Dowiedzieliśmy się właśnie o wprowadzeniu kolejnych, niebywałych w normalnym czasie środków, które mają pomóc w ograniczeniu rozprzestrzeniania się epidemii. Im ich więcej, tym bardziej niedorzeczne są twierdzenia, że nie ma podstaw do wprowadzania żadnego ze stanów nadzwyczajnych. De facto od kilku tygodni żyjemy w takim stanie.

REKLAMA

Udawanie z powodu wyborów, że cokolwiek działa ostatnio normalnie, nie wytrzymuje próby faktów - wyjrzenia przez okno, przespacerowania się, kupienia czegokolwiek - żadnej z tych czynności nie da się wykonać w sposób, w jaki robiliśmy to przed miesiącem. Pora sobie uświadomić, że ograniczenia wprowadzane stopniowo i nie wszystkie naraz - łącznie dawno już przekroczyły skalę, przy której mówimy o stanie klęski żywiołowej, wyjątkowym albo wojennym.

Od kilku tygodni żyjemy w kraju o zamkniętych granicach, których przekroczenie (tylko dla powracających do kraju) wiąże się z obowiązkowym dwutygodniowym odosobnieniem, egzekwowanym z udziałem policji i innych służb porządkowych. Zamknięte są od dawna szkoły, uczelnie, kina, teatry, kluby i restauracje.

Dziś już kilkaset tysięcy osób przebywa w nadzorowanej przez policję izolacji. Zabronione jest nie tylko gromadzenie się, ale nawet nieuzasadnione wychodzenie z domu. Przemieszczanie się zostało sprowadzone do minimum - nie tylko zakazami, ale i ograniczeniem tego, jak można to ewentualnie robić - kto z kim może, a kto nie, co drugie miejsce wolne, dwumetrowe odstępy między ludźmi itp.

W miastach stosowanie się do zakazów na bieżąco sprawdzają policjanci i nie tylko, używane są też do tego helikoptery i drony.

Obowiązuje wiekowa selekcję obywateli - ci do 18. roku życia nie mogą wychodzić z domu samodzielnie. Z kolei wstęp do sklepów w określonych godzinach mają tylko seniorzy. Zabroniony jest handel niektórymi towarami, a np. część lekarzy objęto zakazem udzielania informacji.

Gospodarczo warunki, w jakich się znajdujemy, opisuje się zwykle słowem katastrofa, co skłania do podejmowania wyglądających na histeryczne poczynań, za które rachunki będziemy płacić przez kilka najbliższych lat. Używane są narzędzia, jakie w ekonomii stosuje się w najskrajniej niekorzystnych warunkach.

Fakt, że wszystkie te nadzwyczajne działania uruchamiano stopniowo nie zmienia tego, że dziś obowiązują już wszystkie naraz, a tego z pewnością nie da się uznać za stan normalny.

Do tego władze ignorują reguły stanowienia prawa i teraz już codziennie proponują kolejne rozwiązania pogłębiające niepokój na granicy paniki - JEŚLI TO NIE JEST STAN NADZWYCZAJNY, TO CO TO JEST?!