"Niestety, pan ambasador (USA w Polsce Mark Brzezinski – przyp. red.) przekroczył swoje kompetencje, reagując w ten sposób. Mówienie, że można wpływać na wybory i Donald Tusk będzie pozbawiony swoich praw, że nie będzie mógł być wybrany przez swoich wyborców, jest przedwczesne” – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Smoliński w rozmowie 7 pytań o 7:07 w Radiu RMF24. Odniósł się w ten sposób do oświadczenia Departamentu Stanu USA ws. podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o powołaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski w latach 2007-2022.

REKLAMA

Gość Tomasza Weryńskiego zapewniał, że celem powołania komisji nie jest wykluczenie Donalda Tuska ze startu w wyborach. Nie ma praktycznie takiej możliwości, żeby taka sytuacja miała miejsce - deklarował Kazimierz Smoliński. Decyzja, nawet gdyby miała rygor natychmiastowej wykonalności, to jest prawo odwołania do sądu i sąd nawet w składzie jednoosobowym na posiedzeniu niejawnym może wstrzymać wykonanie takiej decyzji. Żeby ona weszła w życie, to sąd musiałby w ogóle nie zareagować, co w naszej rzeczywistości wydaje mi się nieprawdopodobne. Komisja wydaje decyzje administracyjne. Każda decyzja administracyjna podlega zaskarżeniu w dwuinstancyjnym postępowaniu sądowym. Dopóki sąd nie orzeknie, nic nie będzie można z tym zrobić - przekonywał polityk.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Smoliński: Ambasador USA przekroczył swoje kompetencje

Smoliński zarzucił też hipokryzję Unii Europejskiej, która również krytykuje powołanie komisji. Sami powołują komisję ds. badania wpływów. Francuzi powołali podobną komisję do badanie wpływów rosyjskich. Jakoś nie słyszę protestów naszej opozycji, że tam się łamie demokrację. Nie słyszę Amerykanów, żeby protestowali. Nie słyszę z UE protestów przeciw Francuzom - mówił.

Poseł PiS odpowiedział też na pytanie, kto może zostać wezwany przed komisję. Każdy, kto podejmował decyzje, które mogą być kontrowersyjne, gdzie jest podejrzenie działania pod wpływem rosyjskim - mówił. Czy przed komisją staną też politycy PiS-u, w tym premier Mateusz Morawiecki? Nikt nie jest wolny od tego, że może być wezwany przed komisję. Nie ma tutaj żadnych świętych krów - deklarował Smoliński.

Tomasz Weryński zapytał swojego gościa, czy będzie członkiem komisji ds. rosyjskich wpływów. Nie przypuszczam. Jestem członkiem KRS-u, mam w tej chwili inne zajęcia, wiec nie jestem specjalnie zainteresowany pracą w tej komisji. Ale to Sejm będzie decydował. Ustawa przewiduje, że członkami komisji mogą być także osoby z zewnątrz. To będą eksperci, którzy będą wspomagali polityków - odpowiedział Smoliński.

W audycji pojawił się też wątek konfliktu między częścią sędziów Trybunału Konstytucyjnego a Julią Przyłębską. Czy uda się przełamać pat i Trybunał wyda wyrok w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym? Mam taką nadzieję, że personalne animozje sędziów nie będą im przeszkadzały w wydaniu orzeczenia. Powinni się zebrać, wydać orzeczenie i mielibyśmy wtedy sprawę jasną, czy to odblokuje środki z KPO. Źle się dzieje, że Trybunał tego nie robi - powiedział Smoliński.