PO jest bardzo słabą opozycją. Będzie zyskiwała nie dzięki temu, że sama coś więcej potrafi, tylko dzięki temu, że PiS będzie tracił - mówi socjolog Jacek Wódz, gość Kontrwywiadu Kamila Durczoka w RMF FM.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Kamil Durczok: O co idzie gra?

Jacek Wódz:Żebym to ja wiedział?

Kamil Durczok: Gra albo gry… wojenne.

Jacek Wódz: W tej chwili – wydaje mi się – gry idą o to, żeby wyjaśnić elektoratowi PiS-u dlaczego trzeba się zgodzić na koalicję rządową z krytykowaną wcześniej Samoobroną, dlaczego trzeba panu Lepperowi dać stanowisko wicepremiera i dlaczego trzeba wycofać z całego programu PiS-u wszystkie hasła dotyczące sprawiedliwości, rzetelności, przejrzystości, dbania o przestrzeganie prawa, itd., bo to są hasła, które kompromitują Samoobronę.

Kamil Durczok: Jak to jest, że PiS otwiera front za frontem: dziennikarze, bankowcy, środowisko ekonomistów, lekarze, a poparcie nie tylko nie spada, ale wedle tych ostatnich sondaży, nawet kosztem tych mniejszych partii lekko rośnie?

Jacek Wódz: Ja myślę, że to jest przemyślane. Polacy są narodem zawistnym. PiS atakuje te środowiska, które są kojarzone z sukcesem: politycznym, społecznym i często również finansowym. W związku z tym, przeciętny człowiek sobie myśli: „O to właśnie dobrze, że im ktoś powiedział”. Ta zawiść polska to jest rzecz opisywana od wieków.

Kamil Durczok: Nie docenialiśmy tego, jak wielka jest niechęć do tego, co liderzy PiS-u określają mianem III Rzeczpospolitej, do ludzi, którzy tworzyli III Rzeczpospolitą?

Jacek Wódz: Nie. To jest zjawisko przejściowe. Na tym można grać przez pewien czas, ale w momencie, kiedy ludzie – ci, którzy stanowią dzisiaj zaplecze PiS-u, zdadzą sobie sprawę z tego, że gaz zdrożeje im o 15 proc, że tak naprawdę bezrobocie rośnie a nie spada, że ludzie młodzi mają coraz mniej szans na zdobycie jakiejkolwiek pracy, to w tym momencie to się zacznie odwracać. To troszeczkę przypomina taką dobrą grę marketingową, w której zły produkt dobrze się sprzedaje w ładnym opakowaniu. On się jeszcze sprzedaje, tylko że jak się zdejmie to opakowanie to widać, że te buty się rozlatują, mimo że tak pięknie wyglądały i tanio dały się kupić – to jest kwestia czasu.

Kamil Durczok: W takim razie rozumiem, że stawia pan tezę, że to nie jest stabilny elektorat na 4 lata?

Jacek Wódz: Nie, na pewno nie.

Kamil Durczok: To gdzie PiS będzie szukał – pańskim zdaniem – elektoratu, bo zakończenie rządów z 5-procentowym poparciem to nie jest coś, co liderzy PiS-u chcieliby sobie wyobrażać?

Jacek Wódz: PiS jest partią ludzi inteligentnych i oni sobie zdadzą sprawę dosyć szybko, że pewne sposoby działania się zużywają i będą musieli jednak wybrać jedną z dwóch dróg. Jedna droga – powiedziałbym – jest bardziej sympatyczna, druga – bardzo niesympatyczna. Pierwsza droga – sympatyczna, polega na tym, że się zaczną zwracać pomału do tego co umieją, tzn. do definiowania ludzkich problemów. Wielką bolączką polskich partii politycznych jest totalna nieumiejętność definiowania ludzkich problemów. Szczytowym przykładem tutaj jest PO i pan Rokita, który opowiada takie hasła ogólne, widziane z Warszawy – ludzie to mają gdzieś, a on się dziwi, że nie jest kochany i przegrywa wybory. PiS to zrozumiał, więc jeśli PiS pójdzie w tym kierunku, że zacznie definiować, np. zbuduje sobie struktury regionalne i zacznie budować jakieś tam sposoby rozwiązywania ludzi na Śląsku, albo w Lubelskiem, albo na Pomorzu – to w pewnym momencie znajdzie tam szanse.

Kamil Durczok: A ta niesympatyczna droga?

Jacek Wódz: Ta niesympatyczna droga pójdzie w coś, co pobrzmiewa mi bardzo groźnie, tzn. w próbę opanowywania siłowego poprzez organy państwa wszystkich tych, na których można zrzucić winę za nasze niepowodzenie, a więc np. wprowadzanie cenzury, kontroli nauczania – niestety to nam też grozi.

Kamil Durczok: Ale może jest w dużej części elektoratu przyzwolenie na tego typu zachowanie. Może jest tak, że ludzie oddają część swoich swobód obywatelskich po to, żeby państwo było rodzajem regulatora.

Jacek Wódz: Jest pewne przyzwolenie, bo ludzie chcą mieć wreszcie spokój, tylko że historia uczy, że to do niczego nie prowadzi, że to nie rozwiązuje żadnych problemów. W dodatku chcę przypomnieć, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i że pewne reguły europejskie to są reguły, które należy przestrzegać, cenić. Europa już patrzy na nas bardzo krzywym okiem. Opinia Polski dosłownie z miesiąca na miesiąc leci na pysk – jeśli można użyć takiego kolokwializmu. To faktycznie zaczyna być groźne. Zaczniemy być w tej chwili napominani.

Kamil Durczok: Panie profesorze jaką opozycją jest Platforma Obywatelska?

Jacek Wódz: Bardzo słabą.

Kamil Durczok: Będzie zyskiwała czy nie będzie zyskiwała w miarę jak się będzie zużywał PiS, bo rządzenie zawsze zużywa.

Jacek Wódz: Będzie zyskiwała nie dzięki temu, że sama coś więcej potrafi, tylko dzięki temu, że PiS będzie tracił. Platforma ma przed sobą wielkie wyzwanie. Musi po prostu zmienić kierownictwo partii. Pan Tusk – przy całej sympatii dla sympatycznego człowieka – jest człowiekiem zużytym. Natomiast pan Rokita ciągle opowiada to samo, a przy tym ma coś co się w polityce strasznie liczy – on kumuluje porażki, a w polityce trzeba wygrać wybory, a nie przekonać przy stole redaktora Durczoka.

Kamil Durczok: A wybory będą przedterminowe?

Jacek Wódz: Tak, ale nie teraz.

Kamil Durczok: A kiedy? Pokusiłby się pan?

Jacek Wódz: Trudno przewidywać. Ja myślę, że przynajmniej do końca tego roku mamy jeszcze święty spokój.

Kamil Durczok: Dziękuję za rozmowę.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio