"Jeżeli będzie twardy opór, to będziemy gotowi do podjęcia również niestandardowych działań, nawet jeżeli ktoś się będzie o to obrażał, ale nie wyprzedzajmy faktów. Starajmy się doprowadzić do tego, żeby jak najwięcej państw wspólnie z nami skutecznie na Niemcy oddziaływały" - powiedział w rozmowie 7 pytań o 7:07 w internetowym Radiu RMF24 wiceszef MSZ Paweł Jabłoński na pytanie Tomasza Weryńskiego o polską reakcję na ewentualny opór Niemiec w kwestii przekazania Ukrainie czołgów Leopard. Jak dodał Paweł Jabłoński, "na tym też polega dyplomacja, że czasami nasi partnerzy nie zawsze chcą pewne działania wykonać, jeśli są poddawani różnego rodzaju perswazjom, presji, to czasami potrafią zmienić zdanie, co już kilka razy się zdarzyło".

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Jabłoński: Będziemy gotowi na niestandardowe działania w kwestii Leopardów

Prowadzący rozmowę zapytał o to, czy deklaracje zwiększonej pomocy militarnej dla Ukrainy mogą oznaczać, że państwa zachodnie mają informacje wywiadowcze dotyczące np. ataku na Kijów. Z tych rzeczy, które mogę powiedzieć publicznie trzeba powiedzieć jedną rzecz jasno: Nie możemy absolutnie niczego wykluczyć. Rosja z pewnością ma bardzo agresywne zamiary i jeżeli pozwolimy jej na to, pozwolimy na to, żeby miała przewagę nad Ukrainą i mogła atakować, to z pewnością będzie chciała to robić. To, że czołgi są przekazywane, to, że dziś są kolejne deklaracje, to ja uważam, że akurat nie jest powodem do niepokoju. Jeśli już coś jest powodem do niepokoju, to jest to niezdecydowanie do tego przekazania sprzętu. Ale dobrze, że taka mobilizacja zaczyna się pojawiać, że coraz więcej państw się na to decyduje, dlatego że im szybciej, im więcej przekażemy czołgów Ukrainie, tym bezpieczniejsza jest także Polska - mówił w rozmowie 7 pytań o 7.07 wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

Jak dodał dyplomata, "istnieje poważne ryzyko, że Rosja będzie chciała ponownie atakować także inne części Ukrainy, dlatego że cały czas mobilizuje dodatkowych rekrutów". Wprawdzie jakość tej armii rosyjskiej widzimy wszyscy, że nie jest najwyższa, ale liczby są duże i tymi liczbami Rosja potrafi po prostu też kompensować te swoje niedostatki techniczne. Także to ryzyko kolejnych ataków cały czas jest bardzo, bardzo duże - mówił Jabłoński. Dodał: "To dobrze, że taka mobilizacja (wśród państw zachodnich do przekazania czołgów Ukrainie - red.) zaczyna się pojawiać, że coraz więcej państw się decyduje. Dlatego, że im szybciej, im więcej przekażemy czołgów Ukrainie, tym bezpieczniejsza jest także Polska" - zaznaczył Jabłoński.

Skąd niezdecydowanie dotyczące przekazania Leopardów?

Gość internetowego Radia RMF24 był pytany o to, dlaczego akurat przy przekazaniu czołgów Leopard pojawiło się niezdecydowanie, głównie wśród Niemców, którzy są producentem tych czołgów. Zdaniem Jabłońskiego może to wynikać z "sympatii". To jest dość złożona sprawa, ale myślę, że jedną z głównych przyczyn jest to, co Rosja przez lata robiła w Niemczech, jak oddziaływała na niemieckie sfery polityczne, przemysłowe, biznesowe, na opinię publiczną, jak korumpowała ludzi na wszystkich możliwych zasadach i używając różnych metod - tłumaczył. Sądzę, że to są sympatie, ale sympatie wykreowane rosyjskimi pieniędzmi - mówił. Jak dodał, "dzisiaj ci ludzie oczywiście nie powiedzą otwarcie, że popierają Rosję". Jest cała masa ludzi, którzy się tego mocno wstydzą, ale realnie działają w taki sposób, żeby Rosji krzywdy zbyt dużej nie zrobić - stwierdził Paweł Jabłoński.

Tomasz Weryński pytał również o to, na czym polega problem dotyczący przekazania czołgów Leopard, skoro do Ukrainy trafił już zachodni sprzęt. Mnie też to trudno zrozumieć. Natomiast jeśli chodzi o argumenty, które są używane, żeby broni nie przekazywać, to od samego początku, od momentu, kiedy doszło do inwazji rosyjskiej, mieliśmy do czynienia z argumentami trudno zrozumiałymi - mówił Jabłoński. Wyjaśniał, że do tej pory używano argumentów, wedle których Ukrainie można przekazywać tylko defensywną broń, która służyłaby do obrony, a nie do ataku: "Słyszeliśmy o jakichś koncepcjach, że jest broń ofensywna i defensywna, że można przekazywać tę drugą, a tej pierwszej już nie". Podczas gdy tak naprawdę każda broń może być używana w różny sposób. Ukraina jest państwem, które zostało zaatakowane, a zatem każda broń, którą jej przekazujemy, jest bronią defensywną, bronią służącą do obrony - mówił Jabłoński. Dodał, że "Ukraina się broni, i ma pełne prawo do tego, żeby się bronić".

Jak zauważył prowadzący rozmowę, wśród tłumaczeń niechętnej postawy wobec przekazywania sprzętu Ukrainie, występuje również kwestia rzekomego nieprowokowania Putina. Putin nie potrzebuje żadnych prowokacji. Jeśli coś prowokuje Putina, to jest to słabość. To widzimy od 11 miesięcy. Putin zaatakował Ukrainę, będąc przekonany, że Ukraina jest słaba, że nie otrzyma wsparcia. Przeliczył się na całe szczęście. Natomiast on działa w taki sposób, że tylko twarde siła może go powstrzymać - argumentował Jabłoński.

Przewodów i Browary

Wiceminister spraw zagranicznych był też pytany o śledztwo w sprawie incydentu rakietowego w Przewodowie na Lubelszczyźnie.

Nie mam bezpośrednich informacji, ono jest objęte tajemnicą. Śledztwo posuwa się do przodu, jest spora część rzeczy już ustalonych - mówił Jabłoński. Jak to się ma do słów wicepremiera Jacka Sasina, który powiedział, że "śledztwo stoi w miejscu w zasadzie od listopada"? Nie wiem. Trzeba byłoby o szczegóły pytać prokuratora - stwierdził wiceszef MSZ.

Tomasz Weryński zapytał swojego gościa o to, czy śmigłowiec, który rozbił się z ukraińskim szefostwem MSW pod Browarami, spadł sam. Myślę, że trzeba to bardzo dokładnie sprawdzić, bo absolutnie nie można wykluczać działań zewnętrznych - powiedział gość rozmowy 7 pytań o 7:07. Paweł Jabłoński stwierdził, że "chyba na to na razie nic nie wskazuje", żeby śmigłowiec został zaatakowany pociskiem czy ładunkiem wybuchowym. Nie można też wykluczyć, że miał miejsce jakiś sabotaż. Rosja już w przeszłości dopuszczała się tego rodzaju działań, więc w takich warunkach, w jakich dzisiaj jesteśmy, z pewnością musi to ewentualność być też brana pod uwagę - mówił Jabłoński.

KPO? "W tej sprawie toczą się też różne zakulisowe gry"

Gość RMF24 był też pytany o to, kiedy w końcu do Polski popłyną pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Prawda jest taka, że w tej sprawie toczą się też różne zakulisowe gry. Są podejmowane zakulisowe działania także przez przedstawicieli niestety polskiej opozycji, którzy wprawdzie w Sejmie bali się blokowania tej ustawy, dlatego też wstrzymali się od głosu w większości, ale jednocześnie cały czas kontaktują się z Komisją Europejską, naciskają na instytucje unijne, żeby Polsce pieniędzy nie wypłacali. Musimy się z tym liczyć, że takie próby po prostu mają miejsce i z pewnością będą miały miejsce, zwłaszcza ten rok jest rokiem wyborczym - stwierdził Jabłoński.

Jaki jest zdaniem wiceszefa MSZ realny termin wypłaty tych środków? Myślę, że jest spora szansa, że te pieniądze zostaną wypłacone w tym roku. Natomiast, co do tego, w jakim to nastąpi miesiącu, trudno powiedzieć - mówił Jabłoński. Na pewno będzie zależało naszej opozycji, żeby Polska była pozbawiona tych pieniędzy przed wyborami, bo oni to robili także bardzo otwarcie głosując w Parlamencie Europejskim za rezolucją przeciwko Polsce. Więc myślę, że do tego będą dążyli także i tym razem - stwierdził Jabłoński.