Krzysztof Ziemiec pytał w RMF FM Jarosława Gowina czy możliwe jest, że rząd przyzna nauczycielom podwyżkę w wysokości tysiąca złotych. "To jest niemożliwe. Powtarzamy to - my, przedstawiciele rządu - przez wiele tygodni. Który rząd, gdyby miał możliwość zapobieżenia strajkom w szkołach, wahałby się przed podniesieniem wynagrodzeń? Musimy być odpowiedzialni, nie możemy pójść drogą Rumunii, która równocześnie gwałtownie obniżyła podatki. Wtedy biłem rządowi rumuńskiemu brawo, ale następnie równie radykalnie zaczął podnosić świadczenia socjalne o 50 proc., emerytury o 30 proc., wynagrodzenia w sferze budżetowej w jednym roku o 20 proc., w drugim roku o 20 proc. Efektem jest głęboki kryzys rumuńskiej gospodarki. Takiego scenariusza nikt w Polsce sobie nie wyobraża" - zaznaczył Jarosław Gowin.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Gowin o „piątce Kaczyńskiego plus”: Nie będzie chodziło o kolejny transfer społeczny

Dopytywany jaki jest plan rządu w sprawie strajku nauczycieli, skoro niemożliwe jest zrealizowanie postulatów belfrów, tłumaczył: Propozycję przedstawiliśmy nauczycielskim związkom zawodowym (...). Na więcej w tym momencie polskiego budżetu nie stać. Nasz plan "B" polega na tym, że egzaminy się odbędą niezależnie od tego czy środowisko nauczycielskie będzie strajkować, czy nie.

Propozycja Kaczyńskiego propozycją bezkosztową

Mogę tylko powiedzieć, że tym razem nie będzie chodziło o kolejny transfer społeczny. To będzie propozycja z innego obszaru - tak na pytanie o to, co będzie stanowić nową propozycję Prawa i Sprawiedliwości, która ma zostać ogłoszona na sobotniej konwencji partii, odpowiedział w RMF FM Jarosław Gowin.

Wicepremier zdradził też, że jego zdaniem "piątka Kaczyńskiego" wyczerpuje możliwości budżetowe. Sądzę, że bezkosztowa, a mówiąc już całkiem serio, te transfery społeczne, które zapowiedzieliśmy, ta tak zwana "nowa piątka Kaczyńskiego’" wyczerpuje możliwości budżetowe na ten rok. My teraz - jako państwo - powinniśmy się skoncentrować na tym drugim silniku rozwoju obok konsumpcji. Tym drugim, równie ważnym, a równie ważnym czynnikiem rozwoju są inwestycje i potrzebujemy tworzyć warunki do dużo szybszych inwestycji - komentował.

Koalicja "się trzyma"

Jednym z tematów poruszonych przez Krzysztofa Ziemca była też kwestia koalicji Zjednoczonej Prawicy. "Koalicja się trzyma, przez cztery już blisko lata naszych rządów nie było żadnych poważnych tarć. Oczywiście są różnice zdań - nawet jeżeli chodzi o tę piątkę, bardzo się cieszę, że obniżamy podatki. To jest element programu Porozumienia, ale ja proponowałem, żeby zamiast kilku różnych, trzech ulg, wszystkie te ulgi skumulować w obniżeniu kosztów pracy tak, żeby w Polsce bardziej opłacało się pracować. Potrzebujemy rąk do pracy, to jest warunek dalszego dynamicznego rozwoju gospodarki" - zapewnił minister.



Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Gość: Jarosław Gowin

Krzysztof Ziemiec, RMF FM: Panie premierze, od wczoraj wiemy, że dzisiaj mamy poznać "piątkę Kaczyńskiego plus". Proszę nam powiedzieć nam, słuchaczom RMF-u, co to jest ten plus?

Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego: Panie redaktorze, gdy pański kolega ma news, to pan podaje ten news przed nim na antenie? Mogę tylko powiedzieć jedno, że tym razem nie będzie chodziło o żaden transfer społeczny, to będzie propozycja z innego obszaru.

Bezkosztowa?

Sądzę, że bezkosztowa, a mówiąc już całkiem serio - te transfery społeczne, które zapowiedzieliśmy, ta tak zwana "nowa piątka", albo jak pan to określił "piątka Kaczyńskiego" wyczerpuje możliwości budżetowe na ten rok. My teraz, jako państwo, jako społeczeństwo powinniśmy się skoncentrować na tym drugim silniku rozwoju, tym obok konsumpcji, równie ważnym, a może nawet ważniejszym silnikiem rozwoju są inwestycje i potrzebujemy tworzyć warunki do dużo szybszych inwestycji, niż w ostatnich latach.

Czyli ułatwienia dla przedsiębiorców, dobrze rozumiem pana intencje? To będzie ten plus?

Potrzebujemy wielkich inwestycji w infrastrukturę, w energetykę, w oświatę, w naukę, w szkolnictwo wyższe. Żeby te inwestycje były możliwe, trzeba rzeczywiście upraszczać prawo gospodarcze, usuwać bariery, inwestować w nowoczesne technologie.

A może ten plus panie premierze to będzie tysiąc złotych dla nauczycieli?

To jest niemożliwe. Powtarzamy to my, przedstawiciele rządu od wielu tygodni. Który rząd, gdyby miał możliwość zapobieżenia strajkom w szkołach, wahałby się przed podniesieniem wynagrodzeń? Ale musimy być odpowiedzialni, nie możemy pójść drogą Rumunii, która równocześnie gwałtownie obniżyła podatki - wtedy biłem rządowi rumuńskiemu brawo - ale następnie, równocześnie zaczął radykalnie podnosić świadczenia socjalne, o 50 procent, emerytury o 30 procent, wynagrodzenia w sferze budżetowej w jednym roku 20 procent, w drugim roku 20 proc. - efektem jest głęboki kryzys rumuńskiej gospodarki. Takiego scenariusza nikt w Polsce sobie nie życzy.

Ale tutaj możemy mieć panie premierze kryzys edukacyjny, bardzo poważny z punktu widzenia nowego, młodego pokolenia, które za chwilkę wejdzie w to dorosłe życie. Skoro pan mówi, że nie będzie tego tysiąca, to jaki jest plan "B" rządu? Z czym przyjdziecie na poniedziałkowe rozmowy?

Pewne propozycje przedstawiliśmy nauczycielskim związkom zawodowym. Podwyżka, która była planowana od początku 2020 roku może być przesunięta na wrzesień roku obecnego.

Ale to wciąż za mało.

Na więcej w tym momencie polskiego budżetu nie stać. Nasz plan "B" polega na tym, że egzaminy się odbędą, niezależnie od tego czy środowisko nauczycielskie będzie strajkować, czy nie.

Będą zmiany w rządzie w kwietniu?

To jest pytanie nie do wicepremiera, tylko do premiera. Mateusz Morawiecki zapowiedział dwa tygodnie temu na antenie Polsatu, że w najbliższych kilkunastu dniach, a więc pewnie całkiem niedługo, zapowie, jakie są jego plany.

A kto może wchodzić w grę, proszę nam powiedzieć? Pan, jako wicepremier, coś musi przecież wiedzieć.

Panie redaktorze, a kogo zamierza zwolnić redakcja RMF FM? O takich rzeczach żaden minister nie będzie spekulował, bo byłoby to całkowicie nie fair.

Pan będąc na Kopcu, na pewno wie więcej, niż my tutaj w Warszawie. Może chodzi o minister Zalewską, w związku z tym, co dzieje się w szkołach, wiele osób mówi, że ona powinna odejść?

Pani minister Zalewska wykonała zadanie, jakie postawiły przed nią władze Prawa i Sprawiedliwości, czyli przeprowadziła bardzo głęboką i bardzo szybką reformę. Myślę, że reformę nieodwracalną, niezależnie od tego, jak się ocenia skutki.

Opozycja mówi o "deformie".

Ja byłem zawsze zwolennikiem powrotu do 4-letniego liceum. Od dawna było też rzeczą jasną i zapowiadaną, że minister Zalewska po tym, jak w 2015 roku zrezygnowała z objęcia stanowiska eurodeputowanego, będzie otwierać listę dolnośląską Zjednoczonej Prawicy, nie ma tutaj żadnego zaskoczenia.

Czyli wykonała zadanie - może odejść? Tak to trzeba rozumieć?

Wykonała zadanie postawione przez władze Prawa i Sprawiedliwości, bo to był element programu PiS-u, ale akurat w tej sprawie wszystkie partie Zjednoczonej Prawicy miały wspólne stanowisko, no i teraz jest przesuwana na inny odcinek - równie ważny dlatego, że w Parlamencie Europejskim będzie rozstrzygać się, nie tylko kwestia 80 procent przepisów prawa obowiązujących w Polsce, ale będzie się rozstrzygać przyszłość Unii Europejskiej, która dzisiaj jest na zakręcie.

Panie premierze, a co z minister finansów panią Czerwińską? Chyba ona nie bez powodu, ona, jako strażniczka budżetu mogła być przerażona tym, że te nowe propozycje socjalne zagrażają regule wydatków? Zresztą sam premier przyznał, że to może doprowadzić do wzrostu deficytu, do 3 proc. PKB. Jak pan na to patrzy, jako przedstawiciel tej partii w łonie Zjednoczonej Prawicy najbardziej liberalnej, która zawsze dbała o finanse.

Po pierwsze, premier powiedział, że rzeczywiście ta "nowa piątka" pociągnie za sobą wzrost deficytu, ale mam nadzieję, że nie do poziomu 3 procent. Jedno jest pewne - nie możemy tego poziomu przekroczyć, bo to byłaby droga, umownie mówiąc - rumuńska. Co do pani minister Czerwińskiej - uważam ją za wybitnego fachowca. Jest też osobą o zimnej krwi i takim twardym, zdecydowanym charakterze. Poradzi sobie z tą sytuacją.

Zostanie w rządzie?

To jest pytanie do niej i do premiera Morawieckiego. W tej chwili pani minister przygotowuje pakiet działań mających uszczelnić budżet i zapobiec naruszeniom, tak reguły wydatkowej, jak i przede wszystkim zapobiec zbliżeniu się do tego progu 3 procentowego deficytu.

Pytanie do pana jako szefa Porozumienia i jednej właśnie z tych trzech dużych partii, które tworzą Zjednoczoną Prawicę. Ta koalicja się trzyma, czy są napięcia?

Koalicja się trzyma, przez cztery już blisko lata naszych rządów nie było żadnych poważnych tarć. Oczywiście są różnice zdań - nawet jeżeli chodzi o tę piątkę, bardzo się cieszę, że obniżamy podatki. To jest element programu Porozumienia, ale ja proponowałem, żeby zamiast kilku różnych, trzech ulg, wszystkie te ulgi skumulować w obniżeniu kosztów pracy tak, żeby w Polsce bardziej opłacało się pracować. Potrzebujemy rąk do pracy, to jest warunek dalszego dynamicznego rozwoju gospodarki.

A dlaczego pan nie gra larum, że tak powiem, jeśli te wydatki socjalne są coraz większe. To właśnie pana ugrupowanie chciało nawet w konstytucji zapisać taki przepis, żeby wydatki nie przekraczały 35 proc. PKB. Już w tej chwili przekraczają 40 proc. czyli znacznie więcej niż to, o czym pan myślał. Dzisiaj pan milczy.

Dobre pytanie, panie redaktorze. Gdy będę miał 200 posłów, tak jak ma ich Jarosław Kaczyński, to zapewne wydatki budżetowe będą maleć. Będę wtedy wysuwał postulat konstytucyjnego zakazu deficytu budżetowego i tak dalej. Na razie ugrupowania o programach wolnorynkowych nie cieszą się w Polsce masową popularnością, mówiąc delikatnie.

Panie premierze, w poniedziałek rusza tzw. sieć Łukasiewicza - to takie pana oczko w głowie. Chodzi o współpracę, zagwarantowanie współpracy między nauką a przedsiębiorstwami. Taki "zastrzyk plus" dla biznesu. Czy dzięki temu wreszcie doczekamy się polskiego samochodu elektromobilnego? Elektrycznego? Przypomnę, że miało być ich nawet milion.

To akurat nie będzie przedmiotem tych priorytetowych prac w ramach sieci badawczej Łukasiewicz. Nawiasem mówiąc - to nie jest tylko moje oczko w głowie, ale to był także jeden z elementów priorytetowych w expose pana premiera Morawieckiego. Cieszę się, że ta sieć rusza, bo to będzie trzecia największa co do wielkości grupa w Europie. Największa grupa naukowców. Te instytuty, zamiast bezsensownie ze sobą konkurować, dublować swoje programy itd., nagle zaczną współpracować, m.in. nad komercjalizacją grafenu. Ale są też inne priorytety - jednym z nich, z którym musi się zmierzyć polskie państwo, jest wyścig w obszarze sztucznej inteligencji. Od tego, jak dany kraj poradzi sobie z tym wielkim wyzwaniem w ogromnej mierze będzie zależeć zarówno poziom życia danego społeczeństwa, jak i poziom realnej suwerenności państwa.

A jak wicepremier poradzi sobie ze zmianą czasu, bo dzisiaj będziemy spali krócej. Martwi to pana?

Fatalna wiadomość, bo dzisiaj tak byłem zestresowany rozmową z panem redaktorem, że się obudziłem o 5:00. Ale damy radę panie redaktorze. Nie takie wyzwania przed tym rządem stały przez te cztery lata.

Tym bardziej, że za kilka lat ma być znacznie lepiej, bo nie będzie już zmiany czasu.

I dobrze.