Sprawa PZU może trwać latami. To nie jest komisja, która da jakąkolwiek odpowiedź w ciągu dwóch, trzech miesięcy. Nie oczekujmy za dużo - mówi gość porannych "Faktów" RMF socjolog, prof. Paweł Śpiewak.

REKLAMA

Tomasz Skory: Potrafi pan powiedzieć, czym dla polskiej sceny politycznej skończy się powołanie trzeciej komisji śledczej, tej do spraw PZU?

Paweł Śpiewak: Na pierwszy rzut oka skończy się inflacją komisji śledczej. Będziemy wzruszali ramionami – a co mnie to obchodzi? Zacznie się wielkim skandalem pod tytułem Andrzej Lepper. To jest zupełnie niebywała sytuacja, by człowiek, który jest skazany wielokrotnymi wyrokami, który cały czas jest wzywany na posiedzenia sądowe, był jednocześnie sędzią w innych sprawach.

Tomasz Skory: Ale to na razie tylko chciejstwo Leppera.

Paweł Śpiewak: Mówię o członkostwie. Jaka to będzie sytuacja, w której facet jest wzywany jako podsądny, a on przysyła usprawiedliwienie, że nie może dziś przyjechać, by być sądzonym, bo to ja dziś sądzę. To nie jest kompromitacja sądu, ale Sejmu.

Tomasz Skory: Ale na szerszym tle politycznym wygląda to tak, że lewica wyraźnie liczy na przypomnienie awuesowskich układów, kompromitujących część dzisiejszych polityków PO i PiS. Prawica liczy na pogrążenie Marka Belki, czy wykazanie interesowności SLD, który wraca do sprawy akurat tuż przed wyborami, choć było na to parę lat. Kto za sprawę PZU zapłaci więcej, prawa czy lewa strona?

Paweł Śpiewak: Obie strony zapłacą bardzo dużo. Z jednej strony jest sprawa Eureko i układu Krzaklewski-Buzek. Ale proszę spojrzeć na biografię Zdzisława Montkiewicza, który za rządów Leszka Millera był przez wiele lat szefem PZU, przez niego dwóch ministrów poleciało, i on sam w końcu poleciał. W tym wszystkim uwikłane są obie strony, bardzo mocno. Ktokolwiek siądzie do tego stołu i zacznie oglądać, każdy kto był we władzy od roku 1997 będzie miał brudne konto.

Tomasz Skory: Najbardziej na działaniu komisji skorzystają te nowe ugrupowania? Samoobrona, Liga Polskich Rodzin już skorzystała.

Paweł Śpiewak: Ale co ona skorzystała? Tu się toczą nieprawdopodobne bitwy polityczne, idzie o najwyższą stawkę, ale obywatele właściwie nie reagują na to. Punktem ważnym Polaków AD 2004 nie była komisja śledcza, ale zakup 800 tys. samochodów. To było wydarzenie z punktu widzenia biografii ludzkiej. Toczą się walki polityczne, a z punktu widzenia poparcia poszczególnych partii nic się nie zmienia.

Tomasz Skory: To rozjeżdża się z rzeczywistością.

Paweł Śpiewak: Dokładnie. Nie miało to znaczącego wpływu na zachowania wyborcze obywateli. To bardziej zmęczenie niż reagowanie na poszczególne sprawy. Problemem zasadniczym jest to, ile osób weźmie w takiej sytuacji w wyborach. Możliwy udział to jest 40 procent.

Tomasz Skory: Liczy pan na to, że ta komisja zrobi cokolwiek w ciągu tych kilku miesięcy, pozostałych do wyborów?

Paweł Śpiewak: Nie, nie może to jest zbyt złożona materia. Jedni będą wyciągali Krzaklewskiego, to inni będą wyciągali Montkiewicza. To może ta sprawa trwać latami. To nie jest komisja, która da jakąkolwiek odpowiedź w ciągu dwóch trzech miesięcy. Nie jesteśmy pewni, czy komisja orlenowska da jakąkolwiek odpowiedź na pytania, które stawia. Nie oczekujmy za dużo.