"Nie lubię zakłamania w polityce. Musi być nas stać na to, żeby służba zdrowia nie była obszarem, który obciąża relacje państwo - obywatel. Do sektora zdrowotnego trzeba dosypywać więcej" - mówi wicepremier Janusz Piechociński, proponując w Kontrwywiadzie RMF FM podniesienie składki zdrowotnej. "Dziś jest inny Tusk i inny Schetyna. Kiedyś ścisłe kierownictwo PO było pluralistyczne, dziś mamy osamotnionego premiera. To ma swoje zalety i wady. Dziś funkcjonowanie wewnątrz koalicji jest zupełnie inne" - odpowiada tym, którzy twierdzą że z Waldemarem Pawlakiem jako szefem PSL, było im lepiej.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

25.09 Gość: Janusz Piechociński

Konrad Piasecki: Czy można pozostawać wiceministrem obrony z prokuratorskim śledztwem i podejrzeniem korupcji na głowie?

Janusz Piechociński: Najważniejsze jest to, żebyśmy mieli bardzo czytelny sygnał, czy ten ślad... bo postępowanie jest "w sprawie", nie "przeciwko" - jak jest postępowanie "w sprawie", to mamy inną rzeczywistość niż w przypadku postępowania "przeciwko".

Taki sygnał pan jako wicepremier dostał? Pan wie, o co chodzi w sprawie generała Skrzypczaka?

Na tym etapie jesteśmy w scenariuszu, w którym mamy rezygnację szefa SKW...

Nie rezygnację - odwołanie.

Odwołanie, tak...

...człowieka, który powiedział, że z generałem Skrzypczakiem dzieje się coś niepokojącego.

Ale przypomnę, że coś się wydarzyło w jednej jednostce na Pomorzu. W związku z tym stosowne informacje zostaną przekazane komisji parlamentarnej, która ma nadzór nad służbami.

Ale pan rozumie i ogarnia to, co dzieje się na linii prokuratura - wiceminister obrony - kontrwywiad?

Ja jestem od gospodarki. Wczoraj miałem w trybie utajnionym kolejny zespół energetyczny i w tym obszarze mogę z całą mocą powiedzieć, ze stanem wiedzy, którą mam, i pełnymi materiałami, że ogarniam te kwestie. W obszarze, o który pan pyta, nie mam pełnej wiedzy. Proszę zaprosić stosownych ministrów.

Minister gospodarki też widzi, co się dzieje przy przetargach zbrojeniowych, przy kontraktach zbrojeniowych, przy styku obronności i gospodarki. Dzieje się tam coś niepokojącego?

W tą stronę nie idą - jak się wydaje - zarzuty. Pamiętajmy o tym, że w Polsce mamy znaczne nakłady na armię. Choćby te kłopoty związane z relacjami pomiędzy panem prezydentem a rządem w zakresie 1,95 (procent PKB - roczne nakłady państwa na wojsko - przyp. red.) są powszechnie znane. Więc wokół tak wielkich kontraktów iskrzy. Przypomnę choćby, a teraz już można to powiedzieć, jak iskrzyło w naszych negocjacjach, które prowadziło Ministerstwo Gospodarki z Chinami w sprawie słynnego rosomaka. Te negocjacje zakończyły się pełnym sukcesem i jestem dumny, że moi ludzie stanęli na wysokości zadania.

Czy wiceminister Skrzypczak powinien pozostawać na stanowisku pańskim zdaniem?

Jeśli Skrzypczak pozostaje, to znaczy, że minister obrony narodowej ma do niego pełne zaufanie

To jest do oceny bezpośredniego przełożonego. Jeśli pozostaje, to znaczy, że minister obrony narodowej ma do niego pełne zaufanie.

Panie premierze, czy pańskie pomysły są przez szefa rządu i Platformy traktowane poważnie?

O których pomysłach mówimy?

Pan mówił niedawno, że nie będzie malowanym wicepremier i że oczekuje honorowania własnych pomysłów. Widzę wysyp różnych pomysłów PSL, różnych pomysłów pańskich i nie mam wrażenia, żeby traktowano je serio.

To po kolei.

Zgłosił pan ostatnio ideę zmiany struktury rządu - premier mówi: to nie jest dobry czas na takie rewolucje.

Panie redaktorze, wiąże pan kilka wywiadów z kilku ostatnich miesięcy, a później wyciąga wnioski...

...To się nazywa synteza.

W tej syntezie, żebyśmy byli analityczni. Więc pierwsze: specjalne strefy ekonomiczne, wydłużone do 2026 roku. Zmiana mechanizmu wspierania inwestycji najważniejszych strategicznie dla gospodarki, znaczne poluzowanie - załatwione. Bardzo istotne otwarcie się na potrzeby proeksportowe polskiej dyplomacji, z osobistym zaangażowaniem prezydenta i premiera - za co dziękuję - załatwione.

Czyli liczą się z wicepremierem Piechocińskim.

Jak pan widzi, zespół energetyczny bardzo intensywnie pracuje i te rozstrzygnięcia, które intencyjnie przedłożyliśmy w sprawie OZE, rynku energetycznego, za chwilę przedłużone ustawy będą w parlamencie. Jednoznacznie przesądzone, że Opole V i VI jest potrzebne w systemie energetycznym kraju. Bardzo istotne działania modyfikujące rynek poprzez Urząd Regulacji Energetyki.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego czytam dzisiaj w gazecie (wypowiedź - red.) posła Żelichowskiego, który mówi z nostalgią: "no tak, z Pawlakiem to się Tusk liczył"?

Zapewne poseł Żelichowski, bo tam także Staszek wspomina o tym, że poprzednio to były słynne "czwórki", w których się rozmawiało...

Tak, on siedział z Pawlakiem.

Ale który to był rok? 2007 - kiedy Staszek był przewodniczącym klubu parlamentarnego. Dzisiaj nie jest.

Więc nie wie, co się dzieje.

Wtedy buł inny Tusk, inny Schetyna, dzisiaj mamy osamotnionego premiera

Dzisiaj jest Janek Bury. A poza tym, jest inny Tusk i inny Schetyna. Wtedy w Platformie ścisłe kierownictwo było bardziej pluralistyczne, dzisiaj mamy osamotnionego premiera. Ma to swoje zalety i wady, w związku z tym także wewnątrz koalicji jest zupełnie inne funkcjonowanie.

A uważa pan, że tamten czas był lepszy, czy ten dzisiejszy?

Ten czas jest czasem większych wyzwań, bo wtedy mieliśmy samograj w sprawach społecznych i gospodarczych. Miał ten okres bardzo dobry przez kilkanaście miesięcy rząd PiS, zmarnował to, bo się politycznie zakiwał. Jarosław Kaczyński oddał władzę. Później mieliśmy bardzo dobrą koniunkturę rządu PO-PSL, a w roku 2009 natrafiliśmy na kryzys światowy. A dzisiaj minister gospodarki Janusz Piechociński także w studiu RMF FM mówi: wyzwania są jak nigdy dotąd dlatego, że ożywienie światowe może zostać zabite przez 40 dolarów więcej za baryłkę - nie tylko w wyniku tego, co dzieje się w Syrii.

Mówi pan też o podwyżce składniki na Narodowy Fundusz Zdrowia, czyli na polskie zdrowie.

Nie lubię zakłamania, także nie lubię zakłamania w polskiej polityce i w ramach ciągu pytań, które powinniśmy sobie zadawać - nie tylko my, politycy, ale my - społeczeństwo - musimy odpowiedzieć, na co polskie państwo musi być stać...

I musi być stać na wyższe pieniądze na zdrowie?

Musi być nas stać na to, żeby służba zdrowia nie była najgorszym obszarem, który - nie tylko w sondażach, ale i w życiu - obciąża relacje między polityką a obywatelami. Chcę zwrócić uwagę, że zaproponowałem, byśmy poważnie pomyśleli nad mechanizmem, w którym będziemy pod znaczną kontrolą i potrzebą wzrostu efektywności działania w samym sektorze - jednak byśmy dosypywali do tego sektora co roku niewielkie pieniądze ponad inflację.

Ale widzi pan, że to jest worek bez dna, że my dosypujemy od lat, że w ciągu ostatnich lat o kilkadziesiąt miliardów zwiększyły się nakłady na służbę zdrowia.

Workiem bez dna można nazwać każdy obszar Polski. Można powiedzieć tak "ile jeszcze wydacie na autostrady, żeby wreszcie były?", ale tu i tam one są i to widzimy. "Ile musicie jeszcze wydać na te obwodnice, żeby nie było problemu obwodnic?" No w tej chwili rząd ma dodatkowo jeszcze te 11 ogłosić, ale wiemy o tym, że jeszcze 75 w skali kraju to jest takie minimum minimorum, na który oczekują obywatele. W związku z tym, w każdym obszarze można powiedzieć, że to są worki bez dna, stąd w polityce, także w relacjach ze związkami zawodowymi jest potrzeba poważnej rozmowy i konsensusu.

To a propos związków zawodowych - czy to PSLowski minister powinien pozostawać szefem komisji trójstronnej?

Ja myślę, że to nie jest kwestia tylko personaliów, chociaż ze zdumieniem przyjąłem, że ten, który dał najwięcej serca, życzliwości, czasu, czyli młody, zdolny minister Kosiniak-Kamysz stał się w tym politycznym sporze związki zawodowe - rząd, jakby swoistym kozłem ofiarnym.

Ale mówią "to jest bezradny facet, bezsilny. My z nim rozmawiamy, a on nic nie umie załatwić w rządzie".

Po pierwsze dobrze by było, żebyśmy my w postrzeganiu komisji trójstronnej także po stronie związkowców nie myśleli, że to jest ring, na którym jest tylko rząd i związkowcy. Przypomnę, że mechanizm komisji trójstronnej miał polegać na tym, że ścierają się racje pracodawców, związkowców, związkowców z pracodawcami, a rząd jest swoistym tylko współtwórcą kompromisu.

Ale to nie jest tak, że zmarnuje się ten Kosiniak w starciach ze związkowcami?

Teraz to nigdzie nie ma lekko i jak pan sądzi, że jak premier, czy może prezydent wejdzie do komisji trójstronnej to łatwiej będzie rozmawiać z panem Guzem czy z panem Dudą, to muszę panu powiedzieć, że jest to marne myślenie o skuteczności takiej zmiany.

A pan też widzi w Kosiniaku przyszłego lidera PSL?

Adam Hofman- jego kariera niepokoi zwrotem i pójściem w taką pustkę i próżniacze, celebryckie postawy

Tak jak i mówię o tym, że jest tutaj kolejka szersza, patronuje tej grupie trzydziestoparolatków, oni są bardzo potrzebni w ogóle w polskiej polityce. Może poza Adamem Hofmanem, bo ta kariera mnie niepokoi zwrotem i pójściem w taką pustkę i takie próżniacze, celebryckie postawy i zachowania, już nie mówię o treści wypowiedzi... ale PSL ma tę grupę bardzo ciekawych ludzi - Kosiniak-Kamysz...

A to on będzie tym delfinem namaszczanym przez pana?

Nie, wie pan, my jesteśmy wewnętrznie demokratyczną partią, po pierwsze trzeba chcieć być prezesem PSL, a po drugie trzeba potwierdzić to w demokratycznym starciu na kongresie. Zwracam uwagę, że jest kilku ciekawych marszałków i wicemarszałków - Jaruga, Hetman, Kulczak...

Więc będzie dobrze z przyszłością PSL?

Druga linia, która za chwilę będzie pierwszą linią, najpóźniej w 2015 roku będzie w parlamencie - zobaczycie, ile wniesie entuzjazmu, młodości, dynamiki już o kompetencjach nie wspomnę, bo ci ludzie posiadają duże kompetencje do polskie polityki centralnej.