"To nieprawdziwa informacja" - tak Gość Krzysztofa Ziemca Włodzimierz Czarzasty odpowiada na pytanie, czy Renata Beger wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych z list SLD. "Mamy naprawdę fantastyczne listy, jeśli chodzi o 85 okręgów sejmikowych" - zapewnia przewodniczący SLD. Czy Sojusz Lewicy Demokratycznej będzie trzecią siłą w kraju? "To są marzenia, które każdy polityk powinien posiadać" - odpowiada Gość Krzysztofa Ziemca.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Włodzimierz Czarzasty Gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM

Wszystko zrobimy, żeby wrócić do realnej polityki, bo uważamy, że lewica w Polsce jest bardzo potrzebna. I Sojusz Lewicy Demokratycznej jest bardzo stabilną partią. (...) Od roku jesteśmy jedyną partią w Europie, która jest pozaparlamentarna i ma stabilne trzecie miejsce - mówi Gość Krzysztofa Ziemca. Przewodniczący SLD podkreśla: Mam dużo animuszu. Lider partii albo ma animusz i jaja i prowadzi swoją partię do zwycięstwa albo po prostu usypia i ma 1 procent. Przyznaje również: 2,5 roku mieliśmy 2 proc. w sondażach. Ewidentnie przez naszą głupotę. I nikogo tym nie obciążam.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Gość: Włodzimierz Czarzasty


Czarzasty o nazwaniu go "kwaszonym ogórem": To jest kwestia poziomu. Ale lubię Lubnauer

Nie spodziewam się, żeby wziął 49 w pierwszej turze. Ale ma walczyć - mówi Gość Krzysztofa Ziemca Włodzimierz Czarzasty o kandydacie SLD na prezydenta Warszawy Andrzeju Rozenku. Pytany o to, czy Grzegorz Schetyna z PO widzi SLD w wielkiej koalicji, Czarzasty odpowiada: Czy pan myśli, że Grzegorz Schetyna opowie się kiedykolwiek za większą liberalizacją prawa do przerywania ciąży? Czy pan myśli, że opowie się za tym, żeby były związki partnerskie? Przecież to ułudy. Przewodniczący SLD pytany o epitet, którym obrzuciła go Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej ("kwaszony ogór" - przy. red.), odpowiada: To jest kwestia poziomu i wydaje mi się, że po prostu pani Katarzyna Lubnauer musi nad nim popracować. Ale lubię ją.

W internetowej części rozmowy Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM mówił o protestach OPZZ, które dziś mają przejść przez Warszawę. Uważam, że trzeba krzyczeć o swoich marzeniach - tłumaczył Włodzimierz Czarzasty. Chciałbym, żeby najniższa pensja w Polsce wynosiła 1000 euro. Jestem racjonalnym człowiekiem. Nie będę obiecywał, że to się zdarzy jutro. Ale uważam, że Polki i Polacy są bardzo zdolnym narodem - zadeklarował. Jak dodał, "mamy coraz większą tragedię" w budżetówce - m.in. w szkołach i w policji.

Krzysztof Ziemiec pytał swojego gościa o kwestię możliwej współpracy z PiS po wyborach samorządowych. Przewodniczący SLD dostrzegł wspólne elementy programowe z partią rządzącą, jednak zastrzegł, że między ugrupowaniami jest różnica. W ‘socjaldemokracji’ jest jeszcze ‘demokracja’. I tutaj nie ma żadnej możliwości współpracy. Po wyborach będę współpracował, będę wybierał partnerów mądrych - stwierdził gość RMF FM. Krytykował ostatnie posunięcia Koalicji Obywatelskiej - w tym zaproszenie do udziału w niej Barbary Nowackiej. Koalicja spadła ostatnio w badaniach o 5-6%. To znaczy, że ludzie po prostu mówią: ‘C’mon! O co chodzi?’ - wytykał Czarzasty.

Krzysztof Ziemiec: Moim gościem jest przewodniczący SLD i ojciec chrzestny powrotu do polityki Renaty Beger.

Włodzimierz Czarzasty: Ta druga informacja mnie trochę zdziwiła.

Gazety kolorowe o tym pisały w tym tygodniu, nikt nie zaprzeczył, więc domyślam się, że to jest prawda. Podobno ma się znaleźć na listach wyborczych SLD w tych wyborach.

Gazety w tej sprawie chyba przestrzeliły, listy są rejestrowane, 20 tysięcy ludzi na listach mamy łącznie i pani Reneta Beger nie kandyduje z naszych list.

Czyli możemy powiedzieć, że to jest fake news?

Możemy powiedzieć, że jest to nieprawdziwa informacja.

Bo już chciałem powiedzieć, że macie takie kłopoty z tymi listami, że musicie po tak głębokie rezerwy sięgać, ale skoro to jest nieprawda...

Wie pan co, ja się nie zgodzę. Po pierwsze się nie zgodzę, dlatego że zawsze dobrych ludzi brakuje - bo to wszędzie brakuje - natomiast u nas akurat jest tak, że mamy naprawdę fantastyczne listy, jeśli chodzi o 85 okręgów sejmikowych. Wystawiamy listy w 320 jako Sojusz Lewicy Demokratycznej, Lewica Razem, koalicja 21 podmiotów, jedna z dwóch koalicji, wystawiamy listę w 320 powiatach, w większości jest to tylko lista koalicji SLD-Lewica Razem.

A takie konie pociągowe? Kto pociągnie tą listę? Znane nazwiska?

Proszę bardzo. Warszawa - jeżeli chodzi o sejmik: Danuta Waniek, Katarzyna Piekarska, Małgorzata Szmajdzińska. Wziątek, jeżeli chodzi o Zachodniopomorskie. Senyszynowa Joanna...

Czyli starszy, sprawdzeni?

Proszę pana, wszyscy, którzy byli posłami, na wezwanie partii, bo tak działa partia...

A gdzie młodzi? Gdzie kobiety?

Ale zaraz, proszę pana, Tomasz Trela... Jeżeli pan chciał powiedzieć o Danucie Waniek, o pani Szmajdzińskiej, Piekarskiej i Szynyszynowej, że to nie kobiety, to chciałem panu powiedzieć, że to nieprawda.

A młody narybek?

Proszę bardzo, Bartosz Ciążyński ciągnie Wrocław, Tomasz Nesterowicz - Zielona Góra, Tomasz Trela - wiceprezydent Łodzi, Ireneusz Nitkiewicz - Bydgoszcz, świetny radny, twórca "Jadłodzielni", Anna Maria Żukowska - rzeczniczka prasowa Warszawa, Krzysztof Gawkowski, Monika Jaruzelska - Warszawa, prof. Jan Hartman - Warszawa.

I pociągną te listy tak, że zdobędzie pan na tyle dużo procent w tych wyborach, że będzie pan trzecią siłą w kraju?

Proszę pana, to jest tak, że to są marzenia, które każdy polityk powinien posiadać. Ale politycy, którzy zostali też trochę po głowie, są mądrzejsi, bardziej zdystansowani. My wszystko zrobimy, żeby wrócić do realnej polityki, bo uważamy, że lewica w Polsce jest potrzebna i Sojusz Lewicy Demokratycznej jest bardzo stabilną partią.

Kwestia tylko, czy wyborcy tak uważają? To się przekonamy za miesiąc.

Ale niech pan zobaczy, bardzo proszę, przecież my nie płacimy za te wyniki badań. Od roku jesteśmy jedyną partią w Europie, a w tej chwili w koalicji SLD-Lewica Razem z 21 podmiotami, i jesteśmy jedyną partią w Europie, która jest poza parlamentem i ma stabilne trzecie miejsce. Przecież ja nie kłamię. Te sondaże proszę zobaczyć.

Raz mniej, raz więcej, a na ile pan liczy w tych wyborach?

Dobrze, raz mniej, raz więcej, trzeba mówić uczciwie, ale to są wahania między 6 a 12 proc. To wie pan, wszystkim życzę.

A taki wynik marzeń w tych wyborach najbliższych?

Ja już jestem za starym politykiem, chociaż może wiekiem i siłą i takim uśmiechem do życia nie...

Animusz dzisiaj o poranku bardzo duży.

Ja zawsze mam dużo animuszu, bo lider partii albo ma animusz i jaja i prowadzi swoją partię do zwycięstwa albo usypia i jeden procent albo dwa i się tłumaczy, że mu nie wyszło...

I odchodzi. Pan się utrzymuje, ale wracając do sondaży, co mówią pana partyjne sondaże w skali kraju - ile to by było?

Ja do koleżanek i kolegów mówię: po prostu pracujcie. Dwa i pół roku temu mieliśmy 2 proc. i żeby była jasność - ewidentnie przez naszą głupotę i nikogo tym nie obciążam, nikogo. Przepraszałem za to 10 razy, koniec przepraszania. W tej chwili mamy stabilnie w granicach 8 proc.

Ale co mówią wewnętrzne sondaże partyjne? Powiedział pan, że je robicie.

Nie, no nie, powiedziałem, że są różne badania. Wewnętrznych sondaży partyjnych nie robimy, bo wie pan jak to jest z tymi sondażami? Uciekać od partyjnych sondaży. Która partia zamówi sondaże, to zwykle tak się dziwnie dzieje, że ma lepsze wyniki od tego, jak inna partia w tym samym czasie zamawia sondaże. My mamy plus - minus 8 procent. No po prostu taka sytuacja. Nota bene - wzięliśmy w ostatnich wyborach milion 140 tysięcy głosów. To było 7,7 procent. Zabrakło nam 60 tys. głosów, żeby PiS nie rządził.

Przypomni pan naszym słuchaczom, kto startuje w Warszawie na prezydenta stolicy?


Andrzej Rozenek.

Mało widoczny jest. Patryk Jaki wszędzie, Rafał Trzaskowski wszędzie - na plakatach, na Twitterze. Codziennie kilka konferencji...

A ja panu powiem: To znaczy po pierwsze, jak pan zna wyniki badań robionych - jest na trzeciej pozycji, czyli SLD swoje weźmie. Po drugie, ja się nie dziwię Patrykowi Jakiemu i panu Trzaskowskiemu, że są na billboardach, na plakatach. Różnica między moją partią, a ich partią polega na tym, że jeżeli chodzi o PO - ma 160 posłów i i 50 mln na koncie - tak mówią - albo trochę mniej. Jeżeli chodzi o PiS - pewnie jest to 2 razy więcej i dużo więcej posłów. Są większe możliwości. Ja mogę dawać zapał, mądrość Rozenka, to, że on codziennie chodzi wszędzie, gdzie tylko może, i muszę powiedzieć panu, że startowaliśmy z 2 procent, w tej chwili Andrzej - w ostatnich badaniach - bierze 6-7 procent. Nie spodziewam się, żeby wziął 49 w pierwszej turze, tak? Ale ma walczyć.

To jest chyba niemożliwe, jeśli chodzi o wszystkich kandydatów.

W polityce wszystko się może zdarzyć. Jakby pan założył, że ktoś będzie łamał w Polsce konstytucję albo posłowie będą mianowali sędziów do KRS-u - trzy lata temu uznałby pan, że to się nie może zdarzyć...

Zapytam o tę politykę, gdzie wszystko się może zdarzyć. Zdarzyć się może też telefon Grzegorza Schetyny do pana?

Ja jestem partią podmiotową, tak? Ja jestem liderem partii, która może robić różne rzeczy tylko na zasadach partnerskich, tak?

To dlaczego Grzegorz Schetyna pana nie widzi w tej wielkiej koalicji?

Ale on tworzy swój blok konserwatywny, chadecki, kupując od czasu do czasu sobie jedną albo drugą osobę - w zamian za jedno albo drugie miejsce na liście. Ja współtworzę program socjaldemokratyczny. Czy pan myśli, że Grzegorz Schetyna opowie się kiedykolwiek za większą liberalizacją prawa do przerywania ciąży? Czy pan myśli, że opowie się za tym, żeby były związki partnerskie? Przecież to ułudy. Chadecka Platforma robi takie rzeczy. Na miesiąc przed wyborami wszystkim opowiada, że wszystko zrobi dla lewicy. Godzinę po tym po prostu o tym zapomina. Robię swoje.

Odpowie pan Katarzynie Lubnauer na tego słynnego "kwaszonego ogóra" (szefowa Nowoczesnej nazwała tak Czarzastego - red.) czy zostawi to tak sobie?

Proszę pana, jest kwestia poziomu i wydaje mi się, że po prostu pani Katarzyna Lubnauer musi nad nim popracować. Ale lubię ją. Wie pan, "kwaszony ogór", tam historie... Z tego, co pamiętam, w podstawówce mniej więcej i też byłem mały i przychodziłem do domu, używałem takich słów. I mama jak przychodziłem do domu, to chyba mnie karciła. A na koniec ważna sprawa. O dwunastej OPZZ robi wielką manifestację, na której będzie SLD.