Co nas czeka po wyborach? Ciągły kryzys na linii prezydent-rząd czy współpraca? - pyta w Kontrwywiadzie Kamila Durczoka w RMF FM Lech Kaczyński. Ja to współpraca, a to, co w tej chwili mówi Donald Tusk, to jest ciągły kryzys - dodaje.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Kamil Durczok: W Częstochowie ostatnie godziny kampanii spędza Lech Kaczyński, kandydat na urząd prezydenta. Panie prezydencie, dzisiaj w „Fakcie” Stefan Niesiołowski pisze, że to Donald Tusk, a nie pan ma znacznie większe prawo do mówienia, że jest kontynuatorem tych idei, o które walczyła Solidarność. Czy pan spróbuje przekonać jakoś Stefana Niesiołowskiego, że się myli?

Lech Kaczyński: Stefan Niesiołowski od dawna jest, z powodów mi bliżej nieznanych, moim i mojego brata zaciekłym wrogiem. Natomiast myślę, że on się myli w sposób zasadniczy, choćby jeżeli weźmiemy życiorys Donalda Tuska i mój. Donald Tusk bez wątpienia jest człowiekiem opozycji od końca lat 70., ale człowiekiem Solidarności, członkiem najwyższych władz podziemia Solidarności, Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej, później Krajowej Komisji Wykonawczej, w końcu wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej - byłem ja. Gdy w połowie lat 80. toczyła się dyskusja w podziemiu, czy Solidarność jest jeszcze aktualna, czy ostateczny kryzys komunizmu, to będzie kryzys, w którym weźmie udział ten związek zawodowy i ruch społeczny, to Donald Tusk i ja mieliśmy odmienne zdanie. Ja, że „tak”, a Donald Tusk – „nie”.

Kamil Durczok: Stefan Niesiołowski chyba bardziej myśli o tym, co działo się w tej kampanii, bo pisze, że „sprawa Kurskiego czy korzystanie z pomocy ojca Rydzyka, który kłamie, szkaluje niewinnych ludzi i opluwa Polskę, pokazuje, że determinacji w walce o czystość i prawdę brakuje Lechowi Kaczyńskiemu”. Czy pan myśli dzisiaj, że zaangażowanie Jacka Kurskiego w prace pańskiego sztabu to był błąd?

Lech Kaczyński: To jest zupełnie inna sprawa. Jacek Kurski miał pewne osiągnięcia, jeśli chodzi o pracę w tym sztabie. Chciałbym przypomnieć o występach pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, o owych konferencjach. Jacek Kurski został usunięty, a pani Hanna Gronkiewicz-Waltz w dalszym ciągu jest czołowym działaczem Platformy Obywatelskiej. To jest zasadnicza różnica.

Kamil Durczok: Czy pan jest lepszym kandydatem na urząd prezydenta niż Donald Tusk? Inaczej, czy Donald Tusk byłby gorszym prezydentem niż pan?

Lech Kaczyński: Jeżeli staję w tej chwili do konkurencji z Donaldem Tuskiem, to tak w tej chwili uważam. Mam większe doświadczenie państwowe. Jestem politykiem, który nie zmienia co godzinę poglądów, jak choćby Donald Tusk ostatnio w sprawie płatnych czy bezpłatnych uczelni. Już nie mówiąc o wielu innych sprawach.

Kamil Durczok: A liberał to dla pana ktoś gorszy albo groźny?

Lech Kaczyński: Wolno mieć przekonania liberalne, tak jak każde inne. Natomiast sądzę, że przekonania liberalne u prezydenta Rzeczpospolitej są w tej chwili niebezpieczne. Co nie oznacza, że nie może być partii liberalnej – jest przecież Platforma Obywatelska; że nie wolno mieć tego typu przekonań. Wolno mieć różne przekonania, byleby przekonania liberalne nie miały charakteru przestępczego.

Kamil Durczok: Walka o prezydenturę zdominowała życie polityczne w Polsce, ale wczoraj zebrał się po raz pierwszy Sejm i nie wyłonił ani marszałka, ani prezydium. Czy pańskim zdaniem Andrzej Lepper powinien zostać wicemarszałkiem Sejmu?

Lech Kaczyński: To nie jest moja sprawa. Ja nie jestem, w przeciwieństwie do Donalda Tuska, liderem partii, więc nie mam tego problemu. Jeśli natomiast idzie o normalne zasady, to na ogół partie polityczne wysuwają swoich kandydatów na wicemarszałków. Ja nawet nie wiem, czy Samoobrona wysunęła kandydaturę Andrzeja Leppera czy nie, bo jestem zajęty od rana do późnego wieczoru kampanią wyborczą. Natomiast mogę powiedzieć tylko tyle, że istotnie zdominowała, ale tutaj należałoby zadać pytanie ciągle urzędującym władzom, bo to ich decyzje spowodowały, że tak niefortunne są terminy wyborów prezydenckich.

Kamil Durczok: Ale to jednak jest istotna sprawa w kontekście tego, że we wtorek Andrzej Lepper wezwał swój 15-proc. elektorat, żeby głosował na pana. Dlatego chciałbym od pana jednak usłyszeć, czy Andrzej Lepper jest osobą, która powinna piastować stanowisko wicemarszałka Sejmu?

Lech Kaczyński: Ja już odpowiedziałem panu na to pytanie. Natomiast mogę też powiedzieć, że mnie poparł Andrzej Lepper, a Donald Tusk bardzo często mówił, że nie będzie dzielił Polaków na lepszych i gorszych, a jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że ci, którzy słuchają radia Maryja, są zwolennikami Andrzeja Leppera, to druga kategoria. Ja tak do tego nie podchodzę. Natomiast jeżeli chodzi o sprawę owego poparcia, to ja bym na pana miejscu, gdybym miał program z panem Tuskiem, zapytał o poparcie Jerzego Urbana i jego salonu…

Kamil Durczok: Będzie okazja, już niedługo…

Lech Kaczyński: …czy Leszka Millera, który bez obrzydzenia opowiedział się za Donaldem Tuskiem. To jest, jak sądzę, ta jedna z moich przewag nad moim partnerem. Jak widać, pewna grupa ludzi, która miała w Polsce olbrzymie wpływy i te wpływy nie były dla dobra kraju wykorzystywane, liczy na Donalda Tuska. Uważa, że lepiej będzie dla nich, jeżeli Donald Tusk zostanie prezydentem i to jest sprawa, która – jak sądzę - ma istotne znaczenie.

Kamil Durczok: TNS OBOP dla „Faktu” w poniedziałek dawał Tuskowi 57 proc, panu 43 proc; w środę Tuskowi 54 proc a Lechowi Kaczyńskiemu 46 proc; a dzisiaj daje 53 proc. Donaldowi Tuskowi i 47 proc. panu. Czy pan zdąży do niedzieli przegonić Donalda Tuska?

Lech Kaczyński: Na to w niedzielę odpowiedzą wyborcy. Ja robię wszystko, żeby tak było, bo jestem naprawdę bardzo głęboko przekonany, że to leży w interesie naszego kraju z różnych powodów, choćby dlatego, że ja będę z rządem współpracował. Donald Tusk już zapowiadał, że jego główne zadanie, to okiełznanie najsilniejszej, zgodnie z wolą wyborców, partii w parlamencie. Czy ciągły kryzys na linii prezydent-rząd czy współpraca? Ja – współpraca, a to co w tej chwili mówi Donald Tusk, to jest ciągły kryzys.

Kamil Durczok: Dlaczego chce być pan prezydentem?

Lech Kaczyński: Dlatego, żeby zmienić Polskę, oczywiście nie w raj, co 100 razy już powtarzałem, bo raju na tej ziemi nie ma. Tutaj, kiedy jestem tuż obok klasztoru, czuć to najmocniej. Natomiast trzeba Polskę poprawić. Polska może się znaleźć w stanie znacznie lepszym, niż jest w tej chwili. Polskie państwo może być sprawniejsze. Różnego rodzaju patologie mogą być ograniczone w sposób zasadniczy. Pewne plagi społeczne z bezrobociem i przestępczością na czele, mogą ulec znacznemu zmniejszeniu i tym samym przeciętnie ludziom będzie się w Polsce żyło lepiej. Bardzo istotną sprawą jest też stanowczość w polityce międzynarodowej i skończenie z przekonaniem, że polscy politycy są z plasteliny, a jeżeli tak nie jest, to w takim razie po stronie naszych silniejszych partnerów pojawia się zniecierpliwienie.

Kamil Durczok: Wszystko będzie jasne w niedzielny wieczór, najpóźniej w poniedziałek…

Lech Kaczyński: Mam nadzieję, że będzie jasne, że już tak nie będzie, jeśli chodzi o polskich polityków.

Kamil Durczok: Lech Kaczyński czy Donald Tusk? Dziś Lech Kaczyński w Kontrwywiadzie RMF FM. Bardzo dziękuję.

Lech Kaczyński: Dziękuję.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio