Komornik może kolejny raz zająć konto NFZ na polecenie szpitala. Sąd zdecydował, że Fundusz ma wypłacić zaległe pieniądze Szpitalowi Uniwersyteckiemu nr 1 im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy. Wcześniej do egzekucji komorniczej doszło w przypadku Szpitala Miejskiego. Była to pierwsza taka sytuacja w Polsce. Fundusz zalegał placówce 660 tys. zł za nielimitowane świadczenia.

REKLAMA

Czy bydgoski "Jurasz" również wystąpi do komornika, by odzyskać pieniądze od NFZ? Do odzyskania jest spora kwota, bo blisko 7 milionów złotych - mówi rzeczniczka szpitala, Marta Laska. Jesteśmy ostrożni, bo sami borykamy się z długami i wiemy, co oznacza wizyta komornika, ale nie można takiej ewentualności wykluczyć.

Po sukcesie Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy żaden szpital w regionie już nie wyklucza takiej możliwości. Tym bardziej, że NFZ coraz częściej nie płaci placówkom za świadczenia, na które nie nałożył limitu, czyli porody, intensywną terapię noworodków czy zawały. Tylko wspomnianemu "Juraszowi" od początku roku jest już za nie winny ponad 700 tysięcy złotych. Za pozostałe nadwykonania będzie już około 12 milionów złotych - zaznacza rzeczniczka.

Limitowane czy nie?

Długi funduszu wobec największych szpitali w regionie za takie świadczenia idą już w miliony złotych, a za pozostałe - w tym ratujące życie - w dziesiątki milionów. My jesteśmy na etapie wezwań przedsądowych i również nie wykluczamy bardziej radykalnych kroków - stwierdza Kamila Wiecińska ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy. Za nadwykonania za 2010 rok fundusz nie zapłacił szpitalowi 5,5 miliona złotych, z czego ok. 3 miliony złotych to intensywna terapia. Wiecińska dodaje, że trudno o czytelne wyznaczniki tego, które zabiegi zasługują, by znaleźć się w grupie nielimitowanych, a które nie. Nielimitowane to, na przykład, intensywna terapia noworodków, ale intensywna terapia dorosłych już jest limitowana - porównuje. A przecież i jedne, i drugie to zabiegi ratujące życie.

Promyk nadziei

Nieregularne wypłaty pieniędzy za świadczenia nielimitowane to także bolączka Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Bielanach w Toruniu. Są one regulowane, ale tempo trudno nazwać satysfakcjonującym - mówi dr Sławomir Badurek. NFZ jest winny szpitalowi ok. milion złotych za ten rok za kardiologię i neonatologię. Za to pieniądze za nadwykonania to już prawdziwa góra lodowa, której ukryty koniec sięga 2009 roku. Sprawa sprzed dwóch lat, o 2 miliony złotych, toczy się w sądzie. W sumie Fundusz jest nam winny około 23 milionów złotych. Gdyby zechciał zapłacić za wszystkie te procedury to szpital byłby w doskonałej kondycji finansowej - ocenia dr Badurek. Jak zaznacza, do tej pory wyroki sądów, choć korzystne dla szpitali, zwykle nie zobowiązywały Funduszu do zwrotu całej wnioskowanej kwoty. Często kończyło się nawet na 1/3 zaległości. Być może ta sprawa z Bydgoszczy coś tutaj zmieni - zastanawia się lekarz.

Komornik wyjściem ostatecznym

Dalszą walkę o pieniądze na drodze komorniczej już zapowiedział dyrektor bydgoskiego Szpitala Miejskiego, Krzysztof Tadrzak. Odpuszczać nie zamierza także dyrektor Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku, któremu fundusz winny jest ok. 6 milionów złotych. Jest tu jednak pewna pułapka - jeśli wszystkie szpitale pójdą tą drogą, może to oznaczać paraliż NFZ.