Myślę, że premier, czekając do finału referendum, podjął próbę wyjścia z kłopotów, w których się znalazł - mówi Wiesław Kaczmarek, b. minister skarbu. Zobaczymy, czy to będzie próba skuteczna - dodaje gość Faktów RMF.

REKLAMA

Konrad Piasecki: Czy pańskim zdaniem ten wzrost politycznego ciśnienia, który funduje nam od wczorajszego wieczora Leszek Miller, ocali jego premierowski fotel?

Wiesław Kaczmarek: Leszek Miller zaskoczył dzisiaj znaczną część Zarządu i Rady Krajowej, zgłaszając - w sposób dość taki oszczędny w opisie - ileś punktów związanych z najbliższą aktywnością polityczną, myślę kilku miesięcy.

Konrad Piasecki: Ale czy pana zadaniem cel tego jest jasny, prosty i oczywisty, czyli ocalenie fotela?

Wiesław Kaczmarek: Cel jest chyba oczywisty, z resztą to powiedział w końcowym wystąpieniu, że trzeba przeciąć te wszystkie spekulacje, bo chyba od kilku miesięcy praktycznie każde doniesienie medialne, każda debata polityczna kończyła się pytaniem, czy premier ma prawo sprawowania swego mandatu?

Konrad Piasecki: A ma prawo?

Wiesław Kaczmarek: Korzysta z naturalnego, tzn. prawa zapisanego w konstytucji, czyli chce poprosić parlament o udzielenie wotum zaufania, co – mam nadzieję – przetnie spekulacje. Chociaż, znając polityków, ich zawziętość, pewnie to ciśnienie spadnie, jeśli wotum będzie skuteczne, ale pewnie znowu wróci, jeśli nie nastąpi zmiana w notowaniach opinii publicznej, bo to jest chyba dziś taki główny motyw do prowadzenia tych spekulacji, czy przy tak niskich notowaniach postrzeganie premiera i rządu, ten rząd powinien pełnić swoją misję, czy należy szukać innego rozwiązania. Tu można powiedzieć, że obserwujemy pewien pojedynek, ja bym powiedział - może zbyt przewrotnie - pomiędzy dwoma pałacami, bo właściwie wniosek o skierowanie sprawy do parlamentu i postawienie wotum zaufania dla rządu, oznacza jakby wyłączenie z pewniej gry mediacyjnej pana prezydenta.

Konrad Piasecki: Powiedzmy wprost, zagranie prezydentowi na nosie.

Wiesław Kaczmarek: No tego bym nie użył, ale tutaj jakby premier postawił swoje warunki i zaprezentował swój scenariusz, mało tego, chce go realizować na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

Konrad Piasecki: Czy pańskim zdaniem ten plan polityczny premiera, to będzie plan skuteczny? Uda mu się ocalić w ten sposób fotel?

Wiesław Kaczmarek: On się opiera o bardzo nikłą, ale występującą dzisiaj przewagę, uzyskiwaną we wszystkich głosowaniach.

Konrad Piasecki: Jerzy Jaskiernia mówił, że to jest taka bardzo karkołomna gra polityczna. Może się nie powieść?

Wiesław Kaczmarek: To jest ryzykowna gra. Ona w dużej mierze opiera się na silnej mobilizacji po stronie formacji, która tworzy dzisiaj koalicję mniejszościową, przy założeniu, że opozycja „niezborna” nie stawi się w komplecie i w ten sposób przegra głosowanie, nazywając sprawę po imieniu, co widać było po kilkudziesięciu głosowaniach, które oglądaliśmy w parlamencie.

Konrad Piasecki: Dzisiaj obserwując Leszka Millera, miał pan poczucie, że to jest taki szef partii, szef rządu, jakie chce pan mieć?

Wiesław Kaczmarek: Pewnie po dniu wczorajszym, ja, słuchając dziś Leszka Millera, miałem wrażenie, że jesteśmy w dobrych czasach, kiedy był liderem opozycji i kiedy formułował programy czy oczekiwania, kiedy zaczynaliśmy kampanię wyborczą i tuż po wyborach, kiedy obserwowaliśmy okres takiego wyciszania się, powiedziałbym zniechęcenia, braku tej energii, tej dynamiki, która zawsze towarzyszyła premierowi Millerowi. Dzisiaj zobaczyłem go po raz wtóry w takiej dobrej formie medialnej.

Konrad Piasecki: Czy pańskim zdaniem tę nową energię polityczną Leszka Millera przetrwa Grzegorz Kołodko? Bo z tego, co dzisiaj mówił szef rządu i jego otoczenie, wygląda na to, że nie.

Wiesław Kaczmarek: Było dzisiaj parę rzeczy, które zaskoczyły nawet uważnego i wnikliwego obserwatora sceny politycznej, czy nawet uczestnika. To jest kwestia kontynuacji z początku roku zmiany struktury zarządzania państwem w sferze gospodarki, najpierw mieliśmy połączenie działalności ministerstwa pracy z gospodarką, dzisiaj właściwie premier zapowiedział w sposób publiczny przesunięcie dużej części kompetencji ministra finansów na rzecz ministra gospodarki i pracy, co w konsekwencji oznaczałoby, że to jest nowy szef gospodarczy rządu i osoba odpowiedzialna za politykę gospodarczą rządu, czyli kosztem ministra finansów.

Konrad Piasecki: A Grzegorz Kołodko to wytrzyma, czy nie?

Wiesław Kaczmarek: To jest dobre pytanie do pana premiera Kołodko.

Konrad Piasecki: A z tego, co pan zna pana Grzegorza Kołodko?

Wiesław Kaczmarek: Myślę, że jest osobą, która ciężko przyjmuje takie komunikaty prasowe, że „oto zmieniłem Ci zakres obowiązków”. Więc nie wiem jaka będzie reakcja, ale ta reakcja może być każda dopuszczalna, ponieważ w niektórych działaniach pan premier Kołodko jest osobą trudno przewidywalną.

Konrad Piasecki: A pana zdaniem Grzegorz Kołodko wytrzyma ten pomysł podatku liniowego, bo to chyba nie jest jego propozycja?

Wiesław Kaczmarek: Premier zastosował tu pewien trick, ponieważ premier powiedział „podatek liniowy – tak”, ale postawił 3 warunki.

Konrad Piasecki: I w tych warunkach tkwi diabeł, jak w każdym szczególe?

Wiesław Kaczmarek: Tak, bo jeśli przychody mają być takie same, jak obecnie, czyli nic nie odbędzie się na zasadzie uszczerbku przychodów budżetu państwa, że jeśli nie odbędzie się to kosztem osób najbiedniejszych w Polsce, oraz że w sposób istotny i radykalny zmieni się polityka pieniężna, będzie przyjazna temu, co głosi rząd, no to jak któryś z tych warunków nie zostanie spełniony, to o podatku liniowym porozmawialiśmy jako o pewnym ćwiczeniu intelektualnym.

Konrad Piasecki: Czyli pustosłowie?

Wiesław Kaczmarek: Nie wiem czy pustosłowie, ale pewne zaproszenie do dyskusji.

Konrad Piasecki: To już koniec kłopotów Leszka Millera, czy nie?

Wiesław Kaczmarek: Myślę, że premier, czekając do finału referendum, podjął próbę wyjścia z kłopotów, w których się znalazł. Przypuszczam, że trochę na własną prośbę, odkładając ileś decyzji i zobaczymy, czy to będzie próba skuteczna.