Wycofanie się Polski z Iraku byłoby niepoważne – mówi Janusz Reiter, szef Centrum Stosunków Międzynarodowych. Gdyby Polska w tej chwili próbowała zmienić front ws. Iraku, to nie zyskałaby niczyjej przyjaźni, a straciłaby przyjaciół tam, gdzie jeszcze ma - uzasadnia gość RMF.

REKLAMA

Konrad Piasecki: Ta zwodnicza afera, czy raczej afera ze zwodzeniem, to raczej wynika z niezręczności, nieporozumienia czy też jest to zwrot w polskiej polityce zagranicznej.

Janusz Reiter: Ja nie jestem ani rzecznikiem, ani interpretatorem polityki prezydenta Kwaśniewskiego. Natomiast ja myślę tak: dziwiłbym się, gdyby ten niepokój, który się tak mocno wyraził w Hiszpanii, który doprowadził tam nawet do zmiany rządu, a który przychodził przecież z Wielkiej Brytanii, a jeszcze wcześniej z Ameryki, niepokój ten nie doszedł do Polski. A skąd on pochodził i z czego to wynika? Wynika z tego, że teoria, którą stworzono dla uzasadnienia wojny w Iraku, upadła.

Konrad Piasecki: Ale jeśli niepokój, jeśli to jest odzwierciedlenie pewnego trendu, który w Europie coraz wyraźniej się rysuje, to znaczyłoby że nie jest to żadne nieporozumienie, żadne zamieszanie semantyczno-leksykalno-znaczeniowe, tylko to jest jednak pewna zamiana tonacji polskiej polityki.

Janusz Reiter: Nie wykluczam tego. Nie taka, która by oznaczała, że Polska się wycofa z Iraku, bo to byłoby niepoważne i nie podejrzewam, żeby ktokolwiek miał takie intencje. Uważam, że jeśli tak to rozumiano, to jest to wielkie nieporozumienie. Natomiast podejrzewam, że w polskiej polityce będzie taka potrzeba, aby trochę śmielej akcentować nasze odrębne zdanie w stosunku do Ameryki.

Konrad Piasecki: Czyli przy matce naszej Ameryce stoimy, ale nie tak zajadle i zaciekle jak do tej pory?

Janusz Reiter: Trzeba powiedzieć, że Ameryka nie ułatwia swoim sojusznikom zadania, tzn., że nie jest łatwo być sojusznikiem Ameryki. Amerykanie wprawdzie swoich sojuszników chwalą co pewien czas, ale Amerykanie – jak powiedział Churchil – robią na ogół rzeczy słuszne, ale przedtem zrobiwszy wszystko to, co jest niesłuszne.

Konrad Piasecki: Tak, ale amerykańska prasa już zaczyna pisać, że Polska podważa wiarygodność USA, że zaczyna rakiem wycofywać się z koalicji antyirackiej. Ale czy nie jest tak, że do tej pory przyjaciół mieliśmy daleko, a wrogów blisko, a teraz będziemy mieli wrogów i blisko i daleko?

Janusz Reiter: Tak nie będzie, bo tak być nie musi. Amerykańska prasa ma skłonności do trochę pochopnego rozdzielania ciosów, amerykańscy politycy też. Słyszałem takie wypowiedzi kongresmanów - i to takich liczących się - na temat Hiszpanów – pełne lekceważenia i pogardy. Głupota jest to. Jest to najlepszy sposób, żeby stracić Europę do końca. Jeśli będą w ten sposób mówić o Polsce i Polskach, to stracą również Polskę.

Konrad Piasecki: Pana zdaniem to jest tak, że po fiasku, a przynajmniej po braku powodzeń naszej proamerykańskiej polityki, zaczynamy zbliżać się do Europy?

Janusz Reiter: To nie jest dobra płaszczyzna zbliżenia do Europy. Natomiast myślę, że zaczniemy trochę lepiej rozumieć większy sceptycyzm Europejczyków, ale ja uważam, że gdyby Polska w tej chwili próbowała zmienić front ws. Iraku, to nie zyskałaby niczyjej przyjaźni a straciłaby przyjaciół tam, gdzie jeszcze mimo wszystko ma.

Konrad Piasecki: Czyli nie należy tej całej afery rozumieć, jako wycofania z koalicji antyirackiej czy takie potępienie Ameryki, ale po trosze takie mrugnięcie okiem w kierunku naszych europejskich wrogo-przyjaciół – Francuzów, Niemców. Po trosze możemy tak to potraktować?

Janusz Reiter: Myślę, że w tym się wyraża po trosze niepokój polskiej opinii publicznej, która oczekuje, że pewnie ten niepokój politycy będą rozumieli. Ale jeśli - to oczywiście są tylko spekulacje - to byłaby forma wyrażania dystansu wobec Ameryki, to ja bym jej nie potępiał. Ona jest nawet bardzo potrzebna.

Konrad Piasecki: A czy ten dystans rozumieją i przyklasną mu Francuzi i Niemy, czy też będzie tak, że Polska stanie się nielojalnym partnerem dla wszystkich?

Janusz Reiter: Nie ma tu problemu nielojalnego partnera. Nie mogą od nas oczekiwać ani Francuzi, ani Niemcy, że w lojalności wobec nich Polska będzie w tej chwili Amerykę krytykowała. Polska powinna Amerykę tam krytykować, gdzie nie podziela jej argumentów, a nie dlatego aby się przypodobać Francji czy Niemcom.

Konrad Piasecki: A czy nie jest tak, że to przypodobywanie jest nam coraz bardziej potrzebne w obliczu tego, że zostaliśmy sami jak palec w walce o Niceę?

Janusz Reiter: Nie, nie jest nam potrzebne przypodobywanie się komukolwiek. Potrzebna jest nam wiarygodność, potrzebna jest nam dojrzała polityka, która szuka punktów stycznych z interesami innych narodów, która buduje sojusze, koalicje, która tworzy wspólne interesy, a nie taka, która zraża inne narody i która czasami potrzebnie a czasami niepotrzebnie wchodzi w konflikty.

Konrad Piasecki: Czy na bazie budowy wspólnych interesów – jak pan powiedział – można znaleźć jakieś honorowe wyjście z tego nicejskiego pata?

Janusz Reiter: Jeżeli nasi partnerzy w Unii Europejskiej pomogą nam w tym i nie będą chcieli wykorzystać naszej słabości dzisiejszej – a wierzę, że nie będą chcieli – jeżeli my będziemy potrafili to odpowiednio wykorzystać, to myślę, że są duże szanse na to, że będzie taki kompromis pod warunkiem oczywiście, że unikniemy pokusy zupełnie bezsensownego wykrzykiwania że Polska została upokorzona, została pokonana, ponieważ do tego nie ma najmniejszego powodu.