Myślę, że podpadłem komuś za całokształt, za pewną filozofię prowadzenia biznesu, za wyznawanie wartości, które dzisiaj w Polsce są mało popularne: w postaci starania się być uczciwym, prowadzić uczciwie biznes i piętnować korupcję - mówi Roman Kluska, były prezes Optimusa.

REKLAMA

Konrad Piasecki: Panie prezesie komu i czym pan tak bardzo podpadł, że zajęły się panem urzędy skarbowe, prokuratury, sądy i Centralne Biuro Śledcze?

Roman Kluska: Dziś na ten temat mogę popatrzeć spokojnie. Myślę, że to było podpadnięcie za całokształt, za pewną filozofię prowadzenia biznesu, za wyznawanie wartości, które dzisiaj w Polsce są mało popularne: w postaci starania się być uczciwym, prowadzić uczciwie biznes i piętnować korupcję.

Konrad Piasecki: A komu tak bardzo te wartości były nie w smak, że napuszczono na pana plutony tajne, widne i bezpłciowe?

Roman Kluska: Myślę, że chyba największa część tej tajemnicy spoczywa za bardzo dziwnym telefonem, kiedy najpierw nastąpiła akcja zgnębienia poprzez CBŚ, zabranie samochodów przez wojsko, zabranie majątku; zgłasza się tajemnicza osoba, która mówi: „Ja mogę wszystko, jeżeli pan spełni warunki to sprawa będzie od ręki umorzona”. Myślę, to jest chyba sedno tej całej sprawy. Ponieważ ja nie podjąłem rozmowy, nawet nie zechciałem się dowiedzieć jakie to warunki to dostałem przez informatorów informację: „Pana sprawa się nigdy nie skończy”.

Konrad Piasecki: Panie prezesie, ale to brzmi niemal jak afera Rywnia. Najpierw przygotowuje się pole do szantażu, potem przychodzi człowiek, który oferuje pomoc w całej tej sprawie. Brakuje tylko, żeby zażądał 17,5 miliona dolarów.

Roman Kluska: W jakiś sposób to obrazuje stan dzisiejszej Polski, ale to co dzisiaj się stało myślę, że jest silnym światłem pokazującym, że jest nie tylko zło, ale jest także sprawiedliwość i wielu ludzi w Polsce, którzy są obecnie w podobnej sytuacji jak ja myślę, że mają dzisiaj swoje święto również.

Konrad Piasecki: A czy pana zadaniem ta cała pańska sprawa rozgrywała się na niskim jakimś urzędniczym poziomie takich drobnych cwaniaczków, czy wręcz przeciwnie były w to zaangażowane jakieś grupy trzymające władze?

Roman Kluska: Jeżeli popatrzymy, że w mojej sprawie uczestniczyły cztery resorty, w gnębieniu mojej osoby, działające razem bardzo precyzyjnie, to odpowiedź nasuwa się sama.

Konrad Piasecki: Pan kiedyś mówił, że pańskie działania mogły być źle widziane w kręgach lewicowej władzy. Lewicowej władzy najwyższej?

Roman Kluska: Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Nie potrafię też odpowiedzieć na pytanie co do pochodzenia politycznego, dlatego, że nikt mi się nie przedstawiał. Natomiast jest pewne, że te struktury zła, które powstały, działają i gnębią bardzo wiele firm, bardzo wielu biznesmenów. Myślę, że nie są takie jednoznaczne co do identyfikacji politycznej.

Konrad Piasecki: Czy one są anonimowe?

Roman Kluska: Można oczywiście zrobić teraz śledztwo kto, gdzie i jaki dokument w mojej sprawie przygotowywał. Ja myślę, że być może trzeba, żeby tym się zajęły właściwe organy. Natomiast popatrzmy na sedno sprawy. Większość przedsiębiorców w Polsce zamiast myśleć o walce konkurencyjnej, o jak najlepszym produkcie, o jak najlepszej usłudze, o tym żeby towar był tańszy, dwie trzecie lub więcej swojego czasu poświęca na zadręczanie się różnymi dziwnymi sprawami z wymiarem podatkowym czy wymiarem sprawiedliwości.

Konrad Piasecki: A nie czuje się pan jak kozioł ofiarny?

Roman Kluska: W pewnym sensie tak. Dobrze, że padło jednak na mnie, dobrze, że sprawa się tak potoczyła jak się potoczyła, nawet z tymi wszystkimi komentarzami i fajerwerkami. Może to da i decydentom i społeczeństwu coś do myślenia i powstanie jeden zdecydowany opór przeciwko takiemu stanowi rzeczy jaki mamy.

Konrad Piasecki: A czy nie jest tak, że trafiło akurat na pana, dlatego że pan jest po prostu mało ustosunkowany, że pan się nie przyjaźni z politykami, a klucz do świata polityki to jest dzisiaj klucz do szczęśliwości biznesmena.

Roman Kluska: W tym jest dużo prawdy, ale przecież czy w gospodarce wolnorynkowej nie chodzi o to, żeby przedsiębiorcy byli przedsiębiorcami a nie działali w jakichś układach politycznych. Przedsiębiorca ma dbać o swoją firmę, ma rozwijać swoje produkty, swoje usługi, dawać zatrudnienie, satysfakcje pracownikom, wygrywać na rynkach zagranicznych, tworzyć pomyślność swojej firmy i swojego kraju. To jest jego zadanie a nie uczestniczenie w układach. Myślę, że o taki zdrowy biznes powinniśmy się bić jako całe społeczeństwo.

Konrad Piasecki: Inni biznesmeni są lepiej ustosunkowani niż pan?

Roman Kluska: Są tacy, natomiast jest to zdecydowana mniejszość moim zdaniem i to, że niektórzy wchodzą w te układy, by ratować własne firmy, by zapewnić pracę swoim pracownikom ja bym ich w dużej większości za to nie winił. Po prostu oni jak mogą tak starają się sobie radzić w obecnej sytuacji. Odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą, ci którzy stworzyli takie prawo, takie instytucje i zniewalają tą rzetelną część polskiego biznesu, która jest w większości.

Konrad Piasecki: Dziękuje za rozmowę.

Foto Krzysztof Musiał RMF