprawić fatalny bilans stadniny, bo finansowa kołderka okazała się tej zimy krótka. Dlatego chciałem zapytać pełniącego obowiązki prezesa o to, co w tej chwili jest dla niego priorytetem, jak przygotowuje Janów do kolejnej aukcji Pride of Poland, o to, czy formuła tej imprezy nie wymaga zmiany, ale też o muzyczne i aktorskie doświadczenia prezesa z czasów, gdy stadniną rządził jeszcze Marek Trela.

Za upadek aukcji Pride of Poland i hodowli koni arabskich w Polsce nie poniósł odpowiedzialności nikt z kierownictwa Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), które kolejno pełniły w imieniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (reprezentuje Skarb Państwa) nadzór właścicielski nad tymi spółkami. Minister Jan Krzysztof Ardanowski mimo milionowych strat Janowa i Michałowa uparcie twierdzi, że nadzór nad stadninami jest "wystarczający". Pytanie, czy po 3 latach wpadek, marka Pride Of Poland nie potrzebuje odświeżenia? Aktualne są pytania, jak to zrobić i pytanie o czas. Jest luty. Ma tylko 28 dni. Potem cztery miesiące i w sierpniu będziemy świadkami jubileuszowej 50. aukcji Pride of Poland. Czy to będzie "Polska Duma"?